Jose Luis Morales
Jose Luis Morales PressFocus

Zabójcze kontry Levante, Kądzior bez minut

W niedzielne popołudnie Levante potwierdziło świetną formę w meczach u siebie i odniosło czwarte z rzędu zwycięstwo. Tym razem Estadi Ciutat de Valencia bez punktów opuszczało Eibar, które uległo rywalowi z Walencji 1:2. W drużynie gości całe spotkanie na ławce rezerwowych spędził Damian Kądzior.

Pierwsza połowa nie dostarczyła praktycznie żadnych emocji. Obie drużyny miały problem ze stwarzaniem groźnych sytuacji, czego potwierdzeniem są dwa zera nie tylko przy zdobyczy bramkowej, ale również przy statystyce celnych strzałów.

Zdecydowanie ciekawiej było w drugiej odsłonie, która dobrze ułożyła się dla gości. Sześć minut po przerwie gospodarze fatalnie zachowali się we własnym polu karnym. Piłkę przejął Kike, a następnie trafiła ona do dobrze ustawionego Takasiego Inuiego. Japończyk uderzeniem z jedenastu metrów umieścił ją w siatce.

Cztery minuty później piłka wylądowała w bramce gości po uderzeniu Nemanji Radoji. Piłkarze Eibar nie mogli jednak cieszyć się z wyrównującego trafienia, bowiem sędzia uznał, że jeden z zawodników stojących na spalonym zbyt mocno absorbował bramkarza.

W 62. minucie po raz drugi na listę strzelców mógł się wpisać Inui, który tym razem dopadł do futbolówki na trzynastym metrze od bramki. Potężny strzał zawodnika Eibar instynktownie obronił bramkarz gospodarzy.

Tymczasem trzy minuty później zabójczy kontratak wyprowadziło Levante. W decydującym momencie Jose Luis Morales świetnie zagrał spod linii końcowej do wbiegającego w pole karne Gonzalo Melero, który uderzeniem z pierwszej piłki trafił do siatki.

Gospodarze poszli za ciosem i w 76. minucie zdobyli bramkę na wagę trzech punktów, wyprowadzając kolejną świetną kontrę. Tym razem wykończył ją Jose Luis Morales, który trafił do praktycznie pustej bramki po podaniu Jorge de Frutosa.

Wynik 2:1 utrzymał się do ostatniego gwizdka sędziego. Gospodarze dzięki tej wygranej przeskoczyli Eibar w tabeli i awansowali na dziewiąte miejsce.

Komentarze