Atletico bliżej celu. Diego Simeone stworzył kolektyw

Diego Simeone
Diego Simeone Pressfocus

W środę przed rewanżami w Lidze Mistrzów, Atletico Madryt rozgrywało zaległe spotkanie 18. kolejki La Liga z Athletic Blibao. Starcie na Wanda Metropolitano było emocjonujące już od początku pierwszej połowy. Ostatecznie, Rojiblancos odrobili straty z nawiązką (2:1), dzięki czemu zachowali cenną przewagę nad Barcą i Królewskimi.

Suarez zapewnił jakość w ofensywie

Mało kto spodziewał się, że Luis Suarez będzie reprezentował barwy Atletico Madryt. Widocznie w futbolu wszystko jest możliwe. Diego Simeone prowadzi Rojiblancos od dziewięciu lat, ale dopiero po raz drugi ma szansę zdobyć mistrzostwo La Liga. Dużym ułatwieniem w ofensywie jest obecność doświadczonego snajpera z Ameryki Południowej. Urugwajczyk niechciany w Barcelonie, odnalazł drugi dom w stolicy Hiszpanii. 34-latek w 23 występach zdobył już 18 goli, a jego ostatnie trafienie z rzutu karnego zapewniło El Atleti całą pulę. Dzięki wygranej, team z czerwonej części Madrytu nadal ma spory margines błędu, a przy okazji nie pozostawia złudzeń kto jest w tym sezonie najlepszy na hiszpańskiej ziemi.

Diego Simeone nie potrzebuje indywidualności

Szef Atletico zapytany po meczu o bramki zdobyte przez Llorente i Suareza nie zamierzał milczeć: Trzymam się całej grupy. Dwóch piłkarzy w pojedynkę nie zmienia dla mnie meczu. Zespół to rozumie. Po utracie gola moi piłkarze nie czekali na szczęście. Wzięli się do roboty i jeszcze przed przerwą wrócili do gry o punkty. Szczególnie w drugiej połowie, kiedy wyglądaliśmy już znacznie lepiej – przyznał Diego Simeone.

Atletico gorsze momenty ma już za sobą

Ostatnie tygodnie dla Atletico Madryt nie były łatwe. Po nieoczekiwanej zadyszce na podwórku ligowym oraz przegranym meczu z Chelsea w Lidze Mistrzów (0:1), niektórzy przestali wierzyć w instynkt Diego Simeone. Tymczasem Rojiblancos najgorsze chwile mają już za sobą. Klub z Madrytu wrócił na właściwą ścieżkę i twardo stąpa po ziemi. Jeśli spojrzymy na formę dwóch pozostałych kandydatów do mistrzostwa, El Atleti wyglądają najlepiej na tle innych rywali. Tylko dwie porażki, a do tego straconych zaledwie 18 bramek. To najmniej w całej stawce. Nadszedł czas na chwilę odpoczynku. W La Liga najbliższe ciężkie zawody zaplanowane są dopiero na początek kwietnia (pojedynek z Sevillą). Jedynym zmartwieniem pozostaje, więc znalezienie sposobu na pokonanie The Blues. Chelsea pod wodzą Tuchela nie odniosła żadnej porażki, a przy okazji zmieniła swój styl o 180 stopni.

Komentarze