Roger Marti
Roger Marti PressFocus

Fatalny mecz Realu Madryt i porażka ze średniakiem

Real Madryt przegrał u siebie z Levante (1:2). Królewscy objęli prowadzenie, grając już w osłabieniu, ale ostatecznie ulegli znacznie niżej notowanemu rywalowi.

Zinedine Zidane musiał w tym spotkaniu postawić na kilku rezerwowych graczy i okazało się to wielkim problemem dla Królewskich. Już w 9. minucie Eder Militao w fatalny sposób zatrzymywał Sergio Leona przed własnym polem karnym i arbiter pokazał Brazylijczykowi czerwoną kartkę. Przez krótki czas wydawało się, że gra w tak trudnych warunkach może nawet zbudować Real Madryt. Kilka chwil po wykluczeniu stopera gospodarzy Toni Kroos popisał się bowiem pięknym podaniem z własnej połowy. Wystartował do niego Marco Asensio i jak rasowy snajper wyprowadził mistrzów Hiszpanii na prowadzenie.

Im dalej w las, tym gorzej prezentowali się jednak podopieczni Zidane’a. Już w 32. minucie utracili prowadzenie. Po składnej akcji Levante dobrym górnym podaniem popisał się Jorge Miramon, a Jose Morales uderzył bez przyjęcia i wyrównał wynik meczu. Weterana Levante fatalnie krył drugi z graczy drugiego garnituru Królewskich, czyli Alvaro Odriozola.

O ile w końcówce pierwszej połowy Real wyglądał przeciętnie, tak druga połowa była już w jego wykonaniu naprawdę słaba. Znalazło to swoje odzwierciedlenie w wyniku, bo na kwadrans przed końcem Roger Marti wykorzystał podanie Bardhiego i zapewnił Levante zasłużone trzy punkty.

Królewscy odnieśli porażkę, a przez nią prawdopodobnie stracili najmniejsze szanse na prześcignięcie Atletico w walce o mistrzostwo Hiszpanii. Podopieczni Zidane’a zaprezentowali się bezbarwnie w ataku i popełniali katastrofalne błędy z tyłu. Wobec takiej dyspozycji zawodników z drugiego szeregu należy się zastanowić, czy to wina trenera, że tak rzadko daje im szanse, czy może graliby lepiej, gdyby Francuz regularniej na nich stawiał.

Komentarze