Nieoczywiści bohaterowie zapewnili Barcelonie wygraną i awans

Martin Braithwaite
Martin Braithwaite PressFocus

Gdy Ronald Koeman ogłosił na konferencji, że wyłączając długą listę kontuzjowanych zawodników pokroju Gerarda Pique, Sergio Busquetsa czy Ansu Fatiego postanowił nie zabrać do Kijowa Frenkiego de Jonga i Lionela Messiego, kibice Barcelony mieli prawo drżeć o wynik. Ostatecznie jednak goście pewnie wypunktowali miejscowe Dynamo, wygrywając aż 4:0.

Czytaj dalej…

Brak konkretów

Na tzw. “test oka”, Barcelona z wieloma zawodnikami na co dzień rezerwowymi w składzie, prezentowała się w pierwszej połowie całkiem dobrze. Często wymieniała podania na połowie rywala, urywać próbowali się Sergino Dest czy Franscisco Trincao, ale brak Leo Messiego czy Antoine’a Griezmanna było widać. Goście zwyczajnie nie potrafili zagrozić bramce bronionej przez Heorhija Buszczana. Mimo tego wydawało się, że słowa trenera Dynama, Mircei Lucascu, miały się sprawdzić, bo bez swego kapitana jego rywale wyglądali na znacznie bardziej skupionych w obronie. Gospodarze mieli tylko jedną niezłą okazję po wrzutce Tomasza Kędziory, ale Benjamin Verbic przez przypadek podbił piłkę swemu koledze, przez co ten nie mógł oddać dobrego strzału. Ze strony Dumy Katalonii warto wyróżnić tylko dwa uderzenia z dystansu w wykonaniu Coutinho i Trincao, ale Buszczan nie miał problemów z ich obroną.

Bohater drugiego planu

Gole przyniosła dopiero druga połowa. Już w 52. minucie Dest wykorzystał podanie Martina Braithwaite’a i strzałem godnym rasowego snajpera wyprowadził gości na prowadzenie. Jak się okazało, był to dopiero początek show Duńczyka. Pięć minut później Trincao wykonywał rzut rożny, a debiutujący w pierwszej drużynie stoper, Oscar Mingueza, przedłużył podanie do Braithwaite’a, a napastnik z najbliższej odległości nie dał szans bramkarzowi. Niespełna kwadrans później Norwega w polu karnym sfaulował Verbić, a napastnik Barcelony postanowił sam wymierzyć sprawiedliwość i choć Buszczan wyczuł kierunek uderzenia Braithwaite’a, nie miał szans na obronę. W doliczonym czasie swoją bramkę dorzucił także wprowadzony z ławki Griezmann, popisując się dobrym wykończeniem.

Barcelona odnalazła skuteczność w drugiej połowie i w dobrym stylu zapewniła sobie awans do fazy grupowej mając dwa spotkania w zapasie. Dynamo natomiast zajmuje trzecie miejsce w grupie i wydaje się, że o awansie do Ligi Europy może zadecydować szósta kolejka i starcie Ukraińców z Ferencvarosi.

Komentarze