Karim Benzema
Karim Benzema PressFocus

Benzema dał Realowi zwycięstwo z osłabionym Athletikiem Bilbao!

Królewscy, po trzech zwycięstwach z rzędu, nie bez trudu pokonali u siebie z Athletic (3:1), w rozgrywanym awansem spotkaniu z 19. kolejki LaLiga. Baskowie od 13. minuty grali w osłabieniu, po czerwonej kartce dla Raula Garcii.

Zinedine Zidane po trzech meczach, którymi uratował swoją posadę, zrezygnował z rotacji i posłał we wtorkowy wieczór do boju niemal identyczną “jedenastkę”, która wywalczyła zwycięstwo w derbach Madrytu, jedynym wyjątkiem była obecność Fede Valverde w miejsce zawieszonego Casemiro. Spotkanie nie mogło rozpocząć się lepiej dla gospodarzy, bo już w 13. minucie z boiska wyleciał Raul Garcia, który obejrzał wówczas drugą żółtą kartkę za brutalny faul na Tonim Kroosie. Wydawało się, że w takich warunkach Królewscy spokojnie zdominują rywali i odniosą wysokie zwycięstwo, ale długo czekaliśmy na otwierającego gola. W 40. minucie Vinicius przegrał pojedynek z Unaiem Simonem, a chwilę później w dogodnej sytuacji spudłował Fede Valverde. I gdy wydawało się, że oba zespoły zejdą do szatni z remisem, w ostatnich sekundach pierwszej połowy z dystansu huknął Toni Kroos, zdobywając debiutanckiego, w tym sezonie, gola.

Choć w teorii Królewscy powinni mieć drugą połowę pod kontrolą, to Baskowie szybko zasiali popłoch w szeregach Realu, wyrównując. Środkiem pola ruszył Andre Capa, całkowicie odpuszczony przez Viniciusa. Prawy obrońca Athletiku sklepał z Oscarem de Marcosem i na raty pokonał Thibaut Courtois. To mocno skomplikowało plany Zidane’a, a jego podopiecznym trudno było skruszyć baskijski mur. Vinicius był bliski zrehabilitowania się, ale choć w 54. minucie skierował piłkę do siatki, to znajdował się na spalonym, rozochocił się także Toni Kroos, ale jego drugi strzał z dystansu spokojnie wyłapał Unai Simon. Królewscy objęli prowadzenie dopiero w 74. minucie, po akcji niezawodnych Daniego Carvajala i Karima Benzemy. Dzięki ładnej główce Francuz zaliczył piąte trafienie w tym sezonie. Goście nie poddawali się i już w doliczonym czasie gry świetną interwencją musiał popisać się Courtois, ale po tej akcji Królewscy skontrowali, co zakończyło się drugim trafieniem Benzemy.

Zidane pokazał swą kolejną twarz. Po zdominowaniu w derbach Atletico, tym razem jego piłkarze do końca męczyli się z grającym większość spotkania w osłabieniu Athletikiem, znajdującym się zaledwie trzy “oczka” nad strefą spadkową. Mimo tego, najważniejsze było zwycięstwo, a dzięki niemu Królewscy zrównali się punktami z Atletico Madryt i, grającym w środę z Barceloną, Realem Sociedad.

Komentarze

Comments 3 comments

Wynik absolutnie nie odzwierciedla gry. Athletic mimo gry w 10 potrafił wyrównać a miał też szansę na to by strzelić jeszcze jednego może dwa gole. Do tego dochodzi kontrowersja z początku meczu gdzie moim zdaniem powinien być karny dla gości.
Niestety nie było to widowisko (no może część pierwszej połowy) bo to że strzelili na koniec 2 gołe to efekt zaryzykowania wszystkiego przez Athletic.
Oby to był efekt zmęczenia.
O dziwo na plus Isco choć kilka głupich strat miał i zmarnował dogodna okazję ale pokazał się z dobrej strony.
Lucas po raz kolejny świetny występ.

Wynik nie pokazuje tego jak trudny to był mecz. Naprawdę ciężko stworzyć sytuację przeciwko Athletic, bo bronią blisko siebie i nawet zepchnięci do bramki nie panikują tylko dalej robią swoje. Cieszę się, że Real zagrał na poważnie cały mecz i nie odpuścił, chociaż jeden błąd skutkował od razu bramką. Aczkolwiek w ogólnej ocenie nie można nic zarzucić Królewskim.

Takiej serii w tym sezonie Real chyba jeszcze nie miał, a tym bardziej z takimi drużynami, także chwilo trwaj 🙂
Kolejny sprawdzań w meczu z Eibar i może nawet trudniejszy.

Hala Madrid!

Do redakcji!!!

Cenzura?? Żal mi was jeśli nie można wyrażać własnego zdania. Komentarze nadal leżą i kwiczą. Rozjebaliście najlepszy piłkarski portal i czas się z tym pogodzić. Zresztą widzicie to po klikach i komentarzach.