Celta pogrążyła się w chaosie. W Vigo na komplet punktów czekają od dawna

Iago Aspas
Iago Aspas Pressfocus

Pierwszym pojedynkiem w ramach 5. kolejki La Liga była rywalizacja Celty Vigo z Cadiz. Celtowie po raz kolejny nie dali rady zgarnąć całej puli, a co gorsza doznali trzecią porażkę z rzędu. Natomiast ekipa z Kadyksu wygrała właśnie pierwsze spotkanie w tym sezonie 2:1 (2:0).

Celta grała w piłkę, Cadiz strzelał gole

Od początku meczu Celta dyktowała warunki gry. Team z Vigo grał na dużej pewności siebie i dłużej utrzymywał się przy piłce. Tymczasem zupełnie inną taktykę zaprezentował Cadiz. Goście czekali na odpowiedni moment, aby zaatakować rywala z kontry. Czas mijał, natomiast wynik nie ulegał zmianie.

Gospodarze dominowali, ale w żaden sposób nie potrafili wykorzystać swojej przewagi. Zeszłoroczny beniaminek objął jednak prowadzenie w 38. minucie, kiedy Choco Lozano wykorzystał złe ustawienie obrońców i pewnym uderzeniem głową wpakował piłkę tuż obok prawego słupka.

Co ciekawe, nie był to koniec strzeleckich emocji. Kilka chwil później Celta przegrywała już 0:2. Wówczas doszło do zamieszana w polu karnym, podczas którego najlepiej zachował się Alfonso Espino, który z metra dopełnił formalności.

Kadyks świętuje, Galicja płacze

Dopiero po upływie godziny Celta strzeliła bramkę kontaktową. Santi Mina popisał się znakomitym płaskim strzałem, którego nie sposób było zatrzymać. Był to jednak jedyny pozytywny akcent Celtów po przerwie.

Cadiz skupiło się na zadaniach defensywnych i szczęśliwe dowiozło korzystny wynik do końca. Doskonałą okazję na doprowadzenie do remisu w doliczonym czasie gry zmarnował Iago Aspas. Doświadczony napastnik trafił jedynie w poprzeczkę, przez co jego ekipa nadal na koncie ma zaledwie oczko.

Komentarze