Gigant bez punktów. Wróciły demony

Leo Messi
Leo Messi Cosmin Iftode / Sport Pictures

To nie był dobry dzień dla hiszpańskich gigantów. Po porażce Realu Madryt z Cadiz, w sobotni wieczór swojego dorobku punktowego nie zdołała poprawić również FC Barcelona. Prowadzona przez Ronalda Koemana Duma Katalonii przegrała 0:1 (0:0) w wyjazdowym meczu z Getafe.

Czytaj dalej…

Pierwsze występy Barcelony w obecnym sezonie mogły napawać jej kibiców optymizmem. Po pewnych zwycięstwach 4:0 z Villarreal i 3:0 z Celtą Vigo, tuż przed przerwą na mecze reprezentacji Duma Katalonii zremisowała 1:1 z Sevillą. Fani katalońskiego klubu, choć zapewne mieli w pamięci ogromne problemy drużyny w wyjazdowych meczach w poprzednim sezonie, mogli spodziewać się i oczekiwać od swoego zespołu zdobycia trzech punktów w wyjazdowym pojedynku z Getafe. Demony jednak wróciły.

Szkoleniowiec Barcelony Ronald Koeman zdecydował się na dokonanie dwóch zmian w formacji ofensywnej swojego zespołu. Na ławce rezerwowych mecz rozpoczęli Philippe Coutinho i Ansu Fati, natomiast szansę gry od pierwszej minuty otrzymali Ousmane Dembele i Pedri. Na lewej stronie defensywy zobaczyliśmy również sprowadzonego z Ajaksu Amsterdam Sergino Desta.

Od początku meczu Duma Katalonii bardzo długo utrzymywała się przy piłce, starając się konsekwentnie budować swoje akcje i szukać okazji do zaskoczenia rywali. Pierwszą groźniejszą sytuację pod bramką Getafe zobaczyliśmy dopiero w 20. minucie, gdy na uderzenie z około piętnastu metrów zdecydował się Lionel Messi. Piłka trafiła w słupek bramki strzeżonej przez Davida Sorię.

Dziesięć minut później stuprocentową sytuację do zdobycia gola dla Barcelony zmarnował Antoine Griezmann, który znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem po prostopadłym podaniu, ale fatalnie uderzył nad poprzeczką. W końcówce pierwszej połowy kolejną próbę podjął Messi, ale bramkarz Getafe stanął na wysokości zadania.

Dziesięć minut po przerwie, prowadzący to spotkanie sędzia podyktował rzut karny dla Getafe, po tym jak Frenkie de Jong faulował w szesnastce własnego zespołu jednego z rywali. Kilka chwil później piłkę w bramce katalońskiego klubu umieścił Jaime Mata. W tym momencie gospodarze uwierzyli, że są w stanie sprawić sensację i pokusić się nawet o zwycięstwo.

Barcelona do końca meczu starała się atakować, ale niewiele z tego wynikało. Getafe również próbowało się odgryzać i wyprowadzało groźne kontrataki. W samej końcówce meczu miało dwie doskonałe okazje do zdobycia kolejnych bramek. Dwukrotnie okazję do definitywnego zamknięcia rywalizacji miał Cucho Hernandez, ale najpierw trafił w poprzeczkę, a kilka minut później spudłował w sytuacji sam na sam.

W doliczonym czasie gry gospodarzom dopisało również szczęście. Niewiele bowiem brakowało, aby piłkę do bramki swojego zespołu skierował Djene Dakonam. Getafe w tej sytuacji uratowała poprzeczka.

Komentarze