LaLiga: Starcie na szczycie i mecze-pułapki gigantów

Real Sociedad - Villarreal
Real Sociedad - Villarreal PressFocus

Wszystkie rozgrywki w tym tygodniu zostały przyćmione śmiercią Diego Maradony. Ale, choć przed każdym spotkaniem LaLiga argentyńska legenda zostanie upamiętniona minutą ciszy, przedstawienie musi trwać.

Czytaj dalej…

Piątkowa rozgrzewka

Jak zwykle, nadchodząca kolejka LaLiga rozpocznie się od piątkowej przystawki. Przystawki, dodajmy, tym razem wyjątkowo strawnej, choć niepozornej. Real Valladolid podejmie bowiem u siebie Levante. Z pozoru – nudnawe starcie rywali z dna tabeli. W praktyce – rywalizacja dwóch ofensywnie usposobionych zespołów, gwarantujących pojedynek zarówno miły dla oka, jak i obfitujący w bramki. W nieco lepszym nastroju do meczu podejdą gospodarze, którzy dzięki dwóm niedawnym zwycięstwom odbili się od dna tabeli i zamierzają podtrzymać passę w pojedynku z ekipą z Walencji.

– Jesteśmy świetną ekipą i mamy sporo jakości do zaprezentowania. Teraz wrażenia są znacznie lepsze, dwa zwycięstwa pokazały, że każdy z zawodników jest bliżej swojego optymalnego poziomu, ale prawda jest taka, że by zapewnić sobie utrzymanie nadal musimy odnieść sporo zwycięstw, a mecz z Levante będzie wymagający – powiedział na konferencji przedmeczowej trener Realu Valladolid, Sergio Gonzalez.

– Ekipa Levante jest mocno oddana swemu trenerowi, są jak rodzina. Mają bardzo zaangażowanych piłkarzy, potrafią utrzymać się przy piłce, są szybcy na skrzydłach i udanie przełamują defensywę rywali, trzeba też uważać na ich stałe fragmenty – ocenił najbliższego rywala Gonzalez.

Mecze-pułapki faworytów

W sobotę do rzeczywistości ligowej powrócą trzej hiszpańscy uczestnicy Ligi Mistrzów. Z pozoru czekają ich relatywnie łatwe wyzwania, jednak nieprzewidywalność obecnego sezonu w połączeniu ze zmęczeniem spowodowanym meczami w środku tygodnia mogą sprawić, że faworytów czekać będą trudne przeprawy.
Atletico Madryt, które w rozczarowujący sposób zgubiło punkty z Lokomotiwem Moskwa czeka wyjazd na Mestalla, gdzie zmierzą się z nieobliczalnymi gospodarzami. Valencia jednocześnie posiada trzecią najlepszą ofensywę i trzecią najgorszą defensywę w lidze. Nietoperze potrafiły – rzecz jasna, z “pomocą” defensywy Realu – rozstrzelać Królewskich, by niedawno wrócić do ligowej szarzyzny, zaledwie remisując z Deportivo Alaves. Mestalla to jednak niegościnne miejsce dla podopiecznych Diego Simeone. Ostatnio wygrali tam w lidze cztery lata temu, od tamtej pory zanotowali tam trzy remisy.

Joao Felix, przy okazji odbierając nagrodę dla najlepszego gracza ligi w październiku, wypowiedział się o tym dla klubowej telewizji. Portugalczyk wie, że jego zespół czeka niełatwe wyzwanie, ale oczekuje zwycięstwa.

– To będzie trudne spotkanie, tak jak i inne. Będziemy grać tak, jak do tego przyzwyczailiśmy. A jeśli to zrobimy, mamy wielkie szanse na zwycięstwo – powiedział młody Portugalczyk.

Wracająca na dobre tory w lidze i pewna awansu do fazy pucharowej Ligi Mistrzów Sevilla będzie mieć przed sobą teoretycznie najprostsze zadanie. Cel – zwyciężyć przedostatnią w tabeli Hueskę na jej terenie. Sposób – organizacja i zmasowany atak skrzydłami. Dwa ligowe zwycięstwa z rzędu, triumf w Rosji pieczętujący awans, a także nominacja Julena Lopeteguiego do nagrody Najlepszego Trenera FIFA, nie mogą jednak wpłynąć rozluźniająco na Andaluzyjczyków. Huesca nie odniosła w tym sezonie zwycięstwa i wydaje się jednym z kandydatów do spadku, ale nie oznacza to, że jest bezbronna. O konieczności stałej motywacji niedawno wypowiedział się dyrektor techniczny Sevilli, słynny Monchi.

– Pracujemy nad zawodnikami, by byli w odpowiednim nastroju. Muszą czuć, że każde kolejne spotkanie jest nową okazją. Nigdy nie możemy być zrelaksowani, musimy być maksymalnie skupieni – mówi Hiszpan.

W sobotę swoje starcie rozegra także Real Madryt i, podobnie, jak innych faworytów, czeka go teoretycznie łatwe spotkanie. Królewscy zmierzą się u siebie ze wspomnianym już Deportivo Alaves. Baskowie, zgodnie z przewidywaniami przedsezonowymi są, póki co, ligowym szarakiem, który prawdopodobnie do końca będzie walczył o byt. Pod tezą “Real ma w kieszeni trzy punkty” pojawiają się jednak dwa “ale”. Po pierwsze, ekipa z Alaves, choć uzbierała zaledwie 10 “oczek” w 10 spotkaniach, potrafiła już uprzykrzyć życie wyżej notowanym rywalom, remisując bezbramkowo z Getafe, czy w niezłym stylu urywając punkty Barcelonie. Po drugie, Real nie jest już tym Realem, przed którym drżał każdy rywal. Królewscy – podobnie jak Barcelona – stali się “śmiertelni”, czego dowodem niech będą niedawne domowe porażki z Cadizem czy Szachtarem. Mimo licznych absencji, Królewscy nie powinni mieć jednak większych problemów z podopiecznymi trenera Pablo Machina.

Po kluczowym triumfie Realu Madryt nad Interem, Zinedine Zidane został zapytany o to, dlaczego ci sami piłkarze nie zagrali tak dobrze przeciwko Villarrealowi (1:1) w trakcie weekendu.

– Nic się nie zmieniło i dobrze o tym wiesz, taki po prostu jest futbol. Wygrywasz, remisujesz lub przegrywasz, najważniejsze, to dać z siebie wszystko. Tak było z Villarrealem i tak było z Interem. Jestem zadowolony z zawodników, bo gdy trzeba, robią swoje – powiedział francuski trener.

Próba dołączenia do peletonu w tle pojedynku na szczycie

Po tym, jak rezerwowy skład Barcelony rozprawił się z Dynamem Kijów (4:0) i zapewnił sobie awans do fazy pucharowej Ligi Mistrzów, Ronald Koeman mógł zacząć myśleć o niedzielnym pojedynku z Osasuną. Wypoczęci Frenkie de Jong i Leo Messi, niepowołani na wspomniane europejskie starcie, powinni być znaczną bronią w ligowym meczu. Jeżeli Duma Katalonii, w tej chwili tracąca do lidera aż dwanaście punktów, zamierza włączyć się jeszcze w walkę o mistrzostwo, to jest to dla niej ostatni dzwonek. Osasuna przyjedzie na Camp Nou osłabiona brakiem trzech podstawowych graczy: Davida Garcii, Adriana i Aridane’a. W zespole Barcelony z dobrej strony pokazali się we wtorek tacy gracze, jak stoper Oscar Miguenza czy Sergino Dest, co zwiększa nieco wąskie pole manewru Koemana. W domowych pojedynkach z rywalami tej klasy co Osasuna, dając jednocześnie odpocząć podstawowym zawodnikom w trakcie tygodnia, niedzielny triumf jest dla Blaugrany obligatoryjny.

Przed sezonem nikt by tego nie przewidział, ale największym wydarzeniem 11. kolejki będzie niewątpliwie pojedynek Realu Sociedad z Villarrealem. Obie ekipy nie pozostawiły po sobie dobrego wrażenia, remisując swoje mecze w Lidze Europy, ale też wielu podstawowych graczy było oszczędzanych właśnie na niedzielny pojedynek. Żółta Łódź Podwodna traci do lidera z San Sebastian cztery punkty i to jednak Real Sociedad pozostaje faworytem starcia na szczycie. Sześć ligowych zwycięstw z rzędu i zgrabne połączenie ataku z obroną sprawia, że Unai Emery będzie miał ciężki orzech do zgryzienia, próbując dobrać taktykę do najbliższego meczu. Jego przewaga? Nie wiadomo, czy do niedzieli wróci do gry David Silva. Co tracą Baskowie bez hiszpańskiego magika, pokazał poniekąd remis z AZ Alkmaar w czwartek. Niezależnie od wyniku, zmierzą się dwa zespoły preferujące futbol progresywny, mające w składzie mnóstwo świetnych technicznie piłkarzy, co gwarantuje wysoki poziom widowiska. Patrząc na aktualną formę zawodników, jak Alexander Isak, Mikel Oyarzabal, Gerard Moreno czy Paco Alcacer, możemy założyć jedno – w polach karnych nudy nie uświadczymy.

Komentarze