LE: Emocjonujące mecze i zmienne szczęście hiszpańskich klubów

Nabil Fekir
Nabil Fekir Pressfocus

Jako pierwszy w Lidze Europy zaprezentował się Real Betis, który po trzymającym w napięciu i obfitującym w bramki meczu, pokonał 4:3 Celtic. Z kolei Real Sociedad musi zadowolić się punktem po remisie 2:2 z PSV.

Kapitalny come back Betisu

Real Betis był wyraźnym faworytem domowej konfrontacji z Celitkiem. Andaluzyjczycy nie pierwszy raz rozczarowali jednak swoją postawą. Nie minęło nawet pół godziny gry, a oni przegrywali już różnicą dwóch trafień. Na listę strzelców wpisali się Albian Ajeti i znany z Legii Warszawa Josip Juranovic.

Gospodarze nie złożyli jednak broni i zabrali się za odrabianie strat. Sygnał do ataku szybko dał Juan Miranda. Trzy minuty później przykład z kolegi wziął Juanmi. Dzięki temu do przerwy było 2:2.

Po zmianie stron Betis nie był już tak widoczny, jak wcześnie. Poprawił jednak skuteczność i wyszedł na prowadzenie 3:2 po golu autorstwa Borjy Iglesiasa. Na 4:2 poprawił zaś Juanmi. Celtic zdobył jeszcze trzecią bramkę, ale finalnie do Andaluzyjczycy wygrali 4:3.

Baskowie powinni szanować punkt

Pierwsza połowa meczu rozgrywanego w Eindhoven obfitowała w gole dla obu stron. Najpierw prowadzenie objęli gospodarze po bramce autorstwa Mario Goetze. Euforia holenderskiej ekipy trwała jednak tylko dwie minuty. Wówczas do siaki PSV trafił bowiem Adnan Januzaj Chwilę później jego wyczyn powtórzył Alexander Isak. Real Sociedad na przerwę schodził wygrywając 2:1.

Druga odsłona należała wyraźnie do PSV, który nie chciało dopuścić do porażki na własnym terenie. Gospodarze swój cel zrealizowali niespełna dziesięć minut po wznowieniu gry, gdy do protokołu meczowego wpisał się Cody Gakpo. Tym samym zapewnił ekipie z Eindhoven remis 2:2, który Baskowie powinni szanować.

Komentarze