Niepodległa Katalonia, ale co z FC Barcelona?

Camp Nou
Camp Nou fot. fcbarcelona.com

Opadły już emocje po ostatnim Gran Derbi, reprezentacje rozegrały swoje mecze w ciągu ostatnich dni, warto by się wiec zastanowić nad pytaniem postawionym przeze mnie w tytule. Dlaczego? Ponieważ szeroko rozumiana debata, manifestacje oraz kontrowersyjne wypowiedzi na temat niepodległości Katalonii nie ustają.

Czytaj dalej…

Na wstępnie pragnę zaznaczyć, nie mam zamiaru pisać o polityce z wyjątkiem kilku kwestii absolutnie moim zdaniem niezbędnych, celem naszkicowania problemu. Prezydent FC Barcelony Sandro Rosell wypowiedział słowa, które w Hiszpanii odbiły się głośnym echem: “Nie mam żadnych wątpliwości, że gralibyśmy w lidze hiszpańskiej, tak samo jak Monako gra w lidze francuskiej”. Być może Sandro Rosell jest pewien, iż w ramach szeroko rozumianego dobra wspólnego Barcelona powinna grać w lidze BBVA – gdyby Katalonia była odrębnym państwem. I moim zdaniem to Sandro Rosell miał na myśli. Przykład z Monaco w mojej ocenie jest nieco chybiony gdyż, relacje na linii Monako-Paryż są o niebo lepsze niż relacje na linii Barcelona-Madryt. Jednak ważniejsze od tego argumentu jest wielkość małego państewka jakim jest Monako w porównaniu z dość dużym i 7 milionowym krajem jakim byłaby Katalonia w przypadku uzyskania niepodległości. W przypadku Monako chodzi tylko o AS Monaco, podczas gdy w Katalonii istnieją FC Barcelona, RCD Espanyol, Nastic Tarragona, Sabadell, Girona i wiele drużyn grających we wszystkich szczeblach ligowych. Skala jest nieporównywalna.

W świecie sportu istnieją jednak przykłady, iż dana drużyna może brać udział w rozgrywkach danego kraju nie będąc jednocześnie drużyną z tego kraju. Oto kilka przykładów: NHL gdzie bierze udział aż 7 zespołów z Kanady. Również doskonale wszystkim znane Toronto Raptors z NBA. Ale wróćmy na hiszpańskie podwórko.

Od wielu lat w Hiszpanii jak mantrę powtarza się stwierdzenie, że siłą napędowa Primera División są Real Madryt oraz FC Barcelona. Ewentualne odejście Barcelony spowodowałby spadek zainteresowania liga, spadek przychodów z praw telewizyjnych (kwota która dostaje Barcelona “poszłaby” za klubem gdziekolwiek by ten grał), a jeżeli już teraz ligę BBVA porównuje się do ligi szkockiej…to jakie porównanie trzeba będzie zacząć stosować gdyby Barcelona znalazła się poza liga?

Istniejące obecnie w Hiszpanii prawo uniemożliwiłoby “Dumie Katalonii” grę w hiszpańskich rozgrywkach. Obowiązujące prawo stwierdza jednoznacznie, iż w Primera División grac mogą tylko zespoły pochodzące z terytorium Hiszpanii. Art. 99 statutu Hiszpańskiej Federacji Piłkarkiej, stwierdza jednoznacznie iż kluby są zapisane w rozgrywkach poprzez Autonomiczne Federacje Piłkarkie. Z chwila uzyskania niepodległości Katalonia przestała by być częścią Hiszpanii i przestała by istnieć Katalońska Federacja Piłkarska (jako integralna część Hiszpańskiej Federacji) i tutaj kółko się zamyka. Chcę zwrócić uwagę na pewien bardzo istotny fakt. W medialnym szumie mówi się tylko o FC Barcelonie, ale pomija się całkowicie informacje iż niepodległość Katalonii postawiła by z prawnego punktu widzenia w takiej samej sytuacji cały istniejący obecnie w Katalonii futbol.

W latach 90-tych “El Sporting Clube Campomairense” zgłosił formalnie wniosek o przystąpienie do rozgrywek w Hiszpanii. Drużyna znajdowała się zaledwie 15 km od Badajoz w Hiszpanii. Wniosek został odrzucony przez hiszpańskie władze, bowiem stworzyłby precedens na podstawie którego inne portugalskie zespoły mogłyby grac w La Liga. FC Barcelona miałaby więc kilka możliwości.

Opcja ligi katalońskiej moim zdaniem jest średnio popularna ponieważ wówczas GD zastąpiłoby “marne derby z Espanyolem”, i Barça grałaby mecze z takimi potęgami piłkarskimi jak: Nastic Tarragona, San Andrèu czy Hospitalet. Nie oszukujmy się, ale sponsorzy nie będą wykładać kasy jak wykładają teraz na takie mecze, więc moim zdaniem Barça na graniu w lidze katalońskiej straci i to dużo.

Opcja ligi francuskiej wydaje się interesująca i oznaczałby to skok jakościowy i medialny przede wszystkim dla Ligue 1, więc myślę ze władze Ligue 1 były by zainteresowana.

Opcja ligi angielskiej jest chyba zbyt piękna lub nawet fantastyczna aby o niej w ogóle myśleć, ale tutaj Anglicy mogliby spróbować zagrać na nosie Hiszpanom i dopuścić Barcelonę do gry na Wyspach. Taka hipotetyczna liga z odziałem Chelsea, Manchester United i Manchester City, Arsenal, Liverpool FC Barcelona z miejsca okrzyknięta byłaby najsilniejszą.

Opcja pozostania w lidze hiszpańskiej to kij a dwóch końcach. Z jednej strony w władzach Hiszpańskiej Federacji naciskanej przez polityków może dojść po podjęcia decyzji o UNIEMOŻLIWIENIU gry w La Liga w myśl zasady: “Nie chcecie z nami w ramach jednego państwa być to w naszej lidze też grać nie będziecie”. Byłaby to bez wątpienia odwetowa postawa, która w Hiszpanii ma bardzo dużo zwolenników, chociażby z powodu dwulicowości władz Katalonii, które ostatnio poprosiły o pomoc finansową w wysokości 5.000.000.000 EURO od władz w Madrycie. Więc jeśli chodzi o pieniądze to “Katalończycy są Hiszpanami”. A nie mam najmniejszych wątpliwości, ze byłaby to decyzja stricte polityczna. A to jak wiadomo nie bardzo podoba się UEFA, która jest bardzo wrażliwa na wszelkie naciski polityczne którym ulegają poszczególne federacje – z wprowadzeniem komisarza włącznie. Jednak umożliwienie gry Barcelonie jako drużynie z innego kraju, oznaczałoby to zmianę obowiązujących przepisów a to oznacza proces legislacyjny, która zawsze można obalić glosami przeciw i w ten sposób furtka się zamknie.

Z drugiej strony federacja hiszpańska wie aż za dobrze, że odejście Barcelony z La Liga oznaczałoby znaczny spadek zainteresowania La Liga (w kraju i na świecie), ponieważ liga, w której Real Madryt byłby hegemonem nie byłaby już tak atrakcyjna, a i sam Real straciłby na tym finansowo, ponieważ sponsorzy mieliby pretekst aby mniej płacić w mniej atrakcyjnej lidze. Aby Barça pozostała w La Liga w Federacji musiałby zwyciężyć zdrowy rozsadek i zwykła kalkulacja interesów.

Jako osoba mieszkająca w Hiszpanii wiele lat uważam, że Katalonia będzie niepodległa-widząc rozwój wydarzeń w Hiszpanii oraz samej Katalonii. Nie chodzi mi czy jestem za czy przeciw, ale to że jest to proces nie do zatrzymania. A mój osobisty stosunek do ewentualnej niepodległości Katalonii? Zacytuje postać kapitana Wagnera z kultowego filmu „C.K Dezerterzy”:

„zwalnia mnie to z wszelkiego rodzaju komentarzy, suplementów, przypisów i glos ”

(Przemysław Skowroński)

Komentarze