Kolejny dzień w biurze dla wielkiej trójki La Ligi

Jose Morales w meczu z Atletico
Jose Morales w meczu z Atletico PressFocus

24. kolejka La Ligi wydaje się idealna dla faworytów, skupionych w ciągu tygodnia na powrocie europejskich pucharów. W teorii Atletico, Real Madryt i Barcelonę czekają łatwe mecze. W praktyce każdy z trzech faworytów może zaliczyć kompromitującą utratę punktów.

Podtrzymanie dyspozycji kontra walka o przełamanie

Jeżeli mielibyśmy wybierać cichego bohatera La Ligi w 2021 roku, mój głos otrzymałby Real Betis. Zespół, którego największą bolączką były hurtowo tracone gole, co owocowało regularnymi porażkami, mówiąc kolokwialnie – ogarnął się. Do tego stopnia, że Andaluzyjczycy utracili w zeszły weekend “piastowany” przez długie miesiące tytuł drużyny z najgorszą defensywą w lidze. Od początku stycznia Betis przegrał wyłącznie z Barceloną i zremisował z Realem Sociedad – wyniki zdecydowanie nie przynoszące hańby. W piątek Verdiblancos zmierzą się z pikującym w dół Getafe.

Manuel Pellegrini na konferencji przedmeczowej ocenił zawirowania u najbliższego rywala.

Nie sądzę, by plotki o zwolnieniu Pepe Bordalasa miały w jakiś sposób na nas wpłynąć. Doskonale znamy charakterystykę Getafe. To zespół dysponujący dużą siłą fizyczną, grający na granicy przepisów. Bordalas świetnie radził sobie w ubiegłych sezonach. Być może ostatnio nie notuje najlepszych wyników, ale to bardzo trudny rywal o określonej charakterystyce gry – powiedział chilijski szkoleniowiec Betisu.

Getafe przegrało cztery z ostatnich pięciu spotkań ligowych. Na zwycięstwo podopieczni Bordalasa czekają od miesiąca. Zimowe transfery Carlesa Alenii czy Takefusy Kubo nie zadziałały tak, jak oczekiwano.

Prezydent zawsze okazuje mi poparcie, nie musi o tym mówić. Regularnie rozmawiamy i znam jego stanowisko. Teraz każdy kolejny mecz jest dla nas najważniejszy. W Betisie zmieniło się wiele, ale najmocniej widać to po wynikach. Odnosi triumfy i aspiruje do miejsc gwarantujących grę w europejskich pucharach. Ma wspaniałych zawodników, jak Borja Iglesias, Nabil Fekir czy Sergio Canales. Piłkarze na bardzo wysokim poziomie i wspaniały trener. Ja jestem szkoleniowcem, który lubi, gdy moje drużyny bronią się, atakując. Każdego tygodnia szczegółowo pracujemy nad tym aspektem. Od czterech meczów nie zdobyliśmy bramki, ale to tylko zła passa. Gdy raz ją przełamiemy, odejdzie na dobre – ocenił sytuację szkoleniowiec Getafe.

W piątkowym spotkaniu każda z drużyn zechce wygrać za wszelką cenę. Betis spróbuje zbliżyć się do europejskich pucharów, a Getafe zechce oddalić się od strefy spadkowej.

Szansa na szybki rewanż

W ciągu tygodnia Atletico rozegrało zaległe spotkanie 2. kolejki przeciwko Levante i dość niespodziewanie zremisowało. Liderzy La Ligi mają jednak okazję na natychmiastowy rewanż, bo w sobotę ponownie zmierzą się z zespołem z Walencji. W środę Los Colchoneros zabrakło skuteczności. Rozkojarzeni byli Angel Correa i Luis Suarez, którzy zmarnowali dobre okazje. Znając Diego Simeone, zrobi on wszystko, by wysłać reszcie stawki sygnał, że walka o mistrzostwo, pomimo dwóch remisów w trzech ostatnich meczach, jest zamknięta. Z pewnością zechce też, by jego podopieczni podeszli do rywalizacji z Chelsea po przekonującym zwycięstwie.

Królewscy bez liderów w Valladolid

Teoretycznie Real Madryt wraca na właściwe tory i pokazuje tę twarz, którą zapamiętaliśmy z zeszłego sezonu. Królewscy sięgnęli po mistrzostwo Hiszpanii metodyczną, regularną grą i widać to było w ostatnich spotkaniach z Huescą czy Valencią. W meczu z Realem Valladolid, jednym z kandydatów do spadku, podopieczni Zinedine’a Zidane’a są wyraźnymi faworytami, ale w piątek do długiej listy kontuzjowanych dołączył kolejny z boiskowych liderów.

W sobotę nie będzie z nami Karima Benzemy. Ma problem, ma coś… Pojawiło się to wczoraj i jutro nie zagra. Zobaczymy, czy będzie mógł wystąpić przeciwko Atalancie – powiedział na konferencji Zinedine Zidane.

Mimo tego wywiezienie trzech punktów z Valladolid to dla Królewskich obowiązek. Zadanie to z pewnością nie będzie jednak tak łatwe z Mariano Diazem jako zastępcą najlepszego strzelca zespołu i jednego z najskuteczniejszych snajperów całej ligi.

Otrzepać się i iść dalej

Mógłbym kłamać i mówić, że na pewno odrobimy straty w rewanżu, ale przy wyniku 1:4 są na to bardzo małe szanse – powiedział wprost Ronald Koeman po tym, jak Paris-Saint Germain znokautowało Barcelonę.

Duma Katalonii jest po tym łomocie rozbita, ale obecny sezon nie daje czasu na jakiekolwiek przemyślenia. Już w niedzielne popołudnie Blaugrana spróbuje szybko otrząsnąć się, a przy okazji zrewanżować się Cadizowi za kompromitującą porażkę z pierwszej części sezonu. Od tego momentu sporo się zmieniło. Beniaminek stracił element zaskoczenia i coraz rzadziej jest w stanie wygrywać na poziomie La Ligi. Podopieczni Cervery przegrali cztery ostatnie mecze i pomimo zaskakująco dobrej jesieni, mają już zaledwie trzy punkty przewagi nad strefą spadkową. W starciu z Barceloną na dwoje babka wróżyła – jeżeli podopieczni Koemana zareagują na kompromitującą porażkę z PSG gniewem, Cadiz będzie musiał przyjąć kilka bramek. Jeśli jednak podłamią się psychicznie, dobrze kontrujący rywale będą w stanie to wykorzystać.

Walka o europejskie puchary

Bardzo ciekawie zapowiada się też pojedynek Athleticu z Villarrealem. Baskowie w lidze grają w kratkę, ale ostatnio w świetnym stylu rozbili Cadiz, są też w dobrej sytuacji przed rewanżowym spotkaniem półfinałowym Pucharu Króla. Żółta Łódź Podwodna to natomiast najczęściej remisująca drużyna w stawce, która nie wygrała w lidze od 8 stycznia! Do niedzielnego pojedynku podejdzie jednak po ważnym zwycięstwie w Lidze Europy nad RB Salzburg. Na nowym San Mames zmierzą się dwie odmienne, acz niezwykle skuteczne myśli szkoleniowe prezentowane przez dwóch topowych hiszpańskich trenerów. Każdy z nich zrobi wszystko, by jego drużyna w przyszłej kampanii występowała w europejskich pucharach, a bezpośredni mecz może okazać się kluczowy w ostatecznym rozrachunku.

Komentarze