LM: Villarreal dokonał niemożliwego, a później cały czar prysł

Piłkarze Villarreal
Piłkarze Villarreal Pressfocus

Po pierwszym półfinale Ligi Mistrzów na Anfield nikt nie dawał szans Villarreal na odrobienie strat w rewanżu. Liverpool przecież dominował na swojej ziemi, ale zupełnie inaczej wyglądała już rywalizacja na Estadio de la Ceramica. Niespodziewanie w pierwszej połowie gospodarze wyrównali rezultat dwumeczu. Później jednak The Reds wrócili z dalekiej podróży, zabijając marzenia Hiszpanów. Ostatecznie zwycięstwo kolejny raz padło łupem Liverpool 3:2 (0:2).

Kapitalny start Villarreal

Przed rozpoczęciem zawodów wydawało się, że Villarreal nie ma prawa doprowadzić do niespodzianki. Tymczasem Estadio de la Ceramica już od pierwszych minut meczu działo się naprawdę sporo.

Zaledwie po 180. sekundach piłkę do siatki wpakował Boulaye Dia, który zastąpił w ataku kontuzjowanego Danjumę. Senegalski napastnik wykazał się sporym opanowaniem, kiedy Etienne Capoue zgrał piłkę z ostrego kąta w sam środek pola karnego Liverpool. Wówczas 25-latek miał przed sobą pustą bramkę i płaskim strzałem zapewnił gospodarzom tak ważnego gola.

Co ciekawe, zespół Jurgena Kloppa w niczym nie przypominał siebie z poprzedniego spotkania na Anfield. The Reds wyglądali na zagubionych, natomiast gorąca atmosfera na trybunach automatycznie dodawała siły podopiecznym Emery’ego.

Emocje wróciły pod koniec pierwszej połowy. Villarreal znów gościł na dłużej pod polem karnym rywala. I tak najpierw Lo Celso prawie doprowadził do podyktowania jedenastki. Argentyńczyk zderzył się z Alissonem, jednak arbiter ostatecznie nie wskazał na wapno.

Gospodarze poszli za ciosem i w 41. minucie Francis Coquelin wyrównał rezultat dwumeczu, kiedy strzałem głową nie dał większych szans bramkarzowi. Francuz tym samym wykorzystał świetne dogranie Capoue’a, dla którego była to przecież druga asysta w tych zawodach.

Piękny sen zamienił się w koszmar

To co działo się w drugiej części meczu tylko udowodniło, która drużyna bardziej zasługuje na finał Ligi Mistrzów. Villarreal utrzymał korzystny wynik do 61. minuty, bo wtedy Fabinho sprytnie uciekł spod krycia i mocnym strzałem z ostrego kąta zmieścił futbolówkę między nogami Rulliego.

Ten moment podciął skrzydła gospodarzom. Zaczęło robić się nerwowo, co brutalnie wykorzystali The Reds. Chwilę później do remisu doprowadził Luis Diaz. Kolumbijczyk idealnie wyskoczył do dośrodkowania Alexandra-Arnolda, pewnie uderzając głową z bliskiej odległości.

Kwadrans przed regulaminowym czasem gry marzenia gospodarzy zabił Sadio Mane. Senegalczyk przeciął linię podania, minął kilku rywali, aby w ostatnim momencie oddać płaski strzał do pustej bramki.

Finalnie więcej goli już nie padło, dlatego też do finału zasłużenie awansował Liverpool. Anglicy w środę poznają swoich rywali, ponieważ tego dnia na Santiago Bernabeu dojdzie do rewanżu Real Madryt – Man City.

Komentarze