Aspas poprowadził Celtę do zwycięstwa, Betis zatrzymany w Elche

Iago Aspas
Iago Aspas PressFocus

Celta Vigo z łatwością rozbiła Deportivo Alaves (3:1) mimo grania 40 minut w osłabieniu. Elche natomiast zremisowało u siebie z Realem Betis (1:1).

Iago Aspas nie do zatrzymania

Celta Vigo od pierwszego gwizdka całkowicie zdominowała boiskowe wydarzenia. Podopieczni trenera Coudeta zdawali sobie sprawę z przewagi, jaką mają nad niedzielnym rywalem i już w pierwszej połowie zagwarantowali sobie zwycięstwo. W 8. minucie sprytne dośrodkowanie Iago Aspasa wykorzystał z bliska Nolito, wyprowadzając Galisyjczyków na prowadzenie. Nie upłynął kwadrans, gdy wychowanek Barcelony odwdzięczył się liderowi ofensywy. Aspas z łatwością pokonał Fernando Pacheco, podwajając prowadzenie gości. 33-latek przypieczętował swój świetny występ wyczekaną asystą przy trzecim trafieniu autorstwa Santiego Miny i sprawił, że dyskusja na temat pomijania go przez Luisa Enrique po raz kolejny rozgorzeje w Hiszpanii.

Po zmianie stron Jeison Murillo mocno utrudnił sprawę swoim kolegom, oglądając drugą żółtą kartkę i wylatując z boiska. Deportivo Alaves tego dnia stać było jednak na tylko jeden zryw, gdy Florian Lejeune trafił do siatki, na raty wykańczając dośrodkowanie.

To była Celta jak z najlepszych występów w tym sezonie, ale zanim fani Galisyjczyków popadną w hurraoptymizm, trzeba pamiętać, że Deportivo Alaves jest prawdopodobnie najgorszą ekipą w całej La Lidze.

Betis dał się zatrzymać

Real Betis świetnie prezentuje się w tym roku. W ostatnich sześciu ligowych meczach zwyciężyli, zaliczając wpadkę tylko w derbach z Sevillą. Po przerwie reprezentacyjnej podopieczni Pellegriniego zaliczyli jednak wpadkę, mimo że dobrze weszli w mecz. Już w 10. minucie Edgar Badia musiał popisać się refleksem przy uderzeniu Aitora Ruibala. Kilka akcji później kapitan Elche, Gonzalo Verdu, popełnił dość głupi błąd, faulując wychodzącego poza światło bramki Borję Iglasiasa. Arbiter wskazał na jedenasty metr od bramki i sam poszkodowany zamienił tę okazję na bramkę. Wszystko wskazywało na to, że po tym trafieniu to goście podporządkują sobie mecz, ale Elche zdołało odpowiedzieć jeszcze przed przerwą. Tete Morente efektownie poradził sobie z Alexem Moreno i wystawił piłkę Pere Milli. Hiszpan, niepilnowany przez nikogo, z łatwością skierował piłkę do siatki.

Po zmianie stron to Verdiblancos mieli lepsze okazje do objęcia prowadzenia – w najlepszej kiks zanotował Juanmi – ale nikt nie zdołał sforsować wrogiej bramki. Mimo tego Betis utrzymał piątą lokatę w tabeli La Ligi i coraz pewniej zmierza w kierunku europejskich pucharów.

Komentarze