Marc-Andre ter Stegen
Marc-Andre ter Stegen PressFocus

Barcelona przegrała w szlagierze, duży błąd ter Stegena!

Barcelona nisko, acz zasłużenie przegrała z Atletico Madryt na Wanda Metropolitano. Jedyną bramkę dla Los Colchoneros zdobył Yannick Carrasco, który wykorzystał fatalny błąd Marca-Andre ter Stegena. Wcześniej Sevilla w końcówce wyszarpała zwycięstwo nad Celtą Vigo.

Czytaj dalej…

Sevilla wyrywa zwycięstwo w końcówce

Ligowe wyniki Sevilli zdecydowanie nie zachwycają. Gdyby Andaluzyjczycy stracili punkty w starciu z Celtą Vigo, oznaczałoby, że w ostatnich sześciu kolejkach wygraliby tylko raz – tuż przed przerwą reprezentacyjną przeciwko Osasunie. A do utraty punktów było bardzo blisko.

Gospodarze szybko zaczęli i już w 5. minucie objęli prowadzenie za sprawą swojej pary stoperów. Po rzucie rożnym Diego Carlos zdemolował w powietrzu Jeisona Murillo i huknął na bramkę, ale Ruben Blanco zdołał to uderzenie obronić. Piłka spadła jednak pod nogi Julesa Kounde, a Francuz ze spokojem umieścił ją w siatce. Sevilla nie nacieszyła się jednak prowadzeniem długo. W 10. minucie fatalny błąd przy łapaniu futbolówki zaliczył golkiper Andaluzyjczyków, Tomas Vaclik, a prezent wykorzystał człowiek-instytucja w Vigo, Iago Aspas. Skazywana na porażkę Celta zdołała nawet objąć prowadzenie za sprawą byłego zawodnika Sevilli, Nolito, dla którego było to pierwsze trafienie w tym sezonie. W doliczonym czasie gry pierwszej połowy gospodarze postanowili wykorzystać sprawdzony sposób i doprowadzili do remisu wykorzystując wrzutkę. Jesus Navas odnalazł w polu karnym Youssefa En Nesyriego, a ten wygrał walkę z duetem Hugo Mallo-Nestor Araujo i golem do szatni wyrównał stan pojedynku.

Po równej pierwszej połowie, Sevilla ruszyła do ataku po przerwie, ale długo brakowało jej pomysłu na skruszenie defensywy gości. Dopiero w końcówce dzięki dwóm bramkom rezerwowych dopisali do swego konta trzy punkty. Gole Sergio Escudero i Munira El Haddadiego – obie po lekkich obcierkach defensorów Celty – dały nieco spokoju Julenowi Lopeteguiemu, bo po raz kolejny jego ekipa była bliska utraty punktów. Dzięki furze szczęścia – a także determinacji – udało się jej zwyciężyć. W tym tygodniu Andaluzyjczyków czekają dwa spotkania wyjazdowe – w Lidze Mistrzów zmierzą się z Krasnodarem, a w LaLiga z Hueską.

Szlagier dla Barcelony, wielki błąd ter Stegena

Starcie pomiędzy Atletico Madryt i Barceloną było niewątpliwie hitem kolejki. Będący w wysokiej formie gospodarze mieli powalczyć z chimerycznymi, acz zawsze groźnymi rywalami z Katalonii. W pierwszej połowie otrzymaliśmy widowisko wysokiej jakości, a przy tym wyrównane. Już w 3. minucie Ousmane Dembele wygrał pojedynek na skrzydle i wrzucił do Antoine’a Griezmanna, ale Francuz w trudnej sytuacji nie zdołał uderzyć celnie. Następnie Marc-Andre ter Stegen musiał popisać się po strzela z dystansu Saula Nigueza, a w 11. minucie Marcos Llorente obił poprzeczkę. Wreszcie w końcówce w sytuacji sam na sam pomylił się Leo Messi i wydawało się, że obie ekipy zejdą do szatni z remisowym rezultatem. Wtem wyjście z bramki źle obliczył ter Stegen; Niemiec wybiegł z własnego pola karnego, minął się z piłką, a Yannick Carrasco z dystansu spokojnie trafił do siatki.

Jak się okazało, po przerwie Barcelona nie tylko nie odrobiła strat – choć dwie dogodne okazje do zdobycia gola miał Clement Lenglet – ale też straciła Gerarda Pique, który opuścił boisko ze łzami w oczach, a w jego miejsce pojawił się Sergino Dest.

Barcelona przegrała z Atletico Madryt i traci do ekipy ze stolicy aż dziewięć punktów. Ostatnim razem taka różnica między tymi dwoma klubami miała miejsce w 1986 roku. Przy tym warto podkreślić, że to pierwsze ligowe zwycięstwo Diego Simeone nad Dumą Katalonii. Snu Los Colchoneros i koszmaru Dumy Katalonii ciąg dalszy.

Komentarze