Braithwaite w walce z Navasem
Braithwaite w walce z Navasem PressFocus

Braithwaite zyskuje szacunek kibiców. “Może być jak Henrik Larsson”

Martin Braithwaite znajduje się w dobrej formie. Po kontuzji Ansu Fatiego jego rola w zespole wzrosła, a Duńczyk odpłaca się, zdobywając cztery gole w trzech ostatnich meczach.

Czytaj dalej…

Przed sezonem Ronald Koeman regularnie apelował o sprowadzenie mu klasycznego napastnika. Wydawało się wówczas, że Holender nie traktuje poważnie Braithwaite’a, sprowadzonego z Leganes w połowie poprzedniego sezonu jako opcja alarmowa po kontuzji Ousmane’a Dembele. Kontuzja Ansu Fatiego i natłok meczów sprawił jednak, że Duńczyk zaczął dostawać więcej minut i odpłaca się trenerowi zdobytymi bramkami.

W ostatnich meczach Barcelona wygląda lepiej, Antoine Griezmann po szczerej rozmowie z Jorge Valdano odzyskał radość z gry i po raz pierwszy odkąd dołączył do klubu z Camp Nou, zdobył gole w trzech meczach z rzędu. Nieźle prezentuje się też stworzony z konieczności duet stoperów Clement Lenglet-Oscar Mingueza, ale to, że Barcelona sprawuje się dobrze jest w dużej mierze zasługą Martina Braithwaite’a – uważają dziennikarze “Mundo Deportivo”.

Kataloński dziennik poszedł nawet o krok dalej i porównuje Duńczyka z innym Skandynawem, który zapisał się złotymi zgłoskami w historii klubu. Mowa rzecz jasna o Henriku Larssonie. Szwed przybył na Camp Nou w wieku 33 lat i był głównie rezerwowym, ale wchodząc na boisko gwarantował jakość i zdobywane gole. W finale Ligi Mistrzów z 2006 roku po wejściu z ławki zanotował dwie asysty, a Barcelona odrobiła straty i pokonała Arsenal 2:1.

Braithwaite wziął koszulkę z numerem “9” bez kompleksów i odkąd cieszy się zaufaniem trenera, pokazuje, że jest solidnym napastnikiem. Duńczykowi wystarczył jeden mecz przeciwko Dynamowi Kijów, by zdobyć więcej wyjazdowych bramek w Lidze Mistrzów niż Luis Suarez w ciągu ostatnich pięciu lat kariery na Camp Nou. Łącznie w trzech ostatnich spotkaniach Braithwaite zdobył cztery gole, a także wywalczył dwa rzuty karne. Dziennik uważa, że takim graczom jak Griezmann podoba się obecność klasycznego napastnika na boisku, bo dzięki temu mają większą swobodę, a obrońcy rywali są zmuszeni do większej podzielności uwagi.

W sobotę Barcelona czeka trudne wyjazdowe spotkanie z Cadizem, a Martin Braithwaite udowodnił, że warto na niego stawiać. Niewykluczone, że dostanie od Koemana szansę na rozpoczęcie czwartego meczu z rzędu w wyjściowym składzie.

Komentarze