Leo Messi
Leo Messi Cosmin Iftode / Sport Pictures

Messi zostaje w Barcelonie!

W trakcie ostatnich dziesięciu dni w biurach Barcelony wrzało. Wszystko za sprawą Lionela Messiego, który w ubiegły wtorek poinformował władze klubu o swoim zamiarze odejścia. Odejścia o którym w żadnym wypadku słyszeć nie chciała Barcelona. W piątek ostatecznie wyjaśniła się przyszłość argentyńskiej legendy katalońskiego klubu.

Czytaj dalej…

Lionel Messi w obszernym wywiadzie udzielonym portalowi Goal.com ogłosił, że pozostanie na nadchodzący sezon w drużynie Barcelony. Argentyńczyk przyznał, że nie był szczęśliwy i chciał pożegnać się z klubem, który jednak nie chciał umożliwić mu odejścia, a jednym sposobem na to był wejście z nim w spór prawny. Tego zawodnik chciał uniknąć.

– Mówiłem klubowi, zwłaszcza prezydentowi, że chcę odejść. Powtarzałem mu to przez cały rok. Uważałem, że nadszedł czas, aby się odsunąć. Wierzyłem, że klub potrzebuje więcej młodych ludzi, nowych ludzi i myślałem, że mój czas w Barcelonie dobiegł końca – mówił Messi w wywiadzie udzielonym Goal.com.

– Zawsze mówiłem, że chcę zakończyć moją karierę tutaj i zawsze mówiłem, że chcę tutaj zostać. Ponadto chciałem zwycięskiego projektu, umożliwiającego zdobywanie tytułów z klubem, aby dalej rozwijać legendę Barcelony. Prawda jest taka, że od dłuższego czasu nie było żadnego projektu, ani niczego innego – kontynuował.

– Będę kontynuował karierę w Barcelonie i moje nastawienie nie zmieni się bez względu na to, jak bardzo bym chciał odejść. Dam z siebie wszystko. Zawsze chcę wygrywać i nigdy nie lubię przegrywać. Zawsze chcę tego, co najlepsze do klubu, dla szatni i dla siebie – dodał Messi.

Prezydent Barcelonie nie dotrzymał słowa

– Bartomeu zawsze mówił mi, że po zakończeniu sezonu mogę zdecydować, czy zostanę, czy odejdę, ale nie dotrzymał słowa. Nigdy nie poszedłbym na proces przeciwko klubowi mojego życia, dlatego zostanę w Barcelonie – mówił Argentyńczyk.

– Biurofaks miał być w jakiś sposób oficjalnym potwierdzeniem. Przez cały rok mówiłem prezydentowi, że chcę odejść, że nadszedł czas, aby szukać nowy wyzwań i nowego kierunku w mojej karierze. Wysłanie biurofaksu było oficjalnym potwierdzeniem, że chcę odejść, że jestem wolny i nie pozostanę w zespole na ostatni rok kontraktu. Nie chodziło o to, żeby zrobić bałagan, ani pójść na przekór klubowi, ale o to, aby to było oficjalne potwierdzenie podjętej decyzji – kontynuował napastnik.

– Twierdzą, że nie wysłałem biurofaksu przed 10 czerwca, ale byliśmy w środku wszystkich rozgrywek i nie był to dobry moment na to. Poza tym prezydent zawsze mówił mi, że “kiedy sezon się skończy, to ty zdecydujesz, czy zostajesz, czy odchodzisz”. Nigdy nie ustalał daty – dodał Messi.

Messi w sporze z Barceloną

Wszystko zaczęło się wtorek, 25 sierpnia. Do biura Barcelony trafił dokument, którym Lionel Messi poinformował klub, że chce natychmiast odejść. Argentyńczyk powoływał się na znajdujący się w kontrakcie zapis mający umożliwić mu jednostronne rozwiązanie kontraktu po zakończeniu sezonu. Stanowisko Barcelony było w tej sprawie jasne. Taka opcja znajdowała się w umowie, ale termin skorzystania z niej upłynął 10 czerwca. Prawnicy zawodnika uważali jednak, że z uwagi na szczególny charakter ostatniego sezonu, miał prawo do wypowiedzenia kontraktu po ostatnim meczu. Meczu, w którym Barcelona została upokorzona w Lidze Mistrzów przez Bayern Monachium.

Władze katalońskiego klubu, z prezydentem Josepem Marią Bartomeu na czele, nie zamierzały w żadnym wypadku ustępować i konsekwentnie odsyłały do mającej znajdować się w umowie piłkarza klauzuli z kwotą odstępnego w wysokości 700 milionów euro. Rację Barcelonie, po analizie umowy, przyznała również La Liga. Co więcej, Barcelona nie była zainteresowana żadnymi negocjacjami w sprawie transferu Argentyńczyka. Przedstawiciele klubu podkreślali, że Messi ma być w nadchodzącym sezonie kluczowym zawodnikiem drużyny prowadzonej przez nowego trenera Ronalda Koemana, a także podtrzymywali gotowość do podpisania z nim nowego dwuletniego kontraktu.

Żadnego porozumienia nie przyniosło także środowe spotkanie, w którym udział wzięli między innymi reprezentujący interesy piłkarza, jego ojciec Jorge Messi i prezydent Barcelony. Żadna ze stron nawet minimalnie nie zmieniła swojego stanowiska. Jeszcze w piątek rano ojciec zawodnika przesłał do La Liga odpowiedź na niedzielne oświadczenie organizacji, wyrażając zdziwienie wynikiem dokonanej przez nią analizy kontraktu. Kilka godzin później przyszłość Argentyńczyka ostatecznie się wyjaśniła – Messi zostaje w Barcelonie.

Manchester City nie doczekał się Argentyńczyka

Ostatnie dni to również nieustanne spekulacje na temat kolejnego klubu Messiego. Na faworyta do jego pozyskania wyrósł Manchester City, a osobiście z piłkarzem na temat jego przenosin na Etihad Stadium miał rozmawiać menedżer Josep Guardiola. Według medialnych doniesień, władze angielskiego klubu miały już przygotowaną atrakcyjną ofertę dla zawodnika, która zakładała jego występy w Premier League przez trzy najbliższe lata, a następnie przenosiny od amerykańskiej MLS.

Po piątkowej decyzji Messiego, władze angielskiego klubu będą musiały przynajmniej rok poczekać na sprowadzenie do siebie prawdopodobnie najlepszego piłkarza w historii.

Komentarze