Kolejne spotkanie starych znajomych w nadchodzącej kolejce La Ligi

Piłkarze Athleticu w meczu z Barceloną
Piłkarze Athleticu w meczu z Barceloną PressFocus

Przed nami 21. kolejka hiszpańskiej ekstraklasy. W niej o przełamanie na trudnym terenie powalczy Real Sociedad, a Barcelona po raz trzeci w ciągu dwóch tygodni zmierzy się z Athletikiem.

Piątkowy mecz dla koneserów

Serię gier rozpocznie piątkowe starcie dwóch ekip walczących o utrzymanie. Cóż, przynajmniej jedna z nich jeszcze walczy, bo Huesca, ze stratą sześciu punktów do pierwszego bezpiecznego miejsca, wypadła już chyba z tej batalii. Mimo tego trener Pacheta nie zamierza rzucać ręcznika.

To mecz o więcej niż trzy punkty i jest to odpowiedzialność, którą nie chcę obarczać zawodników. Efekty przyjdą, jeśli jesteś ambitny i dobrze pracujesz. Ciężar tego spotkania nie może nas przytłoczyć. Real Valladolid ma dobrych piłkarzy i od dawna współpracuje z tym samym trenerem, ale u moich piłkarzy nie widzę wątpliwości. Musimy odnieść zwycięstwo i odmienić dynamikę – powiedział trener Hueski o starciu z bezpośrednim rywalem w walce o utrzymanie.

Szkoleniowiec Realu Valladolid wypowiadał się w podobnym tonie. “To może być kluczowe starcie, warte więcej niż trzy punkty” – zapowiedział Sergio Gonzalez.

Za czerwoną latarnią ligi z pewnością przemawia fakt, że w ciągu tygodnia Real Valladolid rozegrał też spotkanie w Pucharze Króla, gdzie poległ w starciu z Levante (2:4).

Baskowie spróbują zatrzymać rozpędzony pociąg

Sevilla od niemal miesiąca prezentuje się świetnie. Po słabych, w ich wykonaniu, derbach Andaluzji (1:1), wygrali sześć meczów i przegrali wyłącznie z Atletico. W tym starciu, zresztą, mieli mnóstwo okazji i zaprezentowali się co najmniej nieźle. Walec Diego Simeone wyrachowaniem wywalczył jednak trzy punkty. Poza tym Los Nervionenses odnieśli trzy ligowe zwycięstwa (w tym nad Realem Sociedad) i awansowali do ćwierćfinału Pucharu Króla po pokazie dominacji nad Valencią (3:0). W fenomenalnej formie znajduje się Youssef En-Nesyri. Marokańczyk we wspomnianym meczu z Realem Sociedad zdobył hat-trick, a później powtórzył ten wyczyn tydzień temu przeciwko Cadizowi. Ponadto, Andaluzyjczycy sprowadzili, byłego już, kapitana Atalanty, Papu Gomeza. W sobotę powstrzymać podopiecznych Lopeteguiego spróbuje Eibar. Baskowie czekają na zwycięstwo od 7 stycznia, gdy po dogrywce zdołali wyeliminować z Pucharu Króla trzecioligowe Las Rozas. Ciężko przewidywać, by gracze Mendilibara zdołali postawić się Sevilli; na ich korzyść przemawia wyłącznie kontuzja Jesusa Navasa.

Smaczku temu meczowi doda postać Bryana Gila. Młody skrzydłowy jest najjaśniejszą postacią Eibaru, a jest tam wypożyczony właśnie z Sevilli. 19-latek znajduje się w świetnej formie, a tydzień temu zdobył piękną bramkę na wagę remisu przeciwko Celcie Vigo. Już teraz mówi się, że po zakończeniu sezonu powróci do Andaluzji i spróbuje powalczyć o pierwszy skład. Bezpośrednie starcie ze swoim klubem zechce wykorzystać, by przekazać włodarzom jasną wiadomość: jestem gotowy. Możemy założyć, że na stronie, na której zwykle o spokój Sevilli dba Jesus Navas, Bryan Gil w sobotę wniesie trochę chaosu.

Ważne mecze dla Realów

W sobotę też swoje spotkanie rozegra Real Madryt. Z rywalem niewygodnym i znajdującym się w niezłej formie, acz wciąż ze średniej półki. Odejście Martina Odegaarda, zamieszanie związane z kontraktem Sergio Ramosa, czy wreszcie, kiepskie wyniki, odbijają się jednak na sinusoidalnej dyspozycji Królewskich w ostatnim czasie. Madrycka Marca zauważyła, że rywale Realu potrzebują w tym sezonie zaledwie trzech uderzeń, by zdobyć bramkę. Tę niepewność w defensywie spróbują wykorzystać Roger Marti czy Jose Morales. A że mistrzowie Hiszpanii czują już na plecach oddech Barcelony, zwycięstwo nad Levante wydaje się kluczowe dla utrzymania kruchego spokoju, zapewnionego przez przekonujące zwycięstwo nad Deportivo Alaves sprzed tygodnia.

W znacznie większych problemach znajduje się Real Sociedad. Baskowie od końcówki listopada wygrali w lidze tylko raz, odpadli też z Superpucharu Hiszpanii oraz Pucharu Króla. W sobotę zmierzą się ponadto z zespołem niezwykle niewygodnym. Ponadto to właśnie Villarreal 29 listopada rozpoczął tę fatalną ligową serię, remisując na Anoecie 1:1.

Teoretycznie obie drużyny dzielą zaledwie trzy punkty, ale, gdy Baskowie w ostatnich tygodniach tracili oczka seriami, Żółta Łódź Podwodna nie tylko zwyciężała, ale robiła to pewnie. Zdarzały się jej, co prawda, kompromitujące remisy, jak ten z Hueską sprzed tygodnia, ale przegrali tylko ze świetnie dysponowaną Sevillą. Dla podopiecznych trenera Alguacila to ostatni dzwonek, by się przebudzić. Czas oddzielić chłopców od mężczyzn, a zwycięstwo w starciu z bezpośrednim rywalem w walce o europejskie puchary mógłby zadziałać na Basków mobilizująco. Z tak nieskuteczną ofensywą i popełniającą błędy defensywą Real Sociedad nie ma bowiem czego szukać w nadchodzącym dwumeczu z Manchesterem United w Lidze Europy.

Spacerek Atletico i mecz z podtekstem Barcelony

W niedzielę swoje spotkania rozegrają dwaj hiszpańscy giganci. Wydaje się, że Atletico nie powinno mieć większych problemów z wypunktowaniem Cadizu. W pierwszym meczu tych ekip, Los Colchoneros nie dali szans, tak chwalonemu wówczas, beniaminkowi. Wbili mu cztery gole, specjalnie się nie męcząc. Teraz, gdy sposób na grę trenera Cervery rozszyfrowali już ligowi rywale, o zwycięstwa nad potentatami jest coraz trudniej. Pokazał to dobitnie mecz sprzed tygodnia, w którym Youssef En-Nesyri rozniósł Cadiz niemal w pojedynkę. A Atletico to zespół jeszcze lepiej potrafiący dostosować się do rywala niż Los Nervionenses. Każdy rezultat inny od zwycięstwa lidera La Ligi będzie niespodzianką. A podopieczni Simeone walczą nie tylko o trzy punkty, ale i o symboliczny rekord. Jeżeli zwyciężą w Kadyksie, na półmetku rozgrywek (pamiętajmy, że Atletico ma dwa spotkania zaległe) będą mieli 50 oczek. Tylko legendarne zespoły Realu Madryt z sezonu 2011/12 i Barcelony z kampanii 2012/13 zdobyły rekordowe 100 punktów w lidze, odkąd za zwycięstwa przyznawane są trzy oczka.

Barca, natomiast, podejmie u siebie Athletic. Będzie to trzeci pojedynek obu zespołów na przestrzeni dwóch tygodni. W debiucie Marcelino zwyciężyła Duma Katalonii. Jednakże, w finale Superpucharu Hiszpanii Baskowie rozbili rywali w dogrywce i sięgnęli po trofeum. Rany są więc świeże, a choć Barca ma za sobą całkiem przyzwoitą serię dziewięciu ligowych spotkań bez porażki (a w niej siedem zwycięstw), to przeciwnik trafił się zdecydowanie niełatwy. Athletic pod wodzą Marcelino imponuje walecznością w defensywie i pressingu, a z przodu bramki gwarantują Iker Muniain, Raul Garcia i Inaki Williams. Niedzielne spotkanie będzie zatem poważnym testem dla Ronalda Araujo i spółki, a swoje rachunki spróbuje wyrównać Lionel Messi. Dla Argentyńczyka będzie to pierwsze ligowe spotkanie po odbyciu kary dwóch meczów za czerwoną kartkę, którą obejrzał właśnie w dogrywce Superpucharu Hiszpanii, gdy uderzył Asiera Villalibre. Kapitan Barcelony z pewnością będzie wyjątkowo zmotywowany, by poprowadzić zespół do zwycięstwa.

Komentarze