Dublet Messiego i lepsza gra Barcy po przerwie

Leo Messi
Leo Messi Pressfocus

W środę została rozegrana zaległa 1. kolejka La Liga. FC Barcelona rywalizowała z Elche. Trzeba przyznać, że w pierwszej połowie zobaczyliśmy słaby futbol z obu stron. Dopiero po przerwie niemoc strzelecką gospodarzy zażegnał Leo Messi. Argentyńczyk zdobył dublet, a Duma Katalonii odniosła przekonujące zwycięstwo 3:0 (0:0). Słowa uznania należą się również Braithwaitowi, który zanotował dwie asysty.

Bezbarwna gra do przerwy

Pojedynek od pierwszych minut toczył się pod dyktando Dumy Katalonii. Piłkarze Koemana częściej utrzymywali się przy piłce, ale w żaden sposób nie potrafili wykorzystać swojej przewagi. Co więcej, ofensywna gra Barcy pozostawiała wiele do życzenia. Wielu podaniom brakowało odpowiedniej dynamiki. Zawodnicy Elche lepiej czuli się w kontratakach. Goście momentami byli spychani do głębokiej defensywy. Pod koniec pierwszej połowy oglądaliśmy wyłącznie twardą walkę w środku pola, przez co do przerwy utrzymał się bezbramkowy remis.

Messi uratował honor Barcelony

Na początku drugiej odsłony Leo Messi zapewnił prowadzenie swojej drużynie. Argentyńczyk w pojedynkę rozpracował kilku obrońców, po chwili oddał piłkę do Braithwaite, który piętką otworzył korytarz swojemu koledze i kapitan Barcy z kilku metrów umieścił futbolówkę w siatce. Od tego momentu Blaugrana przejęła pełną kontrolę na boisku. Natomiast Elche z wielkim trudem opuszczało swoją połowę. Goście już tylko bronili się przed utratą następnego gola. Tymczasem Duma Katalonii nie rezygnowała z dalszych prób podwyższenia prowadzenia. Ponownie los swojego zespołu na barki wziął Messi. W 69. minucie Frankie de Jong znakomitym dryblingiem zdezorientował defensywę przeciwnika. Później w ostatniej chwili podał do Leo, a 33-latek z bliskiej odległości pokonał golkipera lobem. Trzeba przyznać, że po przerwie gra gospodarzy wyglądała znacznie lepiej. Momentami ich zasługiwali tylko na brawa. Tak było w 73. minucie, kiedy Messi kątem oka ujrzał nie pilnowanego Braithwaita. Duńczyk od razu zgrał piłkę głową w głąb pola karnego, gdzie Jordi Alba bez przyjęcia umieścił ją w siatce, tym samym ustalając ostateczny rezultat meczu. Ostatecznie FC Barcelona po słabych występach na przestrzeni ostatniego tygodnia, wreszcie przechyliła szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Teraz w znacznie lepszej atmosferze może przygotowywać się do rewanżu z PSG.

Komentarze