REKLAMA
REKLAMA

Planowe zwycięstwo Barcelony

dodał: Kamil Krusiński  |  źródło: PrimeraDivision.pl  |  23.04.2019 23:22
Planowe zwycięstwo Barcelony

Luis Suarez  |  fot. Grzegorz Wajda

Sprawdź nasz ranking legalnych bukmacherów
Na zakończenie wtorkowej rywalizacji w 34. kolejce La Liga, Barcelona pokonała na Estadio Mendizorrotza Deportivo Alaves 2:0 (0:0). Na listę strzelców wpisali się Alena i Luis Suarez. Dzięki dzisiejszej wygranej, Katalończycy mają dwanaście punktów przewagi nad Atletico - jeśli Los Colchoneros przegrają jutro z Valencią, podopieczni Ernesto Valverde zostaną już oficjalnie mistrzami Hiszpanii.

Zaledwie czterech piłkarzy utrzymało miejsce w wyjściowej jedenastce Deportivo Alaves po remisie z Realem Valladolid - tym razem, od pierwszych minut na murawie pojawili się Duarte, Laguardia, Navarro, Vigaray, Wakaso, Rolan oraz Baston. Pięciu korekt w wyjściowej jedenastce dokonał za to Ernesto Valverde - miejsca Alby, Lengleta, Arthura, Rakiticia i Messiego zajęli Sergi Roberto, Umtiti, Alena, Busquets oraz Coutinho.

Już w piątej minucie gry, świetną okazję na objęcie prowadzenia mieli goście z Katalonii - po przechwycie Coutinho, płaski strzał Luisa Suareza wybronił Pacheco, a dobijający Brazylijczyk został zablokowany przez ofiarnie interweniujących obrońców Deportivo.

W 29. minucie, po dograniu Dembele, płaską próbę Suareza na rzut rożny odbił nogą jeszcze bramkarz Alaves. Pięć minut przed przerwą akcja przeniosła się pod bramkę strzeżoną przez ter Stegena - po dośrodkownaiu z rzutu wolnego, niecelnie główkował jednak Ely.

Dziesięć minut po przerwie, po pięknej akcji, prowadzenie objęli goście - Sergi Roberto zagrał piłkę w pole karne, futbolówkę między nogami przepuścił jeszcze Suarez, a do siatki posłał ją Alena.

Kilka minut później było już 0:2 - po dośrodkowaniu z rzutu wolnego, ręką we własnym polu karnym zagrał Vina, za co arbiter, po wideoweryfikacji, przyznał gościom jedenastkę. Do nieruchomej piłki podbiegł Luis Suarez, który precyzyjnym uderzeniem podwyższył prowadzenie Barcelony. Urugwajczyk mógł zdobyć jeszcze jedną bramkę, ale po interwencji Pacheco, futbolówka wylądowała na słupku.

W 76. minucie okazję na bramkę kontaktową mieli gospodarze, ale próba Jony'ego zza linii szesnastki minęła słupek po niewłaściwej stronie. Chwilę później, akcja przeniosła się pod drugą bramkę, gdzie po centrze Luisa Suareza, Vidal nie trafił głową w światło bramki.

Kiedy następne mecze?


Jeśli jutro Atletico zdobędzie jakiekolwiek punkty w konfrontacji z Valencią, to Barcelona zdobycie mistrzostwa będzie mogła przypieczętować w weekend, kiedy to na Camp Nou zawita Levante. Piłkarzy Deportivo czeka za to derbowe starcie z Athletikiem Bilbao.

Deportivo Alaves - FC Barcelona 0:2 (0:0)


0:1 Alena 55'
0:2 Luis Suarez (k.) 60'

żółte kartki:
Jony, Navarro, Pina - Coutinho

Alaves: Pacheco - Duarte, Ely (71' Twumasi), Laguardia, Navarro, Vigaray - Jony (81' Guidetti), Pina, Wakaso, Rolan (46' Brasanac) - Baston

Barcelona: ter Stegen - Roberto, Umtiti, Pique, Semedo (70' Alba) - Alena (87' Arthur), Busquets, Vidal - Coutinho, Luis Suarez, Dembele (61' Messi)
OTRZYMUJ NAJNOWSZE LIGOWE AKTUALNOŚCI


REKLAMA

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby dodać komentarz:

Komentarze | 5 komentarzy

sortowanie: rosnąco | malejąco

Joker | 23.04.2019 23:59

Znowu dużą część spotkania mieliśmy chodzonego, czasem miałem wrażenie, że biega głównie Vidal, a reszta sobie truchta i tylko się spokojnie przesuwa :)

Aczkolwiek poza Arturo wyróżniłbym jednak Alene, który miał dużo chęci do gry, cały czas był pod piłką, pokazywał się kolegom do grania, miał jakieś chęci i pomysł za co został nagrodzony bramką, po naprawdę bardzo ładnej i składnej akcji, w której ogromny udział miał Roberto (po przejściu na prawą stronę zdecydowanie lepszy, lewa mu totalnie nie odpowiada), ale też przepuszczający piłkę Suarez... Co do Luisa to tradycyjnie starał się, szarpał, walczył i pracował, ale też dość łatwo marnował okazji, których może nie miał jakiś stu procentowych, ale takie walenie na siłę prosto w bramkarza trochę nie przystoi takiemu snajperowi, dobrze że chociaż karnego dość pewnie wykorzystał i zapewnił spokój w końcówce... Na plus Pique, który jest po prostu w formie, Sam jak na fakt iż gra stosunkowo mało też źle nie wyglądał, choć miał ze 2-3 takie niepewne interwencję czy złe wyprowadzenie piłki, ale żadnych karygodnych błędów nie popełnił...

Mam za to problem z wyborem kto był gorszy, Dembele czy Coutinho? No i nie wiem, ale Coutinho chyba minimalnie przegrał w tej konkurencji w samej końcówce meczu, bo zapunktował tym świetnym przerzutem do Roberto, które w zasadzie otwierało drogę do bramki, ale poza tym mieliśmy koncert zamulania, kółeczek, podań w poprzek i prostych strat... Za to Dembele szybko biegał, czasem mu nawet dryblig wyszedł ale cóż z tego jak celnie podać nie potrafił? O jakimś konkretnym zagrożeniu z jego strony nawet nie wspominając... Szkoda, że Malcom znowu szansy nie dostał, mam wrażenie że zdziałałby więcej...

PS. Leo jakiś taki dziś skwaszony, hehe :) co zainicjował jakąś fajną akcje to ktoś ją zmarnował, a jak już sam miał dobrą okazję do strzału to uderzył katastrofalnie... Nie miał najlepszego dnia, ale nie szkodzi, ten najlepszy ma mieć za tydzień w środę i za 2 tygodnie we wtorek :)

mikepowell | 24.04.2019 06:49

@ Joker , ale Coutinho grał dobrze w pierwszej połowie, tylko ten biedny Roberto spowalniał wszystko grając na LB.
W drugiej połowie zamiana stronami Semedo z Roberto spowodowało, że zniknął Cou, bo zaczął funkcjonować Sergi na RB, a Semedo nawet nie próbował zagrać coś do przodu.

Na wielki plus Carlos Alena. Jego ruchliwość, wyjścia po piłkę, chęć gry coś pięknego.

Natomiast minus dla Valdka, że nie oszczędza Suareza ... Po co jemu kolejne 90 min ? Po bramce na 2-0 Messi za Suareza. Wilk syty i owca cała. Jednak Luisito musi harować co mecz. Dzwine to dla mnie.

Teddy | 24.04.2019 10:05

Coutinho ma cholernie mały repertuar, schodzi do środka i jeśli jest miejsce, to strzela, a jeśli nie to podaje horyzontalnie i wraca na miejsce. Zakładając, że Anglicy zrobią odpowiednie luki, to Coutinho może zadziałać, ale obawiam się, że Dembele będzie bezpieczniejszym wyborem w każdym scenariuszu. Choć to prawda, niesamowite jak on czasem źle podaje.

hablador | 24.04.2019 10:26

Planowana wygrana, akcja Roberto przednia, przytomność Suareza i spokój Aleni. Waleczny chłopak z tego Aleni, na marginesie.

Jak sędzia tego karnego przyznał to nie wiem. Umtiti na spalonym przeszkadza obrońcy, którego nabija piłka. Offside i gramy dalej, a tu karniak. Bez sensu.

Cou pewnego poziomu nie przeskoczy, jest do bólu schematyczny, więc na Liverpool się moim zdaniem nie nadaje. Agresywni rywale najzwyczajniej go zjedzą, i nie będzie miał 5 sekund by przygotować strzał, jak z MU. Gorzej, że kontuzje zjadły Dembele. Z formy na początku sezonu nie ma śladu. Pamiętam jak tu koledzy perswadowali komuś, że Sancho z Borussii jeszcze daleko do poziomu Francuza, a porównanie jest nieuprawnione. Wtedy to była racja, bo Dembele zaliczał kluczowe gole i asysty. Obecnie takie wnioski byłyby niemożliwe. Sancho błyszczy, a Dembele piłkarsko nie istnieje od 3 miesięcy.

A szkoda, bo właśnie w nim upatrywałem wielki atut,w przypadku meczów z takimi kompaktowo grającymi zespołami jak the Reds. Sam Messi tego nie udźwignie.

TteamWand | 24.04.2019 15:42

W bundes wielu błyszczy. Różnica między Sancho a Dembele jest taka że Dembele błyszczał również w barwach BVB w LM, choćby przeciwko Realowi a Sancho na tle Kogutów wyglądał jak zagubiony chłopiec. Zresztą jego statystyki z całej LM sa słabiutkie.
Wystarczy zobaczyć kim w BVB jest Paco i przypomniec sobie jak potrafił grać za kadencji LE kiedy był prawie że drugim Cou bo szans dostawał od groma a nie mógł nic strzelić. Żeby nie było to nie jest zły napastnik ale on ma 17 goli w 1000min w bundes co jest wynikiem na poziomi MEssiego.

Wracając do najważniejszego czyli kto powinien wystąpić przeciwko The Reds ?
Niestety ale Dembele mnie zwiódł kolejnym swoim występem. Przed kontuzją był w kosmicznej formie a teraz niestety chyba potrzebuje jeszcze czasu żeby do niej wrócić. Cou za to gra po prostu słabo i tyle. Faktycznie ten przerzut był miodzio ale po za nim nie było nic. Do tego na początku meczu miał idealną sytuację by podać do Dembele lub Suareza a zamiast tego wybrał strzał, gdzie praktycznie było pewne że będzie on zablokowany.I Suarez i Dembele byli tak ustawieni że mieli by 100% patelnie do wsadzenia gdyby Cou podał.
Więc kto ? Ano dla mnie VIDAL ! Wolę wyjść w tym meczu 442 z Vidalem jako najbardziej ofensywnym gracze. Łatwiej moim zdaniem będzie stworzyć dobrą sytuację z presingu i wyskiego podejścia. Mało kto w PL gra wysokim presingiem i nie raz widziałem bardzo proste straty Liv na swojej połowie. Środek pola, kto by w nim nie wyszedł to zdecydowanie najsłabsza formacja Liv i patrząc zupełnie obiektywnie bardzo średnia techniczna. Oczywiście wybiegani, waleczni z zębem ale technicznie średni.

Kolejnym argumentem za tym by wyjść 442 jest fakt że Liv bardzo mocno opiera swoją grę na zaangazowaniu i wybieganiu. Napewno najgroźniejsi będą przez pierwsze 60min. To Liv na ogół przełamuje swoich rywali tym wybieganiem ale jeśli przez 60 min będą biegać za piłką to myślę że będzie ich to sporo kosztować sił. Zwłaszcza że J>K mało rotuje i tam sporo graczy ma już powyżej 3tyś min.
No i nie zapominajmy że nie zagra LO za kartki.

Ale to oczywiście wszystko bajki bo Val wyjdzie 433 z Cou lub Dembele i co będzie to będzie...



primeradivision.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy