LE: Koniec przygody Granady. MU przeszkodą nie do pokonania

Edinson Cavani
Edinson Cavani PressFocus

Granada przegrała z Manchesterem United (0:2) po golu Edinsona Cavaniego z początku spotkania i samobóju w jego końcówce. W dwumeczu Hiszpanie ulegli 0:3 i pożegnali się z pierwszą, w swoim wykonaniu, edycją Ligi Europy.

Czerwone Diabły szybko przypieczętowały awans

Choć Manchester United podchodził do rewanżu z dwubramkową zaliczką z delegacji, Ole Gunnar Solskjaer nie zamierzał pozostawić kwestii awansu przypadkowi. Już w 6. minucie po pięknej akcji z pierwszej piłki gospodarze wyszli na prowadzenie. Alex Telles wrzucił z lewej strony, a Paul Pogba przytomnie strącił piłkę głową w kierunku Edinsona Cavaniego. Urugwajczyk udowodnił swoją wielką klasę i huknął z woleja słabszą nogą, nie dając szans Rui Silvie. Trzeba Granadzie oddać, że pomimo fatalnej sytuacji, podopieczni trenera Martineza zamierali pożegnać się z Europą godnie. Goście atakowali wysoko i mieli nawet kilka niezłych sytuacji. W najlepszej z nich Yangel Herrera groźnie uderzył głową. Manchester United, zaś, choć zdecydowanie przeszedł na tryb ekonomiczny, zdołał odpowiedzieć mocnym strzałem z powietrza w wykonaniu Bruno Fernandesa. W samej końcówce wynik ustalił Jesus Vallejo, który po wrzutce Alexa Tellesa pokonał własnego bramkarza niefortunną główką.

Po zmianie stron goście nadal próbowali zdobyć bramkę na wagę remisu. W 50. minucie Davidowi De Gei zagroził główką Jorge Molina. W odpowiedzi – również głową – uderzył Mason Greenwood, ale nie zdołał pokonać Silvy.

Granada zakończyła swoją niesamowitą przygodę w Europie na fazie ćwierćfinału. Absolutny debiutant turnieju przeszedł przez eliminacje, a następnie okazał się lepszy od PSV, Napoli czy Molde. Manchester United okazał się już jednak skałą zbyt trudną do skruszenia. Mimo tego podopieczni trenera Martineza zasłużyli na wielkie brawa, a Czerwone Diabły w półfinale zmierzą się z AS Romą.

Komentarze