Obrońca nie wypada na długo, promyk nadziei dla Koemana

Lenglet w walce z Lukaku
Lenglet w walce z Lukaku PressFocus

Gdy w niedzielnym meczu Barcelony z Osasuną (4:0) boisko z grymasem na ustach opuszczał Clement Lenglet, trener Ronald Koeman musiał mieć w głowie pustkę, bo uraz Francuza oznaczał, że Duma Katalonii nie będzie miała w kadrze ani jednego zdrowego stopera należącego do pierwszej drużyny. Podobno jednak uraz 25-latka nie jest poważny.

Czytaj dalej…

Gerard Pique pozostanie poza grą przez kilka miesięcy, Samuel Umtiti nie zagrał jeszcze ani minuty w tym sezonie, ponadto nadal nie uzyskał zielonego światła od lekarzy, do zdrowia dochodzi Ronald Araujo, a Clement Lenglet doznał kontuzji w ostatnim spotkaniu z Osasuną. Nawet, gdyby wszyscy stoperzy Barcelony byli zdrowi, ta pozycja wymagała wzmocnienia, o co apelował Koeman jeszcze przed startem sezonu. Teraz natomiast, sytuacja wydaje się katastrofalna. W ostatnich dwóch meczach Lengletowi partnerował 21-letni Oscar Miguenza. Zawodnik wyciągnięty z rezerw, zaliczył swój oficjalny debiut we wtorek przeciwko Dynamowi Kijów. Zaprezentował się dobrze, ale z Osasuną popełnił już dwa znaczące błędy. Mimo tego to właśnie on pozostaje jedynym stoperem dostępnym w obliczu nadchodzącego spotkania z Ferencvarosi. Partnerować będzie mu zapewne Frenkie de Jong.

Według hiszpańskich mediów uraz Lengleta nie jest jednak poważny i Francuz pauzować będzie przez dziesięć dni, a więc nie zagra we wtorek w Lidze Mistrzów, gdzie Barcelona i tak ma już zapewniony awans, a także w wyjazdowym meczu LaLiga przeciwko Cadiz. Ponadto jutro zielone światło do gry ma otrzymać Ronald Araujo, a niebawem to samo ma spotkać Samuela Umtitiego. Rzecz jasna dla Koemana najważniejsze jest zdrowie podstawowej pary stoperów, czyli Lengleta i Pique, ale w tak katastrofalnej sytuacji każdy powrót do zdrowia jest na wagę złota.

Komentarze