Ewolucja czy rewolucja z konieczności? Plany transferowe Atletico i Sevilli

Diego Simeone
Diego Simeone PressFocus

Real Madryt i FC Barcelona pracują nad wielkimi transakcjami, ale przed dyrektorami Atletico i Sevilli również majaczy na horyzoncie niełatwe lato. Oba kluby spróbują postawić krok do przodu po słodko-gorzkim sezonie.

  • Atletico Madryt w minionym sezonie nie był nawet blisko obrony tytułu mistrzowskiego. Drużyna potrzebuje kilku wzmocnień, a co ważniejsze – klarownego pomysłu
  • Sevilla, zaś, zmarnowała najlepszą okazję na wywalczenie mistrzostwa w XXI wieku. Ostatecznie Andaluzyjczycy zajęli “zaledwie” czwarte miejsce
  • Stolicę Andaluzji opuścił już Diego Carlos, a Monchi będzie musiał prawdopodobnie załatać dziury po większej liczbie gwiazd

Monchi – cudotwórca znowu w akcji? Przed superdyrektorem niezwykle trudne lato

Monchi uznawany jest za prawdziwego mistrza w swoim fachu. Fakt, nie poszło mu w Romie, ale to, co przez lata budował (i ponownie buduje) w Sevilli, zasługuje na największe słowa uznania. Gdy pogoniono go z Wiecznego Miasta, wrócił do Andaluzji z Julenem Lopeteguim, Diego Carlosem i Luukiem de Jongiem.

Przez trzy lata Sevilla wygrała Ligę Europy, trzy razy z rzędu zakwalifikowała się do Ligi Mistrzów (co nie przydarzyło się nigdy wcześniej), a w ubiegłym sezonie długo walczyła z Realem Madryt o mistrzostwo. Dla wielu graczy kariera w Sewilli osiągnęła jednak moment szczytowy. Oznacza to, że Monchi będzie musiał ich zastąpić.

Exodus gwiazd i cała nadzieja w Ligue 1

Sezon 2021/2022 ledwo się skończył, a Diego Carlos już spakował walizki i przeprowadził się do Birmingham. Fakt, iż Sevilla zarobiła na nim “zaledwie” ponad 30 milionów euro, wiele mówi o kondycji całej La Ligi. Brazylijczyk w minionej kampanii był fenomenalny – sam umieściłem go w najlepszej drużynie rozgrywek – a średniak Premier League bez problemu zaproponował mu znacznie intratniejszy kontrakt. To jednak nie koniec problemów Monchiego. Dyrektor wykonawczy klubu – Jose Maria Cruz – potwierdził, że odejść chce też Jules Kounde. Andaluzyjczycy zarówno minionego lata, jak i zimy odrzucali oferty Chelsea, ale tym razem zawarli z graczem dżentelmeńską umowę. Gdy do Sevilli wpłynie korzystna propozycja, francuski talent opuści Estadio Ramon Sanchez Pizjuan. A Kounde to jeden z najbardziej smakowitych kąsków na rynku. Pomimo zaledwie 178 centymetrów wzrostu jest silny, a do tego szybki i świetnie wyprowadza piłkę. Los Nervionenses oczekują za 23-latka 80 milionów euro. Ponownie zabiega o niego Chelsea, choć gracz marzy o transferze do Barcelony. Trudno wyobrazić jednak sobie, by Blaugranę stać było na wzmocnienie tego kalibru, zwłaszcza, że musi myśleć intensywniej o innych pozycjach.

Wymiana jednego stopera z duetu stanowiącego najsolidniejszą defensywę minionego sezonu w lidze (zaledwie 30 straconych bramek), byłaby ogromnym wyzwaniem. Trafienie z zastępstwem dla obu wydaje się niemal niemożliwe. Monchi już poszukuje na swoim ulubionym gruncie, czyli w Ligue 1. Obecnie dyrektor nie szuka już perspektywicznych graczy na przyszłość, ale gotowych produktów, mogących jeszcze poprawić swój poziom. Wśród kandydatów wymieniano reprezentanta Belgii – Jasona Denayera, Alexandra Djiku czy Duje Caletę-Cara.

Co gorsza, z Sevillą pożegnać może się też Youssef En-Nesyri. Marokańczyk rozegrał spektakularny sezon 2020/2021 (strzelił aż 24 gole!), ale poprzedni nie był już tak udany. Kontuzje, absencja związana z udziałem w Pucharze Narodów Afryki i kiepska forma sprawiły, że 25-latek zdobył zaledwie pięć bramek we wszystkich rozgrywkach. Zimą 2021 roku West Ham dawał za En-Nesyriego 35 milionów euro. Los Nervionenses odrzucili tę ofertę. Sam napastnik zdaje się jednak palić do transferu na Wyspy, a Młoty wciąż go obserwują. Tym razem mogą jednak nie chcieć wydawać tak znacznej kwoty, a ponadto koncentrują się na sprowadzeniu młodszego Armando Brojy.

Plotki i andaluzyjskie kwestie pomniejsze

Rzecz jasna, powyższe kwestie to tylko te spośród najbardziej medialnych. Sporo mówi się też o odejściu Luuka de Jonga, który ma za sobą zaskakująco udane wypożyczenie w Barcelonie. O swego rodaka zabiega Ruud van Nistelrooy, trenujący obecnie PSV Eindhoven. Fani Sevilli rozochocili się, gdy zobaczyli zdjęcie Luisa Suareza w ich mieście, ale AS podkreśla, że był to wypad prywatny. Obecnie głośno mówi się o angażu Houssema Aouara. Utalentowany Francuz dodał zdjęcie, w którego tle widnieje koszulka Los Nervionenses z numerem 15. Taki generał środka pola z pewnością przydałby się do odciążenia – bądź zastąpienia – Ivana Rakiticia. Z Sevillą wiązano też Isco, który od lipca zostanie wolnym zawodnikiem. W ostatnich tygodniach doniesienia na temat przyszłości Hiszpana jednakże ucichły. Ponoć ma kilka ofert z La Ligi oraz z Serie A.

Panie “Cholo”: wóz albo przewóz

Przed startem sezonu 2021/2022 sam umieszczałem Atletico w gronie faworytów do obrony tytułu mistrzowskiego. Mieli najbardziej wyrównany skład, Marcos Llorente wyrósł na rewelację La Ligi, a Luis Suarez udowadniał Barcelonie, że popełniła błąd, oddając go. Do tego Los Colchoneros sprowadzili brakujące, zdawałoby się, ogniwo, w postaci Rodrigo De Paula. Co mogło pójść nie tak? Ano, niemal wszystko.

Już od kilku sezonów Diego Simeone “miota się” pomiędzy skrajnymi wyborami. Czy Atletico nadal ma grać futbol skupiony na defensywie? W tym najlepiej czuje się sam trener, a i piłkarze z dłuższym stażem są do tego przyzwyczajeni. Z drugiej strony, klub inwestował krocie w mnogą liczbę utalentowanych graczy ofensywnych. Zmieszczenie ich razem na boisku było niewykonalne. I to pomimo licznych kontuzji Joao Felixa czy spektakularnego zjazdu wspomnianego Suareza. Zresztą, rolę Urugwajczyka podzielił też młodszy Griezmann. Kampania 2021/2022 była dla “Cholo” nie obroną tytułu, ale obroną Częstochowy. Do ostatnich kolejek Rojiblancos nie byli pewni gry w Lidze Mistrzów, o gonieniu Realu nie było mowy już od zimy. Latem z pewnością dojdzie do kilku przetasowań.

Griezmann nie zostanie Baskiem, Atleti podpisze Witsela. I co dalej?

Forma Antoine’a Griezmanna w minionym sezonie zakrawała o nieśmieszny żart. Zaledwie trzy ligowe gole to jego najsłabszy rezultat w karierze (!). Nic dziwnego, że podawano w wątpliwość sens wykupu Francuza przez Atletico. Ba, spekulowano, że napastnik znalazł się na szczycie listy życzeń Marcelo Bielsy. Argentyńczyk ma niebawem ponownie przejąć Athletic i chciałby sprowadzić 31-latka. Te doniesienia zdementował sam napastnik (z małą pomocą Fabrizio Romano).

W momencie pisania tego tekstu wszystko wskazuje też na to, że najbliższy sezon w zespole z Madrytu spędzi Axel Witsel. Hiszpańskie media rozpływają się nad celnością podań Belga. Ja, natomiast, pozostaję sceptyczny. Forma doświadczonego pomocnika w Borussii Dortmund była na tyle słaba, że Niemcy nie proponowali mu nawet przedłużenia kontraktu. Czy w znacznie bardziej siłowym i wymagającym fizycznie zespole talent 33-latka rozbłyśnie pełnym blaskiem? Mam co do tego spore wątpliwości.

Zastępstwo dla Trippiera priorytetem

Podstawowym zagadnieniem – i to od zimy! – na korytarzach Atletico jest prawa obrona. Kieran Trippier nie rozgrywał spektakularnej rundy jesiennej minionego sezonu, ale i tak jego odejście do Newcastle United stworzyło wyrwę w linii defensywnej. “Cholo” zdecydował się nawet na zmianę formacji na grę z trójką stoperów, byleby zatuszować ten brak. Sime Vrsaljko wszedł na (niespodziewanie) porządny poziom pod koniec kampanii, ale trener nie wiąże z nim przyszłości. Chorwat jest blisko transferu do Olympiakosu. Tam powalczy o powołanie na nadchodzące mistrzostwa świata. Daniel Wass, który zimą miał zastąpić Trippiera, wystąpił w jednym meczu, po czym doznał poważnej kontuzji. Nawet w pełni zdrowia nie był kandydatem do gry w wyjściowym składzie. Teraz z powątpiewaniem pyta o niego nawet Getafe. “Cholo” marzy się Emerson Royal. Brazylijczyk okrzepł w Tottenhamie, ma też za sobą kilka lat doświadczenia gry w La Lidze. Negocjacje z Danielem Levym byłyby jednak – jak zwykle – niełatwe. Simeone rozważa też Nelsona Semedo, ale saga ze znalezieniem odpowiedniego zawodnika z pewnością potrwa jeszcze kilka tygodni.

Niechciany Morata, “Cholo” da szansę młodemu skrzydłowemu

Diego Simeone zyska tego lata dwóch napastników. Po pierwsze, do Madrytu wróci Alvaro Morata. Hiszpan nie zdołał podbić Turynu po raz drugi. Juventus nie zamierza płacić 35 milionów, więc wszystko wskazuje na to, że napastnik dostanie kolejną okazję na Wanda Metropolitano. Trudno jednak spodziewać się, by obok Felixa, Correi, Cunhi czy nawet Griezmanna był traktowany jako starter.

Do Rojiblancos trafi też jednak powiew świeżości w postaci Samuela Lino. Atletico już jakiś czas temu zapewniło sobie usługi błyskotliwego skrzydłowego – i to za zaledwie 6,5 miliona euro. W minionym sezonie Limo brylował w lidze portugalskiej. Tam, w barwach Gil Vicente zanotował aż jedenaście bramek i pięć asyst. 22-latek ma wziąć udział w presezonie wraz z pierwszą drużyną i madryckie media przewidują, że już tam zostanie.

To oczywiście nie będzie koniec przetasowań. W przeszłości z zamiarem odejścia nosił się Jan Oblak. Czy po kiepskim – acz uratowanym dobrą końcówką – sezonie Słoweniec ponownie podniesie tę kwestię? Z drugiej strony “Cholo” marzy o sprowadzeniu Giovaniego Lo Celso, który ostatnie pół roku spędził na wypożyczeniu w Villarrealu.

Wszystko wskazuje zatem na to, że w Sevilli czeka nas rewolucja. Atletico musi zaś ewoluować, by spełnić ambicje trenera i dyrektorów, czyli realnie powalczyć o triumf w lidze i Champions League. Dotychczasowe ruchy nie zdradzają jednak, czy “Cholo” wreszcie postawił na jedną z dróg rozwoju, czy też nadal zamierza siedzieć na płocie okrakiem.

Komentarze