Joan Laporta, czyli pochwała odwagi

Joan Laporta
Joan Laporta PressFocus

Joan Laporta 7 marca 2020 roku po dekadzie przerwy powrócił na fotel prezydenta FC Barcelona. Czego możemy się po nim spodziewać?

Joan Laporta – kręta droga do władzy

Między 1997 a 2000 rokiem młody, ambitny prawnik trzykrotnie starał się dojść do władzy w Barcelonie. W wyborach z roku 1997 wspierał Angela Fernandeza, a w 2000 Lluisa Bassata – obaj wysoko przegrali. Między pierwszymi, a drugimi wyborami był także współorganizatorem wszczęcia procedury wotum nieufności wobec prezydenta Nuneza, ale nie zdołał osiągnąć celu.

W 2003 roku także był blisko porażki, ale na dwa dni przed wyborami obiecał kibicom, że jeśli wygra, sprowadzi na Camp Nou Davida Beckhama. Było to piorunująco skuteczne, bo choć przed tym ogłoszeniem nie dawano mu większych szans na zwycięstwo, ostatecznie zebrał niemal 53% wszystkich głosów! Jak wiemy, nie zdołał ściągnąć do Barcelony angielskiego gwiazdora. W zamian za to na Camp Nou trafił jeden z najlepszych zawodników w historii klubu, Ronaldinho. To właśnie Brazylijczyk wraz z Joanem Laportą stali się głównymi obliczami odmiany klubu. W momencie obejmowania zespołu przez nowy zarząd, Barcelona była zaledwie szóstą siłą ligi i nie liczyła się w walce o trofea. Laporta rozumiał, że konieczne są odważne ruchy. Zaufał Frankowi Rijkaardowi, a ten odpłacił prezydentowi dwoma mistrzostwami Hiszpanii, triumfem w Lidze Mistrzów oraz dwoma krajowymi superpucharami w ciągu pięciu lat.

Faktem jest też, że już od sezonu 2006/2007, Blaugrana powoli traciła swój blask. Do wyjściowej jedenastki coraz mocniej pukał Leo Messi, ale poza Argentyńczykiem – którego trapiły kontuzje – nie było wielu powodów do optymizmu. Pod koniec kampanii 2007/2008 Duma Katalonii nikogo nie napawała dumą. Skończyła ligę z osiemnastoma punktami straty do Realu Madryt; gwiazdy drużyny pokroju Ronaldinho skupiały się na wszystkim, poza grą w piłkę nożną, a jeśli chodzi o prezydenta, do przyszła kryska na matyska, bo sam musiał zmierzyć się z wotum nieufności. Do katastrofy nie brakowało wiele; aż 60% głosujących było za odwołaniem go z urzędu. To jednak za mała liczba, więc Laporta stwierdził, że czas po raz kolejny zrewolucjonizować kadrę.

Legendarny sekstet

Zdecydował się zatrudnić Pepa Guardiolę. Dawną legendę klubu, która jako trener zdążyła zebrać doświadczenie wyłącznie prowadząc rezerwy klubu. Joan Laporta po raz kolejny dał wyraz swej odwadze i znowu miał rację. Ekipa stała się punktem do odniesienia dla całej Europy, a sam Guardiola stał się pierwszym trenerem, który zdołał sięgnąć po wszystkie sześć trofeów w ciągu jednego roku. Kilka tygodni temu ten niesamowity wyczyn powtórzył Bayern Hansiego Flicka. Nikomu więcej się to nie udało. Laporta rządził Barceloną w ciągu dwóch pierwszych sezonów Guardioli, po czym jego miejsce zajął Sandro Rosell.

Dekada przerwy

Co robił pan Joan w ciągu dekady trwającej przerwy od rządzenia klubem? Między 2010 a 2011 bawił się nieco w politykę, ale jego popierająca niepodległość Katalonii partia nie osiągnęła znaczącego sukcesu. W 2015 roku Laporta startował również w wyborach na prezydenta klubu, ale zrobił to bez należytego przekonania i przygotowania. Musiał uznać wyższość – tak, tak! – Josepa Bartomeu.

Czego należy się spodziewać?

Laporta w trakcie swojej kadencji udowodnił, że nie boi się trudnych decyzji. Jest wiernym wychowankiem kultu Cruyffa, stąd nominacja Franka Rijkaarda, a następnie Pepa Guardioli. Już zapowiedział, że Ronald Koeman, jak każdy inny trener, podlega weryfikacji pod kątem wyników, a te póki co są w wykonaniu Holendra nie najgorsze. Ponadto Laporta ma wielu przyjaciół pośród osób legendarnych w szeregach Barcelony. Gdy prezentował swój projekt, otwarcie poparli go choćby Rafa Marquez, Deco czy Samuel Eto’o. Po wygraniu wyborów Laporta oznajmił także, że szkoleniem młodych bramkarzy zajmie się Victor Valdes. Przyznał też, że zwycięstwa gwarantowali mu najbardziej wpływowi zawodnicy w szatni – Gerard Pique, Jordi Alba, a nawet Leo Messi.

Laporta zrobi wszystko, by zachować u siebie argentyńską gwiazdę, z którą utrzymuje zresztą bardzo ciepłe relacje. Ponadto będzie zmuszony do wyciągnięcia Barcelony z finansowego bagna i trudno wyobrazić sobie, by dług sięgający ponad miliarda euro można było zasypać oszczędnościami. Podejrzewa się, że Laporta zaciągnie jeszcze więcej długów, by zapewnić drużynie piłkarzy gwarantujących powrót na szczyt europejskiego futbolu, co z powrotem napędzi przepływ pieniędzy.

Joan Laporta wygrał już tym, że dwóch ostatnich prezydentów zostało aresztowanych i byli podejrzewani o różnego rodzaje malwersacje finansowe. Rządzić gorzej niż duet Sandro Rosell – Josep Bartomeu się nie da. A Laporta udowodnił już nieraz, że choć za jego rządów nie zawsze było kolorowo, to jednak należy ocenić je zdecydowanie pozytywnie. A jak rozpoczął swoje rządy świeżo wybrany prezydent? Spotkał się z zawodnikami i powiedział: “zrobiliśmy to raz, możemy tego dokonać ponownie. Wierzę w remontadę i w Paryżu podejmiemy rękawicę”. Po prostu, Joan to barcelonista z krwi i kości – to widać, słychać i czuć.

Komentarze