Napastnicy dali, napastnicy odebrali

Iago Aspas
Iago Aspas PressFocus

Wyniki 19. kolejki zdeterminowali napastnicy. Luuk de Jong (najprawdopodobniej) pożegnał się z Barceloną trafieniem na wagę trzech punktów, show stworzyli Iago Aspas, Gerard Moreno czy Angel Correa. Jednocześnie kilku innych – w tym Karim Benzema – zawiodło.

  • W minionej kolejce błysnęli napastnicy; Oihan Sancet ustrzelił hat-tricka, dublet do swoich imion dopisali Iago Aspas czy Gerard Moreno, a to nie koniec wyliczanki
  • Jednocześnie słabe zawody rozegrali Luis Suarez i Karim Benzema. O ile w buty Urugwajczyka wszedł Angel Correa, o tyle Real Madryt nie znalazł drogi do siatki Getafe
  • Górna część tabeli po ostatnich wynikach uległa znacznemu spłaszczeniu

Marcelino znalazł złotego Graala czy też jedna jaskółka wiosny nie czyni?

Miniona kolejka obfitowała w wyczyny napastników. Nie powinno to być wyjątkowe wydarzenie, aczkolwiek rzadko ostatnio zdarza się, by w niemal każdym meczu decydującą rolę odegrał snajper. Nie od dziś wiadomo, że od kilku sezonów La Liga nie stoi napastnikami.

Swój dorobek w największym stopniu poprawił facet, który przed startem kolejki miał na koncie zaledwie gola. Oihan Sancet rozpoczął starcie z Osasuną w pierwszej linii obok Inakiego Williamsa i… przeszedł do historii. O jego wyczynie więcej w kategorii “jugador kolejki”, ale tu warto się zastanowić, czy Marcelino odnalazł wreszcie to, czego od roku poszukiwał w składzie Los Leones. Czyli napastnika.

Pod względem kreowanych okazji, Baskowie znajdują się w czołówce stawki. Pod względem niewykorzystanych “setek”, również. Athletic miał w tym sezonie co najmniej kilka spotkań (w tym ostatnie pojedynki z Realem Madryt czy Sevillą), które powinien wygrać. I to wysoko! Ostatecznie oba starcia z potentatami zespół zakończył z zerowym dorobkiem punktowym. Główną winę ponoszą za to napastnicy, a dokładniej rzecz ujmując – ich brak. Williams odblokował się w meczu z Betisem, ale pod względem statystyk to najbardziej nieskuteczny “snajper” ligi. Alternatyw dla szybkonogiego Baska nie stwierdzono.

Być może ostatni mecz z Osasuną okaże się przełomowy dla Sanceta. 21-latek ustrzelił hat-tricka, pokazał dobrą grę głową, timing i koncentrację. Zaryzykuję stwierdzenie, że jeśli w młodym zawodniku Marcelino odnajdzie napastnika, Athletic jeszcze w tym sezonie powalczy o europejskie puchary.

“Wam się oczy otworzą, jak mnie się zamkną”

Ta, nieco prześmiewcza, analogia, nasunęła mi się, patrząc na ostatni mecz Barcelony z Mallorcą. Jako, że Katalończycy występowali bez 17 graczy, Luuk de Jong jako jedyny napastnik, musiał wybiec na boisko. To o tyle ciekawe, że Holender nie zaprezentował do tej pory niczego ciekawego (poza jednym golem), a klub wypycha go do Cadizu. W niedzielnym starciu 31-latek huknął z przewrotki w poprzeczkę, trafił w słupek, aż wreszcie głową strzelił jedyną bramkę spotkania. Nie zmieniło to podejścia klubu, nadal poszukują dla Holendra nowego pracodawcy. Ale jak już żegnać się ze stolicą Katalonii, to tylko w takim stylu. W końcu to trafienie sprawiło, że tak wyśmiewana Blaugrana jest zaledwie o punkt od czwartego Atletico Madryt.

Correa pracował za dwóch. Dosłownie

A skoro mowa o mistrzach Hiszpanii, to im skórę również uratował napastnik. Angel Correa strzelił dwa gole, oba znamionowały wspaniały instynkt snajpera. Tego nie można za to powiedzieć o jego partnerze z ataku. Luis Suarez czeka na gola od dwóch miesięcy i z taką dyspozycją ta posucha może jeszcze potrwać. Urugwajczyk kilkukrotnie (!) odebrał piłkę na połowie rywali, tylko po to, by egoistycznie oddawać strzały z nieprzygotowanych pozycji. Efekt – kilka zmarnowanych kontr, irytacja kibiców oraz kolegów z zespołu i zmiana na 20 minut przed końcem. W tym spotkaniu Correa harował na dwóch, a we wtorek otrzymał za to nagrodę. Argentyńczyk przedłużył bowiem kontrakt z Atletico do 2026 roku. Zasłużył, jak mało kto.

Warto też wspomnieć o kolejnym ważnym golu Lucasa Ocamposa. To, co prawda, nie “dziewiątka” sensu stricte, ale również zawodnik pierwszej linii. Argentyńczyk przełamał defensywę Cadizu i pozwolił Sevilli marzyć o dogonieniu Realu Madryt w ligowej tabeli.

To oczywiście nie wszyscy snajperzy, którzy wyróżnili się w ten weekend. Więcej o nich w dalszych akapitach.

Partidazo kolejki

Villarreal zdaje się wracać na odpowiednie tory. Dziwnym trafem zbiegło się to z powrotem do zdrowia (i odpowiedniej formy) Gerarda Moreno. W starciu z Levante Hiszpan ponownie nie zawiódł. Strzelił dwa gole, pracował i był kluczowy, zarówno w szesnastce, jak i rozegraniu. Ostatecznie Żółta Łódź Podwodna pokonała rywali aż 5:0 i aż ciśnie się na usta: nareszcie! Mocny Villarreal to zawsze dobra wiadomość dla ligi. A przecież nie tak dawno temu gracze Emery’ego nie byli w stanie przerwać serii spotkań bez zwycięstwa. Teraz przedłużyli serię wiktorii do czterech i coraz łakomiej spoglądają na strefę europejskich pucharów.

Poniższe wideo można odtworzyć w osobnym oknie przeglądarki.

Evento kolejki

Małe derby Madrytu również stały napastnikami. Na początku starcia Enes Uenal udowodnił, że jest w dobrej dyspozycji, zdobywając (jak się okazało jedyną) bramkę. Po chwili Turek mógł dołożyć drugą, ale na wysokości zadania stanął Thibaut Courtois. Królewscy nie zdołali odpowiedzieć. Brak Viniciusa i kiepska forma Karima Benzemy poniekąd tłumaczy tę niemoc. Jakkolwiek uwielbiam Lukę Modricia; jeżeli w takim starciu najniebezpieczniejszym graczem jest 36-letni środkowy pomocnik, nie może to dobrze świadczyć o organizacji gry obronnej. Czas pokaże, czy była to jedynie zadyszka lidera, czy też szansa dla rywali na dołączenie do wyścigu o mistrzostwo.

Jugador kolejki

Przed świętami Bożego Narodzenia Jorge Molina został najstarszym strzelcem hat-tricka w historii La Ligi. W ten weekend Oihan Sancet został najmłodszym zdobywcą trzech bramek dla Athleticu w XXI wieku, jak również pierwszym graczem urodzonym po 2000 roku, któremu udała się ta sztuka. Jako się rzekło; Los Leones potrzebują snajpera, jak tlenu. Być może odnajdą go w przebojowym 21-latku.

Golazo kolejki

Ponownie błysnął też Iago Aspas. I to na wielu płaszczyznach. Najpierw wykorzystał rzut karny. Po pewnym strzale podszedł do bramkarza Realu Betis, Ruiego Silvy, który przed kilkoma dniami stracił tatę, i pocieszył go. Podczas gry nie okazał jednak golkiperowi taryfy ulgowej, a jego drugie trafienie to z pewnością najpiękniejszy gol tej kolejki. Odebranie piłki Ruizowi, a następnie wjazd w pole karne, minięcie bramkarza i spokojny strzał. Jak zawodnik tego pokroju odbił się od Sevilli? To pytanie pozostawmy filozofom.

Poniższe wideo można odtworzyć w osobnym oknie przeglądarki.

Komentarze