Co za widowisko w Vigo! Grad bramek i zwycięstwo Sevilli

Ivan Rakitić
Ivan Rakitić PressFocus

W meczu zamykającym 30. kolejkę La Ligi, Sevilla pokonała na wyjeździe Celtę Vigo (4:3). Szybkie, obfitujące w gole spotkanie może kandydować do miana meczu sezonu.

W Vigo bramka goniła bramkę

W poniedziałkowym spotkaniu najbezpieczniej byłoby nie mrugać, jeżeli nie chciało się stracić groźnej okazji. Sevilla już w siódmej minucie wyszła na prowadzenie. Marcos Acuna dośrodkował z rzutu rożnego, a niezbyt wysoki jak na stopera Jules Kounde skierował piłkę do siatki, choć blisko udanej interwencji był Ivan Villar. Celta Vigo, jednak, ani myślała złożyć broni. Po kwadransie Kounde sfaulował Santiego Minę, a rzut karny na bramkę zamienił Iago Aspas. Lider Galisyjczyków pokazał, że zespół zawsze może na niego liczyć, bo już trzy minuty po pierwszym golu dorzucił swoje drugie trafienie po asyście Denisa Suareza. Sevilla zdołała odpowiedzieć dzięki sporej dozie szczęścia. Fernando sklepał futbolówkę z Suso, po czym zdecydował się na strzał z dystansu. Piłka odbiła się od Josepha Aidoo i zmyliła Yassine’a Bounou. To nie był jednak koniec festiwalu strzeleckiego w pierwszej połowie. Denis Suarez ładnie wypatrzył Braisa Mendeza, a Hiszpan pięknym lobem wyprowadził gospodarzy na prowadzenie.

Wydawało się, że Sevilla leży już na łopatkach, ale po zmianie stron podopieczni Julena Lopeteguiego świetnie odpowiedzieli. W 60. minucie Youssef En-Nesyri dośrodkował z lewej strony, a tam po lekkim odbiciu piłka trafiła do Ivana Rakiticia, któremu pozostało skierować ją do pustej bramki. Remis nie usatysfakcjonował jednak Andaluzyjczyków. Na kwadrans przed końcem wizjonerskim zagraniem popisał się Lucas Ocampos. Choć futbolówka obtarła się jeszcze od Aidoo, to dotarła ostatecznie do Papu Gomeza. Były gracz Atalanty pewnym strzałem z linii pola karnego zapewnił Sevilli trzy punkty w szalonym meczu.

Gole, faule, bardzo szybkie tempo i żądza zwycięstwa. Na stadionie w Vigo zawodnicy obu drużyn zgotowali nam widowisko godne kandydata do tytułu meczu sezonu. Kto nie śledził na bieżąco, ma czego żałować.

Komentarze