Courtois uratował Real, strzelecki festiwal Villarreal

Thibaut Courtois
Thibaut Courtois PressFocus

Ogromny zawód swoim kibicom sprawili piłkarze Realu Madryt, którzy w niedzielnym meczu 33. kolejki La Liga bezbramkowo zremisowali z Getafe. W drugim spotkaniu Villarreal wysoko 5:1 pokonał na wyjeździe Levante.

Getafe postawiło trudne warunki Realowi

Real Madryt mimo poważnych braków, szczególnie w defensywie, przystępował do niedzielnego spotkania w roli zdecydowanego faworyta. Nie mógł jednak w żadnym wypadku lekceważyć swojego rywala, którego celem w tym meczu było niewątpliwie sprawienie niespodzianki.

Od pierwszej minuty gospodarze zagrali bardzo odważnie, czego efektem było kilka bardzo groźnych sytuacji pod bramką Królewskich. W pierwszej połowie swoje sytuacji mieli między innymi Mathias Olivera, Mauro Arambarii czy Jaime Mata, ale brakowało im precyzji. Na przeszkodzie stawał Thibaut Courtois lub brak szczęścia, jak po strzale ostatniego z nich, kiedy piłka trafiła w słupek.

Real również szukał swoich okazji. Szczególnie aktywny w pierwszej połowie był Mariano Diaz, który w jednej z sytuacji umieścił nawet piłkę w bramce, ale gol nie został uznany z powodu spalonego. Ostatecznie na przerwę obie drużyny schodziły przy bezbramkowym remisie. Zadowoleni ze swojej postawy, poza skutecznością, mogli być jednak tylko gospodarze.

W drugiej połowie obraz gry nie uległ zmianie. Getafe nadal sprawiało ogromne problemy faworyzowanemu rywalowi, który fakt, że nie przegrywał w tym meczu zawdzięczał jedynie świetnej postawie bramkarza. Courtois ratował swoją drużynę między innymi po strzałach Enesa Unala czy Nemanji Maksimovicia.

W 80. minucie doszło również do kontrowersyjnej sytuacji w polu karnym Realu, ale prowadzący to spotkanie sędzia nie dopatrzył się faulu na Angelu. Ostatecznie bezbramkowy wynik utrzymał się do ostatniego gwizdka sędziego, a Real skomplikował swoją sytuację w walce o mistrzowski tytuł. Po tym meczu ma trzy punkty straty do Atletico Madryt, a nad trzecią w tabeli Barceloną tylko dwa punkty przewagi.

Villarreal gromi rywala

Podopieczni Unaia Emery’ego już po kwadransie gry prowadzili 2:0. Pierwsza bramka padła w 9. minucie, po tym jak piłkę do bramki swojego zespołu niefortunnie skierował Sergio Postigo. Cztery minuty później na listę strzelców wpisał Gerard Moreno, który po długim podaniu Daniego Parejo wpadł z piłką w pole karne, świetnie ograł obrońcę, a następnie precyzyjnym strzałem w długi róg nie dał szans bramkarzowi.

Levante odpowiedziało w 21. minucie, po tym jak fatalny błąd popełnił jeden z zawodników Villarreal. Piłkę przejął Mickael Malsa i znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem. Asenjo nie zdołał powstrzymywać przeciwnika i futbolówka wylądowała w siatce.

Kolejne bramki padły po przerwie. W 63. minucie na 3:1 precyzyjnym strzałem po podaniu Paco Alcacera bramkarzowi rywali szans nie dał Samuel Chukwueze. Dziesięć minut później było już 4:1. Po raz drugi piłka w bramce wylądowała po samobójczym trafieniu, tym razem Rubena Vezo.

W 75. minucie piątego i zaraz ostatniego gola dla Villarreal w tym meczu zdobył Chukwueze, który po kolejnym świetnym zagraniu Parejo z głębi pola wykorzystał sytuację sam na sam z bramkarzem.

Komentarze