Barceloński promyk nadziei przed El Clasico

Ansu Fati
Ansu Fati PressFocus

Jako że w ten weekend odwołano mecze obu drużyn z Madrytu, oczy kibiców były zwrócone na Barcelonę, gdzie gospodarze mierzyli się z Valencią. I tam, choć podopieczni Koemana nie potrafili dominować na przestrzeni całego spotkania, odnieśli zwycięstwo, a postawa kilku zawodników daje kibicom drużyny promyk nadziei przed kluczowym tygodniem.

  • Barcelona wykorzystała szansę na nadrobienie strat wobec niegrających drużyn z Madrytu
  • Po stronie Blaugrany można znaleźć kilka oznak progresu, które mogą nastroić kibiców pozytywnie przed kluczowym tygodniem, w którym ich ulubieńców czeka niezwykle istotny mecz w Lidze Mistrzów oraz El Clasico

Memphis i Ansu znów czarują

Ansu Fati w niedzielę rozpoczął mecz dla Barcelony w wyjściowym składzie po raz pierwszy od roku. Ronald Koeman uznał, że 18-latek wrócił do zdrowia na tyle, by dać mu więcej niż pół godziny. I gdy Blaugrana szybko straciła gola – o którym więcej w kategorii golazo kolejki – kto wziął na siebie odpowiedzialność? Ano właśnie, nastoletni rekonwalescent, na spółkę z Memphisem Depayem. Duet świetnie rozklepał rywali jeszcze przed upływem kwadransa. Szybką wymianę piłki Fati zakończył bombowym uderzeniem zza pola karnego, które nie dało szans Jasperowi Cilessenowi. Jeszcze przed przerwą 18-latek wywalczył jedenastkę, a tę niezwykle pewnie wykorzystał Memphis.

Gdy Barcelona straciła rezon w drugiej połowie, irytujące nawyki Holendra jeszcze się uwypukliły. Chwilami znikał, a gdy ponownie się pojawiał, starał się holować piłkę, przez co ją tracił. Właściwie, gdyby nie udział przy dwóch akcjach bramkowych można by uznać, że były grac Lyonu zaliczył kiepski występ – tyle, że ponownie był tam, gdzie powinien być napastnik. Nawet, jeżeli nie rozgrywa najlepszego meczu.

Ważne powroty

“Trudno marzyć o trofeach przy tylu kontuzjach i konieczności gry nastolatkami” – mniej więcej taki przekaz przesyłał w ostatnim czasie Ronald Koeman. I choć nastolatkowie – Gavi i Fati – rozpoczęli mecz w pierwszym składzie, wróciło też dwóch graczy mogących odcisnąć swoje piętno. Na lewej obronie zagrał – po raz pierwszy od miesiąca – Jordi Alba. I rozegrał co najmniej poprawne zawody. Kilka minut otrzymał też Kun Aguero. Była to zmiana jedynie symboliczna, ale Camp Nou zdołało okazać debiutującemu napastnikowi sporo miłości. Sam Argentyńczyk po meczu nie krył radości.

Najważniejsze, że wygraliśmy, ale to też miłe, gdy stadion skanduje twoje imię. Teraz chcę się odpłacić za okazaną mi miłość – powiedział snajper, którego instynktu strzeleckiego Barcelona potrzebuje na gwałt.

“Odświeżeni” Dest i Coutinho

Choć może to wydawać się niezwykłe, w niedzielę Sergino Dest rozegrał pierwsze spotkanie w barwach Barcelony jako skrzydłowy. I zaprezentował się… znacznie lepiej niż na boku obrony! Amerykanin, zwłaszcza w pierwszej połowie, był niezwykle przebojowy i stanowił ciekawe uzupełnienie dla duetu Memphis-Fati. Były gracz Ajaxu wiedział, kiedy dryblować, a kiedy oddać piłkę kolegom. Co ciekawe, najważniejszą akcję przeprowadził w drugiej, znacznie słabszej w swoim wykonaniu połowie. Już w samej końcówce Dest ambitnie poszedł do końca, po czym przytomnie odwrócił się i dojrzał w polu karnym Philippe Coutinho.

Brazylijczyk długo poprawiał sobie piłkę, ale wreszcie strzelił bramkę dającą spokój i pozwalającą na debiut Aguero. Dla 29-latka był to pierwszy gol od jedenastu miesięcy. Po wejściu na boisko znacznie zdynamizował nieco zastaną grę gospodarzy i strzelił ważną bramkę. Koeman podkreślił, że od początku wierzył w Coutinho i teraz chce pomóc mu wrócić do formy. Nie będzie to łatwe, ale tylko przy zdrowej i będącej w formie kadrze Blaugrana może marzyć o zwycięstwach w takich meczach, jak nadchodzący Klasyk.

A powiedzieć trzeba wprost, że Valencia w niedzielę miała kilkadziesiąt minut, w których mogła wyrwać Barcelonie komplet punktów. Dobra dyspozycja Marca-Andre ter Stegena i szczęście przy uderzeniu w poprzeczkę pozwoliło graczom Koemana przetrwać jednak trudny moment. Tyle, że Dynamo Kijów w środę i Real Madryt w najbliższą niedzielę mogą tak długiego momentu zawieszenia nie pozostawić bez kary.

Partidazo kolejki

Radamel Falcao tym razem nie strzelał, ba, nawet nie grał! Ale Rayo Vallecano nie przestaje prezentować świetnych spotkań. Lucas Boye szybko wyprowadził Elche na prowadzenie, ale gospodarze natychmiast rzucili się do odrabiania strat. Prawdziwą perełką meczu był kluczowy gol Randy’ego Nteki. Zespół z Vallecas śni swój sen i zajmuje miejsce w strefie europejskich pucharów. I dopóki prezentuje taki poziom – niech trwa to jak najdłużej.

Poniższe wideo można odtworzyć w osobnym oknie przeglądarki.

Evento kolejki

Przed dziewiątą kolejką dwóch szkoleniowców straciło pracę. Zrządzenie losu chciało, że ich następcy zmierzyli się ze sobą właśnie w tej serii gier. Pojedynek Levante z Getafe z pewnością nie był widowiskiem, a ja, pomimo fatalnego wejścia w sezon uważam, że Paco Lopez powinien pozostać u steru Levante. Michel, zaś, zapisał się w historii – jego Getafe zaliczyło najgorszy start sezonu od Malagi, u którego sterów stał… Michel! Nic dziwnego, że włodarze klubu spod Madrytu zdecydowali się na jego zwolnienie. Trudno mi jednak jednoznacznie ocenić, czy Quique Sancheza Floresa stać na odwrócenie negatywnego trendu drużyny.

Poniższe wideo można odtworzyć w osobnym oknie przeglądarki.

Jugador kolejki

Mecz Barcelony z Valencią wykreował kilku bohaterów. Zarówno Fati, jak i Memphis brali udział przy dwóch akcjach bramkowych, warto też docenić Desta czy ter Stegena. Ostatecznie stawiam jednak na osiemnastolatka, który – choć miewa jeszcze przestoje w trakcie meczów – udowadnia, że legendarna koszulka z numerem “10” mu nie ciąży.

Golazo kolejki

W tym samym spotkaniu padło fantastyczne otwierające trafienie. Jose Gaya dopadł do piłki wybitej po rzucie rożnym i nie zastanawiał się długo – huknął na bramkę ter Stegena. Sam Koeman po meczu stwierdził, że przy takich strzałach niewiele można zdziałać. Zresztą, zobaczcie sami.

Komentarze