REKLAMA
REKLAMA

Sześć goli w Gijon, triumf Espanyolu

dodał: Szymon Biegas  |  źródło: PrimeraDivision.pl  |  27.02.2016 20:19
Bardzo ważny triumf zanotowali dziś piłkarze Espanyolu Barcelona. W ramach 26. kolejki Primera Division pokonali na wyjeździe swojego sąsiada w tabeli, Sporting Gijon 4:2, i zwiększyli dystans nad strefą spadkową. Końcowy rezultat można uznać za niespodziankę, ponieważ gospodarze nie przegrali wcześniej żadnego z pięciu kolejnych pojedynków.

Po wyrównanych dwudziestu minutach wynik potyczki otworzyli gospodarze. Golkiper Espanyolu sparował przed siebie dośrodkowanie z lewej strony. Piłka trafiła jednak pod nogi  Carlosa Castro, który uderzył bez przyjęcia i wpisał się na listę strzelców.

Przyjezdni zdołali doprowadzić do wyrównania jeszcze przed przerwą. Kapitalną akcją popisał się Burgui, który otrzymał piłkę na osiemnastym metrze, zbiegł do środka, ograł trzech obrońców i posłał futbolówkę do siatki.

Prawdziwej kanonady kibice doczekali się po zmianie stron. Już w 48. minucie podopieczni Constantina Galcy objęli prowadzenie. Javi Lopez kapitalnie dograł piłkę ze skrzydła do wbiegającego na piąty metr Gerarda Moreno, który mocnym strzałem dopełnił formalności.

Ten sam zawodnik pokonał Ivana Cuellara w 58. minucie. Wdarł się narożnikiem w pole karne i technicznym uderzeniem na dalszy słupek zaskoczył golkipera.

Chwilę później Sporting zdobył gola kontaktowego. Jony doskonale odwrócił się z piłka, minął obrońcę i zacentrował w szesnastkę na piąty metr. Tam na piłkę czekał już Carlos Castro i głową posłał ją do bramki.

Do wyrównania Rojiblancos mogli doprowadzić dziesięć minut później. Po zamieszaniu w polu karnym Espanyolu Antonio Sanabria oddał strzał upadając na murawę po walce z obrońcami, ale futbolówka odbiła się od poprzeczki.

Zawodnicy Abelardo mogli mówić o ogromnym pechu, ponieważ poprzeczka zatrzymała ich na drodze do szczęścia także w 74. minucie. Rachid Ait-Atmane zdecydował się na uderzenie zza pola karnego. Piłka nabrała rotacji i trafiła w poprzeczkę. Gdyby zmierzała w światło bramki, golkiper byłby bezradny.

W 80. minucie stało się jasne, że komplet oczek powędruje do Barcelony. Obrońca Sportingu, Luis Hernandez, zablokował dośrodkowanie jednego z rywali, ale uczynił to tak nieszczęśliwie, że zaskoczył własnego bramkarza.

Szanse ekipy z Gijon na wyrównanie mocno zredukowała czerwona kartka dla Nacho Casesa w końcówce konfrontacji. Ostatecznie jej wynik nie uległ już zmianie. Patrząc na przebieg spotkania, zawodnicy Sportingu mogą mówić o ogromnym pechu.

Sporting Gijon - Espanyol Barcelona 2:4 (1:1)
1:0 Castro 20'
1:1 Burgui 41'
1:2 Moreno 48'
1:3 Moreno 58'
2:3 Castro 62'
2:4 Hernandez 80' (sam.)

Pełna statystyka meczu
OTRZYMUJ NAJNOWSZE LIGOWE AKTUALNOŚCI


REKLAMA

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby dodać komentarz:

Komentarze | 15 komentarzy

sortowanie: rosnąco | malejąco

marianos | 27.02.2016 20:33

Espanyol co miał to strzelił. Na tablicy 2:3, Sporting psuje trzy setki, tamci wychodzą z kontrą i pada bramka po rykoszecie. Typowy Espanyol.

RCD_Espanyol | 27.02.2016 21:22

marianos, bálsamo de compra para el dolor de culo.

marianos | 27.02.2016 21:27

Co to za gostek? Perfekcyjny troll, bo nie wierzę, że ten klub może mieć choć jednego kibica w Polsce.

AxelF | 27.02.2016 23:47

marianos- Tylu co Real C... może trochę ich jest :)

Kamilos123rcd | 28.02.2016 00:01

Uwierz, że trochę ich jest :) to, że nie hejtuja, nie wyzywaja innych klubów nie znaczy, że ich nie ma;) Kibicuje Espanyol już 17 lat :) interesuje mnie tylko ten klub i z nim się identyfikuje :) naprawdę sprawiał wam przyjemność jak napiszecie kilka brzydkich słów na inny klub?
Szczerze...myślę, że wielu z was jest ludźmi, którzy od niedawna kibicuje np. Realowi czy Barcelonie :) nie chcę napisać sezonowych. Fajnie, że utozsamiacie się z daną ekipą. Zastanówcie się czy nie lepiej polemizować na temat gry zespołu,  taktyki itp. niż przekomarzac się i hejtowac. To już naprawdę staję się irytujące :)

Pozdro dla prawdziwych fanów piłki nożnej :)

Joker | 28.02.2016 00:56

Ale Sporting sfrajerzył, a tak na nich dziś liczyłem... Jednak takie są prawa zespołów, w których trzon tworzą stosunkowo młodzi i chimeryczni zawodnicy... No i niestety Espanyol ich kosztem oddalił się od strefy spadkowej :(

marianos | 28.02.2016 01:15

Po prostu ciekawi mnie co mogło kogoś urzec w takim klubie, którego nie lubi całe miasto (kibice Espanyolu pokazują się jedynie na meczach, nigdzie więcej ich nie zobaczysz, bo wizytówką Katalonii jest inny klub). Może masz jakąś historie związaną z rozpoczęciem kibicowania jak ta polskiego kibica Getafe? Przy okazji pozdrawiam getafiste (określenie wymyśliłem na szybko, o ile wymyśliłem!) i życzę wytrwałości w prowadzeniu bloga, bo odwala się tam kawał dobrej roboty, a i sam klub wydaje się obecnie bardziej 'ludzki'. Wracając do Espanyolu, naprawdę nie wiem co może podobać się w tej drużynie. Styl? Nie pamiętam, zawsze rąbanka i myślenie o tym, żeby jedynie utrzymać się w lidze, a sam zespół często często wypełniony był rzeźnikami. Fanów brak, a jeśli już jacyś są to niegrzeszący inteligencją. Stanowski pisał podczas ostatnich derbów co działo się na Cornella, ciężko to jakkolwiek skomentować.

No i jeśli naprawdę jesteś kibicem Espanyolu, a nie jednodniowym wybrykiem, który chce być w centrum zainteresowania, bo ostatnio na RCD wylano trochę pomyj, to mam nadzieję, że jeszcze podyskutujemy na stronie o następnych meczach Papużek. A nuż powstanie jakiś blog bądź strona o Pericos, to byłby hit!

AxelF | 28.02.2016 17:28

Kamilos123rcd - w sumie marianos wyraził wszystkie moje wątpliwości, dodam tylko, że jednak w Polsce, miejscu oddalonym od Barcelony o parę tys km, gdzie lokalne animozje z miasta odbieramy ledwie jako cień i to tylko Ci, którzy czymś się zainteresują, poza samą piłką, wybór zespołu nie ze względu na styl, urodę, wyniki, sławę... ale wręcz ich przeciwieństwo, to trochę takie "umartwianie się". Może nawet masochizm.
Ja wiem że można trzymać kciuki, kibicować komuś poza Barcą i Realem - sam uwielbiam Rayo i Celtę i Atletico, ale zwykle to ma jakiś powód konkretny, z katalogu wyżej wspomnianych.

Powiedzieć że Espanyol takich powodów nie dostarczał, to nic nie powiedzieć. Co więcej, to drużyna, chyba jedyna w La Liga, która dla mnie ma taką charakterystykę jak Stoke dawne w Anglii. Nie ma ambicji, przekracza granice rywalizacji sportowej, nie waha się przed używaniem środków, które mogą przeciwnikowi skończyć karierę. Jedyny klub prezentujący dla mnie "anty-football".

Tak jak kiedyś drużyny grające ładną piłkę w BPL, mówiły o deszczowych popołudniach ze Stoke, jako przykładach traumy piłkarskiej, tak dla mnie, nic więcej niż o dostarczanie takiej traumy Barcelonie nie chodzi Espanyolowi.
Co więcej, jak poczyta się jak i kiedy powstał ten klub, to dokładnie tworzy to komplementarną całość z tym jak gra do dziś.

Trudno mi więc szanować ten klub nie tylko jako kibicowi Barcy, ale tak po ludzku, komuś kto szuka określonych rzeczy w piłce i nie są to przejawy MMA.

sbl | 28.02.2016 20:12

@ AxelF

Taki Espanyol który wg Ciebie niewiele ma wspólnego z graniem w piłkę, jak pewnie wiesz jeszcze całkiem niedawno (2007 r.) był finalistą pucharu UEFA. I czy nie dostarczał wtedy swoim sympatykom (również tym z kraju nad Wisłą) emocji piłkarskich w ich najczystszej postaci ? Przypuszczam że skradli w tamtym czasie sympatię także wielu postronnych obserwatorów.

Kamilos123rcd | 28.02.2016 23:04

Panowie...chodzi mi o szacunek do Klubu! Oczywiście,  że można mieć uwagi do stylu Espanyol, zawodników itd. Mi osobiście też nie podoba się ich gra w tym sezonie, a to co działo się na Cornella to łagodnie mówiąc skandal. Każdy ma prawo do oceny i komentarza. Nie rozumiem tylko wylewanie pomyji i życzeń w stylu \"mam nadzieję,  że spadną do Segunda\". To dla mnie jest dziwne. W życiu nie powiedziałem nic złego na dany klub. Ok, mogę kibicować komuś bardziej a komuś mniej, ale zawsze życzę zwycięstwa lepszej drużynie.

Ps. Jeśli chodzi o Polską stronę fanów Espanyol, to kilka lat temu była taka prowadzona. Są przymiarki, aby do niej powrócić, ale co z tego wyjdzie czas pokaże.

Riazor | 29.02.2016 13:47

Bawią mnie komentarze fanów Barcy którzy życzą spadku Espanyolowi albo piszą że ten podkłada się Realowi. Naprawdę niskie instynkty. Po pierwsze, jeśli Espanyol spadnie to znikną z La Liga derby drugiego co do wielkości miasta. Po drugie Espanyol nie jest jakimś tam klubikiem, jako pierwszy w Hiszpanii miał nowy stadion w miejsce starego olimpijczyka z bieżnią.
Gra w PD bardzo długo. Dotarł do finału LE.

@marianos

" Perfekcyjny troll, bo nie wierzę, że ten klub może mieć choć jednego kibica w Polsce."
Na samym primeradivision.pl kojarzę było dobrych kilku regularnie piszących fanów z nickiem bądź avatarem związanym z Espanyolem na wiele lat wcześniej zanim pojawił się 'marianos',
to kto tu jest trollem ?

"Przy okazji pozdrawiam getafiste (określenie wymyśliłem na szybko, o ile wymyśliłem!) i życzę wytrwałości w prowadzeniu bloga, bo odwala się tam kawał dobrej roboty, a i sam klub wydaje się obecnie bardziej 'ludzki'."
Klubowi Getafe spadku od lat życzą na forach kibice większości kraju. Grają w kurniku, nikt ich nie ogląda, kopią nie lepiej niż Espanyol. Porównanie kompletnie nietrafione.

"Nie pamiętam, zawsze rąbanka i myślenie o tym, żeby jedynie utrzymać się w lidze, a sam zespół często często wypełniony był rzeźnikami."
No właśnie, nie pamiętasz bo jesteś za młody, to nie powinieneś komentować w ten sposób.
Kolega kibicujący Osasunie (której udanej LE też pewnie nie pamiętasz)  już to przypomniał.

"Fanów brak, a jeśli już jacyś są to niegrzeszący inteligencją."
Pod tym względem na pewno nie stoją gorzej od FCB, założę się że dużo wyżej i prędzej o piłce można pogadać z fanem Esp niż FCB. Akurat na tym portalu jest paru fanów Barcy którzy zawyżają średni poziom inteligencji przeciętnego fana tego klubu - choćby polskiego. Zresztą przez popularność, nie może być inaczej, podobnie z fanami RM.

"kibice Espanyolu pokazują się jedynie na meczach, nigdzie więcej ich nie zobaczysz, bo wizytówką Katalonii jest inny klub"
no i bardzo dobrze, tak jest i powinno być w wielu dużych miastach europejskich gdzie piłka nożna jest tylko jakimś tam elementem życia.
A Barcelona poza tym że jest siedzibą popularnego klubu FCB jest także stolicą Europy dla zagranicznych studentów, artystów, transseksualistów, nacjonalistów czy architektów i nie wiem kogo jeszcze. Fani FCB mogą tu po części łapać się do nacjonalistów katalońskich.

"A nuż powstanie jakiś blog bądź strona o Pericos, to byłby hit!"
Powstała już dawno temu i nie był to żaden hit.
Swoje strony miał/mają też Gijon, Malaga, Sociedad, Villarreal.
Nie wspominając o klubach angielskich bo zmywaki zakładają takowe nawet trzecio czy czwarto-ligowcom, a football to pewnie nie tiki-taka.
Zresztą w dobie facebookowej klasyczne strony klubowe tracą i utrzymają się tylko te klubów odnoszących sukcesy, bądź takich które odnosiły takowe w ostatnich dekadach.


@AxeIF

Biorąc pod uwagę że wiele lat temu Real i Barca położyły łapę na kasie za transmisje z ligi, spokojnie można powiedzieć że tym samym reszta ekip, a już na pewno takie jak Espanyol zostały zwolnione z wszelkich ambicji. Kluby nie działają w próżni  skoro nie mają kasy na prowadzenie polityki mającej jakiś inny cel niż przeżycie jak najdłużej w PD to trudno mieć o to pretensje, a już na pewno nie powinni mieć ich fani Barcy czy Realu. Powinni się cieszyć jeśli już któryś z tego typu klubów gra czasem przeciwko ich drużynom na poważnie, choćby kosił za trzech.

Dlaczego to piszę ? Bo pewnie za kilka lat dla większości wypowiadających się w polskim internecie Deportivo stanie się takim Espanyolem "bez ambicji". Wystarczy że wysypią się z forum starsi użytkownicy pamiętający lata świetności w Hiszpanii i Europie, w tym zapewne ja. Tak jak było choćby z fanami Ajaxu, chyba najbardziej kompetentnymi na tej stronie.
Nie wiem też jak można się dziwić że Espanyol ma fanów w Polsce, gdy wielu Polaków od lata pracuje w Barcelonie, nie wszyscy muszą mieć bliżej Camp Nou, mogą mieć znajomych kibicujących Esp, czy choćby z przekory nie popierać klubu który pewnie i tak mecz wygra więc emocje sprowadzają się zwykle do ocen za styl. W Hiszpanii jest sporo dużych miast poza La Liga w których mieszkają Polacy i zapewne wspierają miejscowych.
Styl stylem ale oglądając Espanyol prawie nigdy nie mogę stwierdzić jak będzie wyglądał mecz (bo to zależy też od rywala) i czy drużyna wygra, przegra, zremisuje, w przeciwieństwie do tego, np. każdy niemal mecz FCB wygląda tak samo, pytanie tylko czy zdołają po przebiciu muru wykazać skuteczność czy nie bo to że parę razy lub więcej się przebiją to pewne. Podobnie w BPL gdzie z kolei większość spotkań wygląda jakby piłka latała na flipperze

AxelF | 01.03.2016 01:27

Riazor -

"Biorąc pod uwagę że wiele lat temu Real i Barca położyły łapę na kasie za transmisje z ligi..."

- no i tu zupełnie historia nie wygląda tak, jak krajobraz dziś. To były czasy krótko po Franco, czas, kiedy szef komitetu sędziów mówił publicznie niema, że póki on będzie na stanowisku, Barca nie wygra ligi. To nie tak, że Barca i Real położyły łapy.
Barcelonie w rywalizacji na krajowej arenie nikt nic wtedy nie dawał. To akurat Espanol, miał wtedy większe "względy".
To się od wtedy ciągnęło - kłopoty ze sprzedażą praw TV, braki w marketingu, stan Hiszpańskiego prawa.
W tych okolicznościach, ktoś dopuścił, by kluby mogły sprzedawać prawa na własny rachunek. To, że Barca była obok Realu tym drugim wielkim klubem - rzecz wielu czynników - mobilizacji Katalończyków, konsekwencji, szczęścia, potencjału. Wykorzystała ten czas, tak, jak próbował to zrobić każdy inny klub, choć wiadomo było, że tak to będzie wyglądać.

Bardziej niż "skok na kasę",u podstaw tej sytuacji, legł typowy Hiszpański brak organizacji, krótkowzroczność, niedocenienie marketingu, ludzie z klucza politycznego na stanowiskach kierowniczych ligi, do wczesnych lat 90. Słowem nic, co by się bardzo zmieniło do dziś.

Tytułem sprawiedliwości, warto jednak wspomnieć, że równie wiele z powodu tego katalogu czynników, które stworzyły drugi Hiszpański wielki klub - Barcę, ona sama wycierpiała. Nie podejmę się oceny bilansu, ale myślę że jest na zero, i w tej skomplikowanej historii Hiszpańskiej piłki, zbytnim uproszczeniem jest wrzucanie Barcy do koszyka "beneficjenci" razem z Realem.

"to trudno mieć o to pretensje, a już na pewno nie powinni mieć ich fani Barcy czy Realu."
- brak ambicji sportowych, zamieniany w chęć zrobienia krzywdy ? Naprawdę to tłumaczysz?

"Powinni się cieszyć jeśli już któryś z tego typu klubów gra czasem przeciwko ich drużynom na poważnie, choćby kosił za trzech." - ... naprawdę :O ! Czy ja dobrze czytam?
Mam się cieszyć, że ktoś jest nieumiejącym przegrywać, nie rozumiejącym sensu uprawiania tego sportu burakiem i chamem, którego ćwierćinteligencja może skutkować złamaniem kariery najlepszego gracza świata?
Że czyść przejaw frustracji, głupoty i odrobiny myślenia o konsekwencjach swoich czynów, przesłania cel tego wydarzenia bo dzięki temu, mam "wrażenie potraktowania poważnie"?
Wybacz, ale tu już popłynąłeś na całego. Można się identyfikować z dowolnym klubem, zawodnikiem, stylem gry, ale hymny pochwalne na temat rzeźników...  Absurd.

"Dlaczego to piszę ? Bo pewnie za kilka lat dla większości wypowiadających się w polskim internecie Deportivo stanie się takim Espanyolem "bez ambicji"." -

Nie, bo nie ważne z jak wysoka upadasz, ale jak nisko, a na to zawsze masz wpływ. Nie chodzi o sportowy wynik, który może Cię skazać na 3-4 ligę. Chodzi o to, na jakie środki się zdecydujesz, by się za wszelką cenę utrzymać w tej 1-2.
Jeśli są takie, jak stosował Espanyol w meczu z Barcą, to dla mnie przejaw braku ambicji - ambicji sportowych. Sport został w tym momencie "wykastrowany" na rzecz kupki pieniędzy. Tak, spadek jest bolesny dla każdego, ale i Villareal się potrafił podnieś i pewnie będzie umiała Osasuna i było kilka innych ekip, które wspinały się wysoko, by później doświadczyć owej traumy, a jednak nie świadczy to, że dla utrzymania można i powinno się przekraczać wszelkie granice.

"Nie wiem też jak można się dziwić że Espanyol ma fanów w Polsce," - można się dziwić, że ma ich w Hiszpanii. Przecież to klub reżimowy, którego wsparcie jest wyborem politycznym w pewnym sensie. W zasadzie - było, pewnie teraz jest jakaś grupa wspierająca Espanyol z dziada, pradziada, ale samo motto klubu zawierające "mniejszość" w treści, kłopot z wypełnieniem stadionu, czynią pytanie o fanów w Polsce zasadnym.

Co do stylu i przewidywalności - wchodzimy na pole gustu, a tu już dyskutować nie ma po co. Myślę jednak, że kibice wszystkich drużyn, od swoich ekip oczekują właśnie zwycięstw, a gwarancji na te nie ma.
Niczym się nie rożni przypadek Espanyolu, od Celty, a jednak Celta może i potrafi mieć jakiś styl i ambicję, właśnie sportową, mimo równie skromnych środków.
Jeśli chcesz bezstronnie obejrzeć mecz, drużyny której nie koniecznie kibicujesz, to możesz wybrać dowolny La Liga i masz prawie 80% prawdopodobieństwo, że będzie lepszy niż ten rozgrywany przez Espanyol - tyle mówi tabela, choć ostatnio się to poprawia, ale nie wmówisz mi, że mając wybór mecz z udziałem Rayo, Celty, Sevilli, szukasz po kanałach Espanolu, bo czekasz na "nieprzewidywalność" większą niż u innych i jednocześnie określony, hiszpański styl.

Riazor | 01.03.2016 13:16

AxeIF

od końca:
- gra Celty czy Rayo jest pewnym ewenementem w odniesieniu do środków finansowych na skalę Europy, bo na pewno ponad 90% zespołom z czołowych lig europejskich bliżej jest do gry Espanyolu niż do tamtych.Wiadomo jak trudno stworzyć zespół grający zarówno ładnie jak i na poziomie w warunkach biedy
- rzecz gustu to też np oglądanie ligi angielskiej, gdzie przez lata przewinęło się mnóstwo zespołów (wszystkie bogatsze) grających jak Espanyol a mimo to liga jest najbardziej popularna na świecie
- nawet jeśli jakiś lub grał totalną prymitywną chałę przez sezon czy dwa, to nie znaczy że jego miejsce jest w Segunda. Myślę że Espanyol jest 'de Primera'.

Riazor | 01.03.2016 14:00

- ligi hiszpańska od dawna - wbrew stereotypom - jest ligą w której większość ekip czy z topu jak Atletico, Valencia, Real, ze środka, czy z dołu - gra raczej ostro, niektórzy bardzo ostro,
a jakoś inne zespoły poza Espanyolem nie przeszkadzają polskim fanom Barcy :)
- co to znaczy klub reżimowy dzisiaj ? może mnie oświecisz. reżimowy, wojskowy, fabryczny, robotniczy  czy policyjny albo kolejowy. fajnie że interesujesz się historią ale ta nie ma dziś żadnego znaczenia, są nowe pokolenia fanów którzy o żadnym reżimie nie słyszeli i kibicują komu chcą. może np podobają im się barwy, bycie w mniejszości albo nie znoszą nacjonalistów, separatystów i to ich skłania ku RCD, a może co innego.
- piszesz o wykorzystywaniu szans na rozwój w świecie piłki ale tu większość jest dziełem przypadku (casus Evertonu) a jeśli chodzi o Hiszpanię to cały hiszpański bałagan w piłce czyli obecna hierarchia, status quo jest w głównej mierze wynikiem hiszpańskiego bałaganu i bezładu organizacyjnego w ogóle. piłka nie jest wyjątkiem. Jest wiele klubów które nic "złego" nie zrobiły, nie były też "reżimowe" . Zawsze jest tak ze jedni rozwiną się wcześniej, drudzy później, inni wcale, ale hiszpańska rzeczywistość od dawna utrwala taki stan rzeczy, wręcz cofa hiszpański futbol w rozwoju. Tu jest tak jak z gospodarką, wskaźniki (wyniki) potrafią zakłamać realny obraz, a liczy się z którego państwa (ligi) się ucieka. Jeśli uciekają tzn że klubu nie mają wizji a nie mają bo funkcjonują w takim bajzlu. Nie mam nic do wiodącej roli R&B, wręcz uważam że mogłyby ciągnąć  ligę ale te kluby niczym takim nie zasłużyły by działać w innej rzeczywistości niż hiszpańska.
Wystarczy przypomnieć jeszcze PD lat 90-2005. Potem Florentino P. zaczął dokonywać ruchów wręcz destrukcyjnych dla hiszpańskiej piłki (Real stracił swoje szlachectwo, dla wielu stał się pośmiewiskiem), Barca musiała odpowiedzieć tym samym ale zachowała ludzką twarz; co nie zmienia faktu że zasługi dla PD to żadne. Hiszpanie nie umieli przełożyć wyników klubów ze swojej ligi w coś trwałego ani 15, ani 10, 5 lat temu, ani teraz. Podobnie jak w polskiej polityce wykształciły się 2 wielkie partie o zerowych osiągnięciach dla gospodarki które podobnie nie zasługują na takie profity ale umacniają od bodajże dekady duopol korzystny dla nich finansowo.
Taki duopol nigdy nie jest korzystny dla ogółu, a trzeba pamiętań Atletico sprzed Simeone - jesteśmy świadkami obecnie pewnego przerywnika spowodowanego wyjątkowością Cholo
- nigdzie nie pochwalam rzeźników, ale naiwnością jest liczyć że takie drużyny będą grały inaczej niż ostro przy takich nierównościach finansowych.
- Barca, Real, doliczając nawet 3 pozostałe wielkie kluby Valencię, Atletico i Sevillę to tylko piątka, ligę - najlepszą na świecie - tworzy 20 zespołów plus trzy na wymianę z Segunda, a piłkarze całej reszty może poza Bilbao zarabiają marnie jak na status ligi i współczesne realia futbolu. To też, co jest zrozumiałe, może budzić agresję. Oni też ryzykują, zdrowie kołka z Getafe nie jest mniej warte niż zdrowie Neymara. Piłka to sport drużynowy, nie jest celem gracza Espanyolu złamać karierę Messiemu, a wyłączyć go. Gracze FCB mogą się pocieszać że artystów i gwiazd wśród nich sporo. Kiedyś były kluby z 1 crackiem na zespół i on miał przewalone. Plus jego 2-3 giermków. Co miał powiedzieć Batistuta  ? Tudzież Weah/Ginola ? Czy nawet Raul dawno temu. Messi ma trochę pecha bo jest nr na świecie i wyróżnia się bardzo nawet w FCB, drugi pech polega na tym że zmienia kierunek ruchu w ostatniej chwili stąd wielu ostrych wejść w niego nawet nie da się uniknąć, jak go puszczą to się ośmieszą.
- Madryt ma 4 kluby w PD, w tym Rayo to folklor, Getafe się nie nadaje, Sevilla i Valencia mają po dwa kluby, Barcelona też powinna mieć dwa. Nie tak dawno trenerem Esp był Mauricio P który być może sięgnie po wygraną w BPL i preferuje ładny styl. A zostawił Esp na ostatnim miejscu, być może w przyszłym sezonie przyjdzie podobny trener który poprawi styl

AxelF | 02.03.2016 01:34

Riazor  -

W sumie gdzieś tam dość oględnie w ocenie całokształtu tego Hiszpańskiego Bałaganu, bardzo się zgadzamy, więc nie ma pola na polemikę. Tu zgoda.

Nie zgadzam się do dwóch rzeczy :

"ale ta nie ma dziś żadnego znaczenia, są nowe pokolenia fanów którzy o żadnym reżimie nie słyszeli."
Nie do końca. Także dziś wybór Espanolu jest pewną polityczną manifestacją, lub takim "dziedziczeniem" preferencji z dziada, pradziada. Tak wypadało z ankiet, które widziałem przy okazji artykułu o widzach meczów La Liga i niekonwencjonalnych kampaniach chyba Getafe.


"- nigdzie nie pochwalam rzeźników, ale naiwnością jest liczyć że takie drużyny będą grały inaczej niż ostro przy takich nierównościach finansowych. "

"Powinni się cieszyć jeśli już któryś z tego typu klubów gra czasem przeciwko ich drużynom na poważnie, choćby kosił za trzech."

"Piłka to sport drużynowy, nie jest celem gracza Espanyolu złamać karierę Messiemu, a wyłączyć
go. "

No właśnie tu tkwi różnica, którą starasz się pominąć, lub uznajesz za nieistotną.
Ja nie mam nic przeciw grze kontaktowej, mocnej, często bez odpuszczania. Czasem mi puszczają nerwy, ale zauważ, że wspomniany  Messi nie ma nigdy pretensji do faulującego zawodnika. On przywykł, on wie. Co najwyżej sugeruje kartkę za zagranie.
Co innego natomiast gra Espanyolu. Jeśli robisz wślizg którego celem nie jest piłka, a nogi przeciwnika. Jeśli wstając, stajesz na nodze rywala, by zrobić mu krzywdę, to o "wyłączaniu" z gry nie ma mowy. Chyba że na stałe. Tu był jasny zamiar - zrobić krzywdę. To w ogóle nie jest gra w piłkę. To żenada i agresja, za którą poza boiskiem dostałbyś wyrok. Tyle.

Cała rzecz polega na odróżnieniu agresji w grze, uzasadnionej chęcią odbioru piłki, a taką, której celem jest rywal, a piłka staje się alibi. Tą granicę przekroczył tak "masowo" tylko Espanyol.
I to czuło się w reakcjach samych zawodników Barcy. Messi tak na byle faule nie reaguje, więc jest dobrym "papierkiem lakmusowym" temperatury spotkania.

Barcelona też powinna mieć dwa" - nie wiem ile klubów powinna mieć Barcelona. Może 1, może 3. Tyle ilu znajdzie się kibiców.
Espanyolowi nie udaje się zachęcić własnych kibiców (lub zostało ich tak niewielu). Może wyjściem z tej zaklętej pętli brak stylu=brak kibiców, może być właśnie spadek, odnalezienie tożsamości, budowa stylu, nie opartego na zasadzie "zagrajmy 2 mecze na całego w sezonie, choćby kosztem zdrowia rywala, a z resztą zobaczymy", która definiuje tylko wroga (tu jest ta historyczna tożsamość do której piję). Niech Espanyol się odbuduje w drugiej lidze, wokół konkretnej idei "na tak". Niech swą grą ściągnie kibiców na stadion, nawet jeśli to będą kibice Espanyolu i Barcy (tak jak Getafe i Realu), ale niech będą.
Niech wypełnią stadion i wtedy faktycznie uznam, że to ma sens.
Jeśli natomiast mam patrzeć na klub, którego zawodnicy co sezon celują w połamanie nóg graczy Barcy, to raczej wolę żeby się z nami nie spotykali a nie jest to bynajmniej strach podszyty sportowym zagrożeniem.



primeradivision.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy