Inigo Martinez
Inigo Martinez PressFocus

LaLiga. Derby razy dwa na zamknięcie roku

Hiszpańska ekstraklasa nie poskąpiła ciekawych spotkań w ostatniej kolejce 2020 roku. Zaczniemy ją hitem we wtorek i zamkniemy derbami Kraju Basków w sylwestra.

Możemy się chyba zgodzić, że kończący się rok nie był, mówiąc delikatnie, najlepszy, i dobrze, że się kończy. Władze LaLiga zadbały o to, by zakończyć go z przytupem.

Szlagier i musowe trzy punkty dla Barcelony na otwarcie

16. kolejkę zaczniemy od starcia dwóch ekip, które przed sezonem miały być tym, czym okazał się Real Sociedad. Zarówno Sevilla, jak i Villarreal miały wszystko, by namieszać w walce o mistrzostwo. Andaluzyjczycy zanotowali fantastyczną ubiegłą kampanię, zwieńczoną triumfem w Lidze Europy. Żółta Łódź Podwodna zatrudniła natomiast Unaia Emery’ego i zanotowała bardzo obiecujące okienko transferowe, sprowadzając Daniego Parejo i Francisa Coquelina z Valencii, Pervisa Estupinana z Osasuny i wypożyczając Take Kubo z Realu Madryt. Cóż, proroctwa zdały się na nic, ale obie ekipy i tak znajdują się wśród najlepszych w lidze. Villarreal przegrał tylko jedno spotkanie – i to we wrześniu, przeciw Barcelonie – a Sevilla traci do niego trzy oczka, mając dwa spotkania w zanadrzu. Julen Lopetegui pozostaje pełen szacunku do najbliższego rywala.

Villarreal to jeden z najlepszych zespołów w lidze. Mają topowy skład i świetnego menadżera. Ich występy i wyniki to udowadniają. Tego lata zadbali o solidne podstawy, odpowiednio się wzmacniając. Są kompletni w wielu aspektach, nic dziwnego, ile trwa ich seria bez porażki. To będzie dla nas bardzo trudne, ale wejdziemy w mecz w pełni zmotywowani, by ich pokonać – zapewnił były selekcjoner reprezentacji Hiszpanii.

W podobnym tonie wypowiedział się szkoleniowiec Żółtej Łodzi Podwodnej.

Postawią przed nami wysokie wymagania. To będzie dla nas wielkie wyzwanie, zobaczymy, gdzie znajdujemy się w porównaniu z bezpośrednim rywalem, takim jak Sevilla. Jesteśmy nad nimi w tabeli, ale mają dwa zaległe spotkania. To wyzwanie, które nas ekscytuje – zapowiedział Unai Emery.

Smaczku meczowi dodaje fakt, że obaj szkoleniowcy mają do dyspozycji niemal wszystkich kluczowych graczy, wyłączając Sergio Escudero i Fernando z jednej, a także Coquelina i Mario Gaspara z drugiej strony. Obyśmy otrzymali co najmniej tak dobre widowisko, jak ostatni pojedynek na Estadio de la Ceramica, obfitujący w piękne gole.

Jeszcze we wtorek szczęśliwego zakończenia roku szukać będzie Barcelona. Rywal, wydawałoby się, idealny. Znajdujący się tuż nad strefą spadkową Eibar, osłabiony dodatkowo wykluczeniem najlepszego gracza, Bryana Gila. Trener Mendilibar spodziewa się bardzo trudnego spotkania.

Barcelona miała dużo wątpliwości, bo nie wygrywała tak często, jak w przeszłości. Remisowali, a nawet przegrywali mecze, ale w ostatnim starciu z Realem Valladolid zagrali trzema stoperami i poczuli się bezpieczniej. Myślę, że przeciw nam powtórzą tę formację. Nie zmienimy jednak przez to naszego stylu. Nieobecność Messiego? Barca ma jeden z najlepszych składów w lidze. Leo to najlepszy gracz na świecie, ale zastąpi go ktoś światowej klasy. Być może nawet brak Argentyńczyka sprawi, że zagrają bardziej zespołowo – mówił Mendilibar. Być może nieobecność Gila sprawi, że minuty dostanie Damian Kądzior, choć Polak nie jest wysoko ceniony przez szkoleniowca Eibar.

Ronald Koeman na konferencji prasowej częściej odpowiadał na pytania dotyczące wywiadu Messiego i jego nieobecności, ale także okazał szacunek rywalowi.

To bardzo konkurencyjny zespół, który zawsze stara się naciskać pressingiem. Po pierwsze musimy dobrze spisać się pod kątem piłkarskim, jak w ostatnim spotkaniu. Znajdować przestrzenie w trakcie nakładania pressingu przez rywala, w innym przypadku czeka nas bardzo skomplikowane spotkanie – zapowiadał Holender. Barcelona będzie musiała radzić sobie bez największego kata Eibaru, bo Messi w 11 pojedynkach zdobył aż 20 goli, ale do kadry wrócił Ousmane Dembele. Jeżeli Duma Katalonii chce jeszcze podłączyć się do czołówki, to wtorkowe zwycięstwo jest dla niej obligatoryjne.

A propos Messiego; całkiem niezłe statystyki, jak na “kiepski” rok, z którego zapamiętamy głównie jego chęć odejścia.

Małe derby i wielkie emocje

W środę ciekawie zapowiadają się spotkania Granady z Valencią, gdzie wracający do formy gospodarze zmierzą się z najbardziej nieprzewidywalnym rywalem, a także mecz pomiędzy odmienioną Celtą Vigo a Hueską. Mimo tego oczy kibiców LaLiga skupią się tego dnia raczej na zespołach ze stolicy.

Atletico czekają małe derby Madrytu, w których podejmie u siebie Getafe. Getafe, dodajmy, nieprzypominające siebie z zeszłego sezonu. Getafe, które tydzień temu przerwało serię bez zwycięstwa trwającą dwa miesiące. Rzecz jasna, podopieczni Pepe Bordalasa będą starać się robić to, co potrafią najlepiej, czyli utrudniać życie rywalom, ale by urwać punkty na Wanda Metropolitano, uczeń będzie musiał przerosnąć mistrza. Trenera Getafe często bowiem porównywano do Simeone, ale styl “Cholo” w tym sezonie mocno ewoluował. I trudno znaleźć racjonalne argumenty, wedle których Los Colchoneros mieliby nie sięgnąć w środę po trzy punkty. Trener gospodarzy zechce uczcić dziewięć lat u sterów klubu i nie powinna mu w tym przeszkodzić nawet gorąca chęć odejścia z klubu jednego z jego ulubieńców, Diego Costy.

W końcu to były całkiem niezłe lata.

Nic nie wskazuje też na to, by w kiepskich nastrojach rok mieli kończyć zawodnicy Realu Madryt. Poza kontuzjowanym w ostatnim spotkaniu z Granadą (2:0) Rodrygo, Zinedine Zidane ma do dyspozycji wszystkich zawodników. Według hiszpańskich mediów, choć Elche jest rywalem z niższej półki, Francuz nie zamierza pozostawiać niczego przypadkowi. Na Estadio Manuel Martinez Valero wybiegnie once de gala, której nie zmieni nawet powrót do składu Edena Hazarda. Zidane jest świadomy, że jego podopieczni najczęściej męczyli się ze słabszymi rywalami i ma zamiar wejść w 2021 rok z przytupem, przedłużając serię zwycięstw do siedmiu.

Sylwestrowe derby na śmierć i życie

Kiedy my martwiliśmy się, czy w sylwestra zostanie wprowadzona godzina policyjna, zawodnicy Realu Sociedad i Athletiku Bilbao, spoglądając na terminarz, niepokoili się o swoje zdrowie. W derbach Kraju Basków zwykle faule i kartki sypią się jak z rękawa i nie inaczej będzie i tym razem. Choć takie spotkania zwykle nie toczą się według ustalonego schematu, bilans ostatnich bezpośrednich meczów pokazuje dyspozycję sportową obu największych klubów regionu. W czterech z pięciu ostatnich pojedynków górą okazywał się Real Sociedad i trudno się temu dziwić. Piłkarsko Txuri-Urdin odstawili bardziej utytułowanych rywali o kilka długości. Teraz to oni imponują wychowankami oraz wynikami w kraju i Europie. Dość powiedzieć, że do niedawna piastowali pierwsze miejsce w lidze. A Athletic? Od odejścia Ernesto Valverde tuła się między środkiem tabeli a strefą spadkową. W ostatnich tygodniach zespół z Bilbao wygląda lepiej, przegrywając nieznacznie z Realem, pokonując Hueskę i remisując z Villarrealem, ale w derbach prawdopodobnie skupi się na przeszkadzaniu rywalom. Oby tego feralnego roku żaden z zawodników nie skończył z kontuzją, bo spodziewam się, że będą lecieć wióry.

Komentarze