Atletico znowu straciło punkty! Remis lidera w Walencji

Enis Bardhi
Enis Bardhi PressFocus

Atletico Madryt zremisowało z Levante (1:1) w ramach zaległego spotkania 2. kolejki La Ligi. Na gola Enisa Bardhiego odpowiedział Marcos Llorente.

W tygodniu, w którym Barcelona i Sevilla mierzy się w Lidze Mistrzów, Atletico nadrabiało straty z drugiej kolejki hiszpańskiej ekstraklasy. Rywal do pokonania wydawał się dość prosty. Levante ma za sobą niezłe tygodnie zwieńczone awansem do półfinału Pucharu Króla, ale zespołowi z Walencji nigdy nie grało się wygodnie z Atletico. Ponadto styl podopiecznych Lopeza powinien odpowiadać Los Colchoneros. Tymczasem lider La Ligi miał przed sobą jedno z trudniejszych wyzwań ostatnich tygodni.

Zimny prysznic

W 9. minucie jedyną dobrą okazję na początku meczu zmarnował Luis Suarez, gdy jego sprytne uderzenie głową minęło słupek. Obu ekipom z trudem przychodziło kreowanie kolejnych sytuacji. Kilka chwil po upłynięciu kwadransa Levante sensacyjnie objęło prowadzenie. Jose Gimenez wyszedł ze strefy, co skrzętnie wykorzystał Jorge de Frutos, posyłając podanie do Enisa Bardhiego między Mario Hermoso, a Stefana Savicia. Macedończyk świetnie ją przyjął i pewnym wykończeniem pokonał Jana Oblaka. Po tym trafieniu Atletico przejęło dowodzenie nad boiskowymi wydarzeniami. Jednakże, długo uderzenia Luisa Suareza czy Angela Correi nie zamieniały się na konkrety. Wreszcie, w 37. minucie Marcos Llorente sprytnie minął balansem Rogera Martiego i uderzył, a piłka po obtarciu od rywala wpadła do siatki.

Brak konkretów po przerwie

Wszystko wskazywało bowiem na to, że po przerwie podopieczni “Cholo” ruszą do przodu. Szybko po zmianie połów fantastyczną okazję zmarnował Angel Correa. W kolejnych minutach jednak piłka niemal nie znajdowała się pod polem karnym Levante. To wręcz gospodarze mieli lepszą szansę na objęcie prowadzenie, ale strzał Carlosa Clerca obronił Oblak. W ostatnim kwadransie bramkarze popisali się jeszcze po jednej, świetnej, interwencji, ale nie padło więcej bramek.

Może to jeszcze nie pora, by bić na alarm – bo przecież Atletico ma sześć punktów i mecz przewagi nad drugim Realem Madryt – ale Los Colchoneros zremisowali po raz drugi w ciągu trzech spotkań. Szansa na rehabilitację nadejdzie już w weekend, gdy podopieczni Simeone zmierzą się z… Levante, tym razem na Wanda Metropolitano.

Komentarze

Comments 2 comments

Absurdalna i naganna strata punktów z dopuszczeniem do równorzędnej gry rywali. Najwartościowszy Atleti Llorente: otwarcia, wykończenie, odpowiedzialność za mecz. Naprzeciw pięknie Bardhi, decydujący gk Aitor Fernandez, ale decydujący też Oblak…
Trudno zliczyć okazje stworzone przez kolegów w tym Llorente dla Suareza: strzały w gk, niezdążenia, pudła, spalone. Pudło w wielkiej okazji Correa, bez wpływu póżno wprowadzony Felix. Mecz powinien był wcześnie zamknąć skład wyjściowy. Czego brakowało przy całej tej posiadanej machinie? poczucia odpowiedzialności za wynik, drugiego Lorente…