Festiwal zmarnowanych okazji na Benito Villamarin

Tello
Tello Pressfocus

Starcie Realu Betis z Athletic Bilbao ruszyło godzinę po meczach w Walencji oraz Pampelunie. Na Estadio Benito Villamarín nie zobaczyliśmy bramek. Na początku pojedynku Fekir wyleciał za brutalny faul i o dziwo to ekipa z Andaluzji miała więcej jakości pod bramką rywala. Co ciekawe dla gospodarzy był to już czwarty remis z rzędu, z kolei Baskowie na komplet punktów czekają od początku marca.

Brutalny faul i przecięty mecz do przerwy

Zaledwie po 10 minutach z boiska wyleciał Nabil Fekir. Pomocnik gospodarzy w próbie odbioru piłki, nadepnął całą stopą na piszczel rywala, co mogło skończyć się nawet otwartym złamaniem. Pomimo tego, że wszystko działo się na oczach sędziego do akcji i tak wkroczył VAR. Po krótkiej analizie arbiter wyciągnął czerwony kartonik, w konsekwencji Francuz musiał opuścić murawę.

Athletic początkowo ruszyło do ataku, aby wykorzystać grę w przewadze. Jednak czas mijał, a wynik nadal nie ulegał zmianie. Baskowie od dłuższego czasu są cieniem siebie i tak też było tym razem. Do przerwy utrzymał się bezbramkowy remis, natomiast wolne rozgrywanie akcji w wykonaniu obu ekip nie zapowiadało, żeby później coś mogło się zmienić.

VAR anulował trafienie Betisu

Na początku drugiej odsłony futbolówka wrzeszczcie znalazła drogę do bramki. Radość piłkarzy Betisu nie trwała zbyt długom, ponieważ Aissa Mandi oddał strzał z minimalnej pozycji spalonej. Gospodarze głośno nie zgadzali się z decyzją sędziego, lecz Hiszpan pozostał nieugięty i nakazał wznowić grę.

Z kolei najciekawszy spotkania miał miejsce w doliczonym czasie. Najpierw Asier Villalibre trafił w poprzeczkę, a później futbolówkę linii bramkowej wybił jeden z obrońców Betisu.

Ostatecznie oba zespoły podzieliły się punktami, choć w końcówce to Baskowie zmarnowali dwie dogodne sytuacje, aby rzutem na taśmę zgarnąć całą pulę.

Komentarze