Ronald Araujo
Ronald Araujo PressFocus

Araujo zamierza ryzykować i zdążyć na mecz z PSG

Kontuzja Ronalda Araujo to największy z ostatnich problemów trenera Koemana. Najpewniejszy stoper Barcelony zamierza zaryzykować i zdążyć na spotkanie z PSG, które odbędzie się za tydzień.

Ronald Araujo w trakcie meczu z Realem Betis opuścił boisko już w 12. minucie. W poniedziałek klub poinformował, że obrońca doznał skręcenia lewej kostki. Nie poinformował jednak, jak poważny jest uraz i jak długa przerwa czeka Urugwajczyka. Media donoszą jednak, że kontuzja jest dość poważna, a stoper miałby pozostać poza grą przez 2-4 tygodni. Oznaczałoby to, że opuści nie tylko pierwsze spotkanie z PSG, ale i rewanż w Paryżu.

Postawa godna lidera

Araujo jest dla Barcelony bezcenny. Mimo, że to jego pierwszy sezon jako członka seniorskiej drużyny, stał się najpewniejszym punktem defensywy Ronalda Koemana. Z nim na boisku Blaugrana traci znacznie mniej bramek, ponadto 21-latek doskonale zarządza obroną i często jest też zagrożeniem dla rywali dzięki naturze napastnika i świetnym warunkom fizycznym.

Urugwajczyk jest świadomy swojego statusu w drużynie i zamierza zrobić wszystko, by zdążyć na mecz Ligi Mistrzów za tydzień. Aby to zrobić, będzie musiał przez kilka dni nosić szynę, a później poddać się zabiegowi infiltracji, który złagodziłby ból podczas meczu. Do tego obrońca będzie musiał dostać zgodę sztabu lekarskiego i Ronalda Koemana. Holender nigdy nie przyspiesza powrotu do zdrowia swoich zawodników, ale tym razem Blaugrana jest w wyjątkowo trudnej sytuacji. Pod nieobecność Araujo jedynymi dostępnymi stoperami w kadrze są mający spore wahania formy Clement Lenglet i Samuel Umtiti, a także Oscar Mingueza, który przeciwko PSG zagra prawdopodobnie na prawej obronie w obliczu kontuzji Sergino Desta i Sergiego Roberto.

Araujo w końcówce zeszłego sezonu doznał już skręcenia kostki, występując w rezerwach Barcelony w meczu barażowym o awans do drugiej ligi. Pauzował przez dziesięć dni, po czym wyjechał z pierwszą drużyną na turniej finałowy Ligi Mistrzów.

Komentarze