Real w Hiszpanii nie ma konkurencji. Czy powróci na tron w Europie?

Karim Benzema i Geoffrey Kondogbia
Karim Benzema i Geoffrey Kondogbia PressFocus

Real Madryt w niedzielnych derbach stolicy udowodnił, że obecnie nie ma sobie równych na krajowym podwórku. Czy jednak w zespole Królewskich należy wreszcie upatrywać hiszpańskiego kandydata do europejskiego tronu?

  • Real Madryt nie dał najmniejszych szans Atletico w niedzielnych derbach
  • W odstępie piętnastu dni Królewscy pokonali Sevillę, Athletic, Real Sociedad, Inter Mediolan i Atletico
  • Wydaje się, że mistrzostwo kraju to dla Los Blancos kwestia czasu. Czy to wystarczy, by wrócić na europejski tron?

Dominacja Realu w derbach

Żaden ze mnie ekspert od typowania meczów, ale przed weekendem jednego byłem pewien. Kto chciał zarobić, powinien postawić swoje oszczędności na Real Madryt. Kurs był ciekawy, a ryzyko – minimalne.

Atletico mogło w ostatniej dekadzie wygrać dwa mistrzostwa (tylko o jedno mniej od rywala zza miedzy), ale w każdym ich bezpośrednim starciu zawsze widoczny jest kompleks niższości. Diego Simeone nie umie rozgrywać derbów z wielkim rywalem. I o ile zdarzało się mu jeszcze zaskakiwać Królewskich w rozgrywkach pucharowych, o tyle w lidze lepiej spuścić na wyniki zasłonę milczenia. Rojiblancos nie radzili sobie z bogatszymi sąsiadami nawet będąc w wybitnej formie, więc w obecnej sytuacji nie było nawet sensu robić sobie nadziei na równy mecz.

Moje przewidywania się spełniły. Atletico niby zaatakowało wysokim pressingiem, ale doświadczenie ekipy Carlo Ancelottiego wzięło górę. Dwa wykorzystane błędy, dwie kontry, dwa gole i trzy punkty. Nic prostszego, prawda?

Popis starego wygi

Luka Modrić ma 36 lat. By umiejscowić go na tle innych, wielkich graczy, dość powiedzieć, że w jego wieku Xavi Hernandez już od roku przebywał na “emeryturze” w Katarze. Andres Iniesta opuścił zaś wielki futbol w wieku 34 lat. Tymczasem Chorwat walczy o nowy kontrakt w Realu Madryt i robi to w iście wielkim stylu.

Czego on w ostatnich derbach nie zrobił! Walka w pressingu? Oczywiście. Chowanie się przed agresywnymi rywalami i tworzenie przez to przestrzeni kolegom? Odhaczone. Efektowne dryblingi, przerzuty i napędzanie akcji? Tak, tak i tak.

Złota Piłka dla Modricia była dla mnie w 2018 roku nieporozumieniem. To znaczy rozumiem, na jakiej zasadzie działa ten plebiscyt i że przy braku innego rywala, triumfie w Lidze Mistrzów i wicemistrzostwie świata inny rezultat byłby niespodzianką. Ale do tamtego momentu nie widziałem w pomocniku Królewskich zawodnika godnego tak wielkiego lauru. Im dłużej jednak gra, tym bardziej cieszę się, że głosujący trzy lata temu byli ode mnie mądrzejsi. Obecnie 36-latka należy określać jako fenomen fizyczny, zdrowotny i – co najważniejsze – piłkarski.

Ancelotti tonuje nastroje, bo musi to robić. Kibicom wolno marzyć

Carlo Ancelotti na zachwyty nad swoją drużyną reaguje inteligentnie. Przypomina o sezonie 2014/2015, w którym jego Real Madryt wygrał 22 kolejne spotkania, by ostatecznie to Barcelona sięgnęła po potrójną koronę. Jasne, sama pierwsza połowa kampanii to za mało, by kogokolwiek koronować. Obie sytuacje nie mają jednak wiele wspólnego. Po pierwsze, wówczas Królewscy podupadli pod kątem fizycznym. Miały na to wpływ mecze superpucharowe i – co najważniejsze – wyjazd na Klubowe Mistrzostwa Świata. To po nich z Los Blancos uszło powietrze, niejako teleportując się do obozu Barcelony.

Barcelony, którą dowodził, jak się okazało, fenomenalny taktyk i motywator, Luis Enrique. Barcelony, która dysponowała jednym z najmocniejszych tercetów ofensywnych w historii futbolu. Dziś, jeżeli Real Madryt będzie w drugiej połowie sezonu punktował choć w 75% tak dobrze, jak do tej pory, sięgnie po mistrzostwo na kilka kolejek przed końcem. A co z Ligą Mistrzów?

UEFA wzburzyła Królewskich

Real Madryt jest wściekły na UEFA. I nie chodzi już nawet o zamieszanie związane z Superligą, a o tę wpadkę w trakcie losowania par 1/8 finału Ligi Mistrzów. I trudno się dziwić. W pierwotnym losowaniu Królewscy trafili na Benficę. Po “poprawce”, przyjdzie im mierzyć się z Paris Saint-Germain. Trzeba zaznaczyć, że póki co bukmacherzy nie widzą w ekipie Ancelottiego faworytów do ostatecznego triumfu.

Ale czy obecnie madrytczycy są słabszą ekipą niż paryski gwiazdozbiór? Śmiem wątpić. Tajemnicą poliszynela jest, że póki co mówimy o zlepku indywidualności, a nie zespole. Leo Messi od odejściu z La Ligi Cristiano Ronaldo nie potrafił wiele zdziałać w pojedynku z Królewskimi. Druga gwiazda rywali, Kylian Mbappe, w momencie rozgrywania pierwszego spotkania fazy pucharowej może być już spakowany do Madrytu. Jeżeli Los Blancos ominą poważne kontuzje, to na ten moment są faworytami w kontekście awansu do ćwierćfinału.

Miło widzieć, że po trzyletniej przerwie wreszcie w Hiszpanii tworzy się ekipa mogąca realnie powalczyć o najważniejsze klubowe trofeum.

Partidazo kolejki

Czy Real Betis to największe objawienie bieżących rozgrywek? Cóż, trener Iraola mógłby polemizować, ale obserwowanie Verdiblancos to w sezonie 2021/2022 to czysta przyjemność. W miniony weekend podopieczni Pellegriniego nie pokonali, a odprawili z kwitkiem nie tak dawnego lidera z San Sebastian. Real Sociedad nie miał nic do powiedzenia przy szarżach ze skrzydeł czy penetrujących podaniach (i strzale) Nabila Fekira. To był fantastyczny mecz – chyba, że w sercu nosisz Txuri-urdin.

Poniższe wideo odtworzyć można w osobnej karcie przeglądarki.

Evento kolejki

Nieskuteczność Athleticu to dobry materiał na pracę naukową. Jeszcze przed pojedynkiem z Sevillą Baskowie byli, pod względem statystyk xG, najbardziej nieskuteczną drużyną pośród czołowych pięciu lig. Po starciu z Andaluzyjczykami ta ofensywna zapaść widoczna jest jeszcze bardziej. Los Leones dwoili się i troili – jak w drugiej połowie niedawnego meczu z Realem Madryt – ale piłka po prostu nie chciała wpaść. Trafiała w słupek albo tuż obok niego, ale nigdy do sieci. Ależ sfrustrowany musi być Marcelino; w końcu jego drużyna nie ma problemu z dotarciem w pole karne rywala. A jak mówił sam Pep Guardiola, tam zawodnicy ofensywni muszą radzić już sobie sami. Ale co zrobić, jeśli ich poczynania wyglądają na pochodną klątwy voodoo rzuconej przez mściwego fana Realu Sociedad?

Poniższe wideo odtworzyć można w osobnej karcie przeglądarki.

Jugador kolejki

Było o Modriciu, ale tym razem nie wspomniałem o Viniciusie. Może to monotematyczne, ale błędem byłoby nie dopisanie kolejnego osiągnięcia odblokowanego przez Brazylijczyka. Tym razem udowodnił on, że po przybyciu Mbappe nie będzie miał problemów przy grze na skrzydle. Ba, to przecież stamtąd zanotował jedną z derbowych asyst, do Karima Benzemy. Nie będzie żadnej przesady, jeśli powiem, że Vinicius to obecnie czołowy gracz w skali europejskiej, który – jeśli utrzyma formę – powinien za rok pojawić się już przynajmniej na gali Złotej Piłki w roli nominowanego.

Golazo kolejki

Spotkanie Espanyolu z Levante było absolutnie szalone! Padło w nim aż siedem bramek, spośród których trzeba wyróżnić piękną, koronkową akcję przy trafieniu na 2:1. Nieźle, jak na zespół, który niemal na półmetku sezonu nie zanotował jeszcze zwycięstwa, co?

Wspomnianą akcję można obejrzeć na poniższym wideo (0:42) w osobnej karcie przeglądarki.

Komentarze