Osasuna ma czego żałować, męczarnie Sevilli zakończone triumfem

Piłkarze Sevilli
Piłkarze Sevilli Pressfocus

Przedświąteczne rywalizacje w ramach 15. kolejki La Liga wystartowały we wtorkowe popołudnie. Nieoczekiwanie to starcie pomiędzy Elche i Osasuną było o wiele ciekawsze, niż walka Valencii z Sevillą. Spotkanie drużyn z dolnej stawki zakończyło się wynikiem 2:2 (0:1). Tymczasem na Estadio de Mestalla zwycięstwo padło łupem Sevilli 1:0 (0:0).

Elche CF – CA Osasuna

Początek meczu należał do Osasuny. Goście zaraz po pierwszym gwizdku sędziego ruszyli do ataku. Agresywna gra do przodu opłaciła się już po 10. minutach. Piłkę do siatki z bliskiej odległości skierował Ruben Garcia, kapitalnie wykorzystując prostopadłe podanie Calleriego, uderzył w prawy dolny róg. Po szybko strzelonym golu zespół z Pampeluny oddał inicjatywę rywalom i czekał na odpowiedni moment, aby ponownie zaatakować. Z kolei gospodarze w premierowej odsłonie mieli spore problemy z kreowaniem akcji ofensywnych. Pomimo kontrolowania przebiegu gry zawodnicy Elche w żaden sposób nie byli w stanie zagrozić bramce strzeżonej przez Rubena.

Worek z bramkami na dobre rozwiązał się dopiero po przerwie. Tym razem drugą połowę z przytupem zaczęły Zielone Pasy. Do remisu doprowadził Fidel, który wykorzystał zamieszanie w polu karnym i wpakował futbolówkę do siatki z linii bramkowej. Na nudę nie mogliśmy narzekać, ponieważ po godzinie gry na listę strzelców wpisał się Darko Brasanac. Nie byłoby tego trafienia, gdyby nie wysiłek Rubena Garcii. Hiszpan swoim zagraniem podczas zabójczej kontry, otworzył drogę do bramki swojego koledze, a 28-latek z kilku metrów dał upragnione prowadzenie swojej drużynie.

W końcówce temperaturę podgrzał gol Carillo. Reprezentant Argentyny sprytnie zamienił kardynalny błąd defensorów Osasuny na bramkę i po chwili z zimną krwią wtoczył piłkę do bramki. Całe zamieszanie pod polem karnym gości kosztowało ich utratę kompletu punktów, na który czekają już od wielu tygodni. Dodatkowo Inigo Perez otrzymał drugą żółtą kartkę kilka chwil przed zakończeniem spotkania za symulowanie, przez co nie zobaczymy go w następnej kolejce.

Valencia – Sevilla.

Natomiast w Walencji oglądaliśmy grę do jednej bramki. Momentami na boisku była widoczna różnica klas, lecz przez dłuższy czas rywalizacji, wciąż utrzymywał się bezbramkowy remis. Zdecydowanie wyższą jakość piłkarską prezentowała Sevilla. Niestety rozregulowane celowniki piłkarzy uniemożliwiały zmianę rezultatu.

Gola na wagę zwycięstwa w 81. minucie zdobył Suso. 27-latek oddał strzał nie do obrony. Piłka po uderzeniu Hiszpana trafiła w górną część bramki i golkiper Valencii nie miał większych szans na skuteczną interwencję. Nietoperze na tle swojego przeciwnika wyglądały mizernie. Tylko słaba skuteczność w ofensywie podopiecznych Lopeteguiego uchroniła gospodarzy przed blamażem. Do świątecznego stołu w lepszych nastrojach usiądą piłkarze z Andaluzji, gdyż dzięki wygranej awansowali na piątą lokatę w tabeli

Komentarze