Robert Lewandowski zarejestrowany w rozgrywkach La Liga

Robert Lewandowski
Robert Lewandowski Pressfocus

Wspaniałe wiadomości płyną do nas w piątkowy wieczór z Barcelony. Do rozgrywek La Liga zgłoszony został Robert Lewandowski, co jednoznacznie ucina spekulacje mediów odnośnie do jego udziału w meczu z Rayo Vallecano.

  • Wobec problemów finansowych FC Barcelona przed meczem z Rayo Vallecano nie mogła zarejestrować nowych piłkarzy w La Liga
  • W piątek wieczorem klub poinformował o tym, że udało się zgłosić w rozgrywkach Roberta Lewandowskiego
  • Polak na pewno będzie dostępny dla Xaviego w najbliższej kolejce

W Barcelonie odetchnęli – Lewandowski zarejestrowany

Jedną z wielu niewiadomych przed sobotnim meczem z Rayo Vallecano, była obecność w kadrze FC Barcelony pozyskanych latem zawodników. Z uwagi na restrykcyjne limity płacowe w La Lidze, narzucone przez jej prezesa, Javiera Tebasa, problem z rejestracją zawodników miała FC Barcelona. 

Pytany o to na konferencji prasowej Xavi Hernandez nie był w stanie zapewnić, że wszyscy piłkarze zostaną do czasu meczu z Rayo zarejestrowani. W piątek wieczór otrzymaliśmy informację, że Dumie Katalonii udało się zgłosić do rozgrywek Roberta Lewandowskiego. Tym samym Polak na pewno będzie dostępny dla sztabu szkoleniowego w sobotni wieczór. Oprócz Lewandowskiego klub zarejestrował również Raphinhę.

Nieznany wciąż jest los pozostałych zawodników, czyli Dembele, Christensena, Kessie, Kounde i Sergiego Roberto. Media hiszpańskie informowały wcześniej, że na pewno przed meczem z Rayo nie uda się zarejestrować pozyskanego z Sevilli stopera. Wobec uruchomienia przez klub czwartej dźwigni finansowej, sytuacja może jeszcze ulec zmianie.

Aktualizacja

FC Barcelona poinformowała w godzinach wieczornych, ze zgłoszeni do rozgrywek La Liga zostali już Lewandowski, Kessie, Christensen i Raphinha. Media informują również o sukcesie w procesie zgłoszenia Dembele i Sergiego Roberto. Wiele wskazuje na to, że na niecałe 24h przed meczem jedynym piłkarzem niezarejestrowanym jest Jules Kounde.

Przeczytaj też: Kessie i Christensen spokojni o swoje losy

Komentarze