Szalony mecz w Manchesterze, zadecyduje Santiago Bernabeu!

Karim Benzema
Karim Benzema PressFocus

Manchester City wygrał pierwszy mecz półfinałowy Ligi Mistrzów z Realem Madryt (4:3). Obserwowaliśmy świetne widowisko, w którym wyższą kulturę gry prezentowali gospodarze. Trzy gole nie stawiają jednak Królewskich na straconej pozycji przed rewanżem.

  • Manchester City po świetnym widowisku pokonał Real Madryt 4:3 w pierwszym meczu półfinałowym Ligi Mistrzów
  • Gole dla gospodarzy zdobyli Kevin De Bruyne, Gabriel Jesus, Phil Foden i Bernardo Silva, zaś dla gości Karim Benzema (dwa) i Vinicius
  • Przed Królewskimi rewanż na Santiago Bernabeu

Manchester City lepszy od Realu, siedem goli w szalonym meczu

Pierwszy kwadrans zwiastował kilkubramkowe, łatwe zwycięstwo Manchesteru City. Już w drugiej minucie swoją magię zaprezentował duet Riyad Mahrez – Kevin De Bruyne. Algierczyk świetnie związał dryblingiem dwóch rywali na skrzydle i wrzucił do Belga. Ten uciekł Daniemu Carvajalowi i głową wyprowadził swój zespół na prowadzenie. Po kilku minutach De Bruyne do gola dołożył asystę. Wrzutkę pomocnika świetnie przyjął Gabriel Jesus. Brazylijczyk odwrócił się, zwodząc Davida Alabę i strzelił na 2:0.

Kolejne akcje podkreślały dominację gospodarzy, choć blisko bramki samobójczej był Ruben Dias. Arbiter dopatrzył się jednak przy tej sytuacji spalonego Viniciusa. Po stronie Obywateli dobre okazje zmarnowali Mahrez i Phil Foden. Królewskim nie wolno dać poczuć krwi, na co pozwolili podopieczni Pepa Guardioli. W 33. minucie w środku pola powalczył Luka Modrić i piłka trafiła do Ferlanda Mendy’ego. Francuz wrzucił bez namysłu, a tam już czyhał Karim Benzema i uderzył precyzyjnie, zmniejszając stratę do rywala.

Początek drugiej połowy przypominał ten z pierwszej. Dominowali gospodarze, którzy kilka chwil po zmianie stron mieli dwie setki w jednej akcji. Po rajdzie w słupek huknął Mahrez, a dobitkę Fodena z linii bramkowej wybił Carvajal. Anglik zrehabilitował się jednak po kilku chwilach. Stratę Viniciusa wykorzystał Fernandinho. Brazylijczyk dośrodkował na głowę Fodena, a ten wygrał kolejny pojedynek z prawym obrońcą Królewskich i przywrócił dwubramkową różnicę. Nie był to bynajmniej koniec emocji! Fernandinho trafił z nieba do piekła, gdy po jego stracie w solowy rajd ruszył Vinicius, który nie oddał nikomu piłki i ostatecznie pokonał Edersona. Obywatele zdołali ponownie odpowiedzieć.

Goście spodziewali się gwizdka po faulu na Zinczence, ale tego nie uświadczono. Wykorzystał to Bernardo Silva, który zaskoczył Thibaut Courtois uderzeniem na krótki słupek. Wydawało się, że takim rezultatem zakończy się spotkanie – i tak byłoby najsprawiedliwiej. W końcówce ręką we własnym polu karnym zagrał jednak Aymeric Laporte, a Benzema efektownym uderzeniem w stylu Panenki przywrócił nadzieję swojemu zespołowi.

Obserwowaliśmy widowisko godne półfinału Ligi Mistrzów. I choć Królewscy w nim przegrali, to swoją postawą pokazali, że nie są bez szans w rewanżu.

Komentarze