Cudu nie było. Spokojny awans Manchesteru United

Mikel Oyarzabal
Mikel Oyarzabal PressFocus

Manchester Untied bezbramkowo zremisował u siebie z Realem Sociedad, dzięki czemu awansował do kolejnej rundy Ligi Europy. Gospodarze dominowali na murawie, ale to Baskowie zmarnowali rzut karny.

Bez bramek między Realem Sociedad a Manchesterem United

Od pierwszego gwizdka to Manchester United nadawał ton meczowi, ale podopieczni Ole Gunnara Solskjaera szybko popełnili błąd w obronie. Adnan Januzaj podał do Andoniego Gorosabela. Hiszpan wpadł w pole karne, a tam sfaulował go Daniel James. Do piłki podszedł Mikel Oyarzabal, ale kapitan Realu Sociedad przekombinował. Skopiował styl wykonywania jedenastki od Bruno Fernandesa, ale uderzył bardzo niecelnie. O dziwo, ta zmarnowana okazja nie tylko nie podcięła skrzydeł gościom, ale i zmotywowała ich do lepszej gry. W kolejnych minutach Oyarzabal szukał dobrym płaskim podaniem Aleksandra Isaka, ale piłkę zdążył wybić Victor Lindelof. Końcówka pierwszej połowy to już dominacja Manchesteru United. Najpierw Bruno Fernandes fantastycznie przymierzył zza pola po tym, jak Fred położył bramkarza Realu Sociedad, ale trafił w poprzeczkę. Chwilę później Portugalczyk odnalazł podaniem Jamesa, a ten wygrał pojedynek z Gorosabelem, ale Alex Remiro obronił strzał rywala.

Po zmianie stron obie strony spuściły z tonu, a zwłaszcza zrezygnowani Baskowie. Ich jedyną godną zapamiętania okazją był strzał w poprzeczkę z 50. minuty w wykonaniu Bautisty Orgillesa Jona. Później mniej lub bardziej groźne sytuacje tworzyli sobie gospodarze. Mason Greenwood świetnie minął krótkim zwodem rywala w polu karnym, ale jego strzał z bliska obronił Remiro, a na pół godziny przed końcem arbiter pozbawił Axela Tuanzebe debiutanckiego gola w koszulce Czerwonych Diabłów. Choć, mówiąc dokładniej, trafienia pozbawił go kolega z zespołu, Victor Lindelof, który postanowił powstrzymać Jona kopniakiem w głowę. Arbiter po konsultacji z VAR-em nie mógł uznać trafienia Holendra, który z łatwością wygrał pojedynek z Mikelem Merino i skierował piłkę do siatki.

Minuty mijały, a obaj trenerzy chcieliby, by mecz skończył się jak najszybciej. Wynik pierwszego spotkania okazał się barierą nie do przeskoczenia. Real Sociedad miał swoje momenty w rewanżu, ale na przestrzeni dwumeczu był zespołem zdecydowanie słabszym i zasłużenie odpadł. Teraz podopiecznym Imanola Alguacila pozostają rozgrywki ligowe i zaległy finał Pucharu Króla.

Komentarze