REKLAMA
REKLAMA

LaLiga: Czas oddzielić chłopców od mężczyzn!

dodał: Paweł Paczocha  |  źródło: Goal.pl  |  20.11.2020 11:08
LaLiga: Czas oddzielić chłopców od mężczyzn!

Leo Messi w starciu z Atletico  |  PressFocus

Nowy profil goal.pl na Facebooku!
Wyniszczająca kluby przerwa reprezentacyjna się skończyła, a kolejna czeka nas dopiero w marcu. Z jednej strony oznacza to mniejsze szanse złapania kontuzji czy zakażenia się koronawirusem, czemu sprzyjają długie loty nieodzownie związane ze spotkaniami reprezentacji, ale z drugiej – trenerów aż do marca czeka prawdziwy maraton. Jeżeli dotychczas narzekali na natłok meczów, to teraz sytuacja będzie jeszcze cięższa. Odnoszę wrażenie, że zaczyna się pierwszy, niezwykle ważny etap, pokazujący nam prawdziwe oblicza, zarówno szkoleniowców, jak i prowadzonych przez nich drużyn.

Intensywna sobota zwieńczona wielkim hitem


Otwierające 10. kolejkę spotkanie pomiędzy Osasuną i Hueską odbędzie się już w piątek, a choć starcie wydaje się mało atrakcyjne dla postronnego widza, to dla układu w tabeli ma spore znaczenie. Gospodarze mocno weszli w sezon, ale ostatnie dwa spotkania przed przerwą reprezentacyjną przegrali. Umówmy się, polec z Atletico i Sevillą to nie wstyd, ale przez nie w Pampelunie zaczęto spoglądać w stronę strefy spadkowej. Na szczęście dla trenera Arrasate, rywal wydaje się idealny do odbicia od dna. Szkoleniowiec nie lekceważy jednak czerwonej latarni ligi.

- Huesca jest dla wszystkich bardzo skomplikowanym rywalem. Ktoś może spojrzeć na tabelę i zobaczyć ją na dnie, ale w sześciu zremisowanych przez nią meczach była bliżej wygranej niż przegranej. Dodatkowo przy każdej z trzech porażek Huesca miała swoje momenty i to nawet na takich stadionach jak Anoeta [Real Sociedad] czy Valdebebas [Real Madryt]. Wygrana po dwóch porażkach dałaby nam więcej spokoju – z szacunkiem do rywala odniósł się na konferencji Jagoba Arrasate.

Największe emocje czekają kibiców hiszpańskiej piłki w sobotę. Wtedy swoje spotkania rozegrają trzej wielcy: Real Madryt, Barcelona i Atletico.

Królewskich czeka nie lada wyzwanie. Jak mówi gangsterska mądrość, nie należy wybierać się na strzelaninę z nożem i ta sentencja odwzorowuje sytuację Zidane’a. Francuz wybiera się na skrajnie nieprzyjazny teren niemal "nieuzbrojony", bowiem tak należy postrzegać absencję Sergio Ramosa. O ile sama utrata kapitana jest już sporym ciosem, o tyle lista nieobecności w dzienniku Zidane’a jest tak długa, że pracując jako nauczyciel mógłby uznać, że w piątek wypadł Dzień Wagarowicza. Poza Ramosem zabraknąć może bowiem wracającego po nieobecności związanej z koronawirusem Edera Militao, pod znakiem zapytania stoi zdrowie Raphaela Varane’a i Nacho. Do tego należy dodać kontuzję Fede Valverde, niepewni są także Casemiro czy Eden Hazard, który uzyskał już jednak ponoć negatywny wynik testu na koronawirusa. Jakiegokolwiek Zizou nie wybierze składu, na pewno nie obędzie się bez kontrowersji, zwłaszcza mając w pamięci ostatni mecz Królewskich przed przerwą na kadry, kiedy to Valencia zwyciężyła madrytczyków aż 4:1 po trzech rzutach karnych sprokurowanych przez Marcelo, Ramosa i Vazqueza, a także bramce samobójczej "czwartego do brydża" Varane’a. Villarreal natomiast znajduje się wyraźnie na fali wznoszącej. Porażka w trzeciej kolejce przeciwko Barcelonie (0:4) była ostatnią, jaką zaznali piłkarze Żółtej Łodzi Podwodnej. Fenomenalnie funkcjonuje duet Paco Alcacer-Gerard Moreno, który w tym sezonie wypracował już dziewięć bramek. Warto też dodać, że Moreno zdobył też arcyważnego gola dla reprezentacji Hiszpanii, gdy po wejściu z ławki uratował remis ze Szwajcarią (1:1). Villarreal ma na ten moment dwa punkty przewagi nad Realem Madryt, ale o jeden mecz rozegrany więcej. W przypadku zwycięstwa nad Królewskimi – i równoczesnej porażki Realu Sociedad w niedzielę – ma szansę wskoczyć na fotel lidera.

Takie zakusy ma też jednak Atletico. Trudno wyobrazić sobie dla Diego Simeone lepszy moment na spotkanie ze swoim ligowym nemezis. "Cholo" jeszcze nigdy nie wygrał z Barceloną starcia w ramach LaLiga. A kiedy, jak nie teraz? Gdy Atletico już nie tylko imponuje grą w obronie i skutecznością, ale ma też w swoich szeregach prawdziwego wizjonera w osobie Joao Feliksa. Oczywiście, sytuacja nigdy nie jest idealna i wydaje się, że zabraknie Luisa Suareza, który walczy jeszcze o uzyskanie negatywnego wyniku na test koronawirusa, ale najprawdopodobniej nie zmierzy się ze swoim byłym pracodawcą, do którego czuje wielki żal za sposób wypchnięcia go z klubu. W Barcelonie jednak też zabraknie kluczowych postaci. Jeszcze przez kilka miesięcy boiska nie zobaczy Ansu Fati, drugi najlepszy strzelec drużyny, zabraknie też Sergio Busquetsa. O ile jednak strata doświadczonego pomocnika może nawet wyjść Dumie Katalonii na dobre, tak absencja Fatiego stwarza poważny problem z już wcześniej skąpą linią ataku Barcelony. Atletico jest w wysokiej formie - jako jedyna hiszpańska drużyna nie przegrała jeszcze u siebie przy pustych trybunach - a piłkarze doskonale to wiedzą.
- Wiemy, jak trudno pokonać Barcelonę, musimy wykonywać naszą pracę z maksymalną intensywnością, a wtedy możemy to osiągnąć – powiedział oficjalnej stronie swego klubu Jan Oblak.

Zwycięzca tego prestiżowego pojedynku nie tylko poprawi swoje morale, ale też polepszy swoją sytuację w tabeli. Atletico, jako się rzekło, ma nawet szansę wskoczyć na fotel lidera i to rozgrywając o dwa spotkania mniej od dwóch głównych konkurentów – Realu Sociedad i Villarreal. W przypadku zwycięstwa Barcelony, podopieczni Koemana znajdą się prawdopodobnie w strefie europejskich pucharów, aktualnie do szóstego Cadizu brakuje im trzech oczek.

Spokój lidera


A Cadiz czeka drugie trudne starcie z rzędu. Po bolesnej porażce z Atletico (0:4) tuż przed przerwą reprezentacyjną, ekipa z Kadyksu podejmie u siebie lidera z San Sebastian. A lider ma się bardzo dobrze i ze spokojem spogląda na pojedynki w dole tabeli. Oczywiście, trenerowi Alguacilowi, jak każdemu, zabraknie kilku graczy, ale najważniejsze karty w jego talii nie tylko są zdrowe, ale i świetnie dysponowane. Panowie Mikelowie: Merino i Oyarzabal, wrócili ze zgrupowania podbudowani i w świetnych humorach. Pierwszy z nich rozegrał solidne 79 minut w starciu ze Szwajcarią, a drugi zdobył nawet bramkę pieczętującą zdemolowanie Niemców (6:0). Jeszcze przed przerwą ze świetnej strony pokazywał się David Silva. Weteran nie tylko załatał dziurę po odejściu Martina Odegaarda, ale wręcz dodał sporo od siebie, kładąc stempel na każdej ofensywnej akcji Realu Sociedad. Zresztą, w ekipie z kraju Basków trudno znaleźć słaby element. Możemy długo dywagować o hitowym starciu Atletico z Barceloną czy sytuacji Realu Madryt, ale fakty są takie, że jeśli podopieczni Alguacila poradzą sobie z – dobrym, ale jednak – beniaminkiem z Kadyksu, pozostaną na czele tabeli niezależnie od wyników innych spotkań.

W niedzielę warto też zwrócić uwagę na mecz Deportivo Alaves z Valencią. Gospodarze do końca sezonu będą walczyć o utrzymanie, natomiast Nietoperze zmierzą się z nimi po wielkim zwycięstwie nad Realem Madryt. To starcie może nam pokazać, czy owy pojedynek był tylko wyjątkiem od reguły, spotęgowanym motywacją wyniesioną z walki z utytułowanym rywalem. Jeżeli Valencia chce szybko zapewnić sobie byt w hiszpańskiej ekstraklasie, zwycięstwa w takich meczach, jak czekający ich w niedzielę, powinny być dla niej obowiązkiem.

A na koniec pojedynek dwóch niespełnionych ambicji


Athletic Bilbao znajduje się na równi pochyłej, a pozycja trenera Garitano jest coraz bardziej chwiejna. Kibice marzą, by zmienił go Pochettino, klub rozważa Ernesto Valverde lub Marcelino. Starcie z Realem Betis może okazać się dla Baska kluczowe. A nie będzie to łatwe wyzwanie, bo choć Andaluzyjczycy nadal nie znajdują się w miejscu, które wedle ich ambicji się im należy, to pod wodzą Manuela Pellegriniego wydają się zmierzać w dobrym kierunku. Ostatnią, wysoką porażkę z Barceloną można będzie nazwać wypadkiem przy pracy – wypadkiem związanym z wejściem na niezwykle wysoki poziom w wykonaniu Leo Messiego – jeśli uporają się z bezbarwnymi Baskami. Dla obu stron zatem będzie to starcie kluczowe.
OTRZYMUJ NAJNOWSZE LIGOWE AKTUALNOŚCI


REKLAMA

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby dodać komentarz:

Komentarze | 1 komentarz

szuszu | 20.11.2020 15:24

Mogli tą Ligę Narodów sobie odpuścić w tym roku. Euro2020 przesunięte a zrobili coś co przeszkadza i to w bardzo przy spotkaniach w La Lidze :[ nie mniej jednak liczę na oklep i łomot spuszczony Barcelonie w jutrzejszym meczu...



primeradivision.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy