Real zrzuca swe problemy na sędziów, ale czy Królewscy mają ku temu podstawy?

Carlo Ancelotti
Carlo Ancelotti PressFocus

Real Madryt dodał kolorytu walce z Barceloną, tracąc punkty z Gironą. Carlo Ancelotti nie w swoim stylu zaatakował sędziego, za co może pauzować przez nawet 12 spotkań. Królewscy uważają, że zostali okradzeni. Pytanie brzmi: czy mieli w ogóle podstawy do złożenia skargi? I co ważniejsze – czy klubowi w obecnej sytuacji wypada zachowywać się w ten sposób?

  • Real Madryt zgubił punkty z beniaminkiem, znajdującym się w strefie spadkowej. Przewaga nad Barceloną stopniała do zaledwie jednego oczka
  • Po spotkaniu w Królewskich jakby wstąpił zły duch. Carlo Ancelotti oskarżał sędziego o “wymyślenie” rzutu karnego, a fani zareagowali, jak Hiszpanie po słynnym meczu z Koreą Południową podczas mistrzostw świata z 2002 roku
  • Wszystko wskazuje bowiem na to, że obie kontrowersyjne decyzje arbitra były prawidłowe, zaś Ancelotti powinien poszukać drobnych rys na idealnym obrazie własnego ogródka, a nie poza jego granicami

Ancelotti traci zimną krew po lekkim wytrąceniu z równowagi

Real Madryt podchodził do meczu z Gironą na pewniaku. Forma Królewskich właściwie od meczu z Barceloną stopniowo się delikatnie obniżała. Nie pomagały kontuzje kluczowych graczy, ale skoro Los Blancos notowali dobre wyniki, przekonanie o magii końcowych minut zawsze podtrzymywało fanów przy nadziei. Nawet porażka z RB Lipsk wydawała się wkalkulowana w ewentualne straty, skoro awans i tak był pewny, a kilku podstawowych graczy dostało szansę na odpoczynek.

Końcówka spotkania z Gironą odarła – trenera Ancelottiego, piłkarzy i kibiców – ze spokoju. Najpierw arbiter podyktował rzut karny za zagranie ręką w wykonaniu Marco Asensio, a następnie anulował trafienie, przy którym Rodrygo wykopał piłkę spod rąk bramkarza.

Nie lubię o tym rozmawiać, ale tym razem to zrobię. Pierwsza sytuacja jest jasna: tam nie było karnego, bo Asensio nie dotknął piłki ręką. (…) Sędzia “wymyślił” sobie tę jedenastkę – grzmiał po spotkaniu Carlo Ancelotti, znany ze swego opanowania i klasy. Co ciekawe, szkoleniowiec Girony uważał z kolei, że sam uznałby trafienie Rodrygo.

Real traci punkty i… w sumie, co z tego?

Nie chodzi już nawet o fakt, że nawet wielki hiszpański ekspert i były sędzia międzynarodowy, Eduardo Iturralde Gonzalez nie ma żadnych wątpliwości, że obie kontrowersyjne decyzje były trafne. Zresztą, jego wypowiedź zostawiam wam poniżej.

Chodzi raczej o to, jak na niewielki problem zareagował obóz Królewskich. Ostatecznie, przecież, stracili tylko dwa punkty w zwykłym meczu ligowym. Pewnie, mecz u siebie z beniaminkiem, w dodatku szorującym o dno tabeli, “powinien” zakończyć się triumfem Królewskich. Ale w każdym sezonie zdarzają się takie mecze. Jakie długofalowe skutki może mieć dla zespołu ten remis? Wciąż pozostają liderem tabeli, choć ich przewaga stopniała do punktu. Mają grubo ponad pół rozgrywek, by udowodnić swoją dominację. Jeszcze tydzień temu wśród fanów Realu panowała duma z chłodu i spokoju, z jakimi Carlo Ancelotti i jego sztab przyjmują zwycięskie trafienia w końcówce. Jednocześnie wyśmiewali cieszącego się w podobnej sytuacji Xaviego. Po pozornie mało znaczącym meczu z Gironą takiej klasy już, niestety, zabrakło. Bo rzeczywiście, trudno przypomnieć sobie ostatni raz, gdy Królewscy zostali w kluczowej sytuacji “pokrzywdzeni” przez sędziego La Ligi. Może wyszli z wprawy?

Główne problemy Carletto przed mundialem

Tymczasem Real nie prezentuje się najlepiej już od dobrych dwóch tygodni. Na liście kontuzjowanych wymieniają się kluczowi gracze, tacy jak Karim Benzema i Luka Modrić, więc oczywiste, że spada płynność budowania akcji. Problemem przed mundialem jest… sam turniej. Sam Carletto mówi, że musi szachować siłami swych największych gwiazd. Nie mówi, dlaczego, ale jasnym jest, że w natłoku napływających informacji o licznych kontuzjach europejskich gwiazd, żaden z piłkarzy Realu nie chciałby stać się bohaterem kolejnego newsa z cyklu “X nie pojedzie na mundial”.

W dodatku hiszpańskie media zauważają, że gracze lidera często odstawiają nogę bądź uciekają od podostrzenia spotkania. To nie pozwoliło im z pełnym zaangażowaniem walczyć o komplet punktów z Gironą. Dodajmy do tego kruchą obronę, gdzie słabiej prezentuje się Thibaut Courtois, a do tego Ancelotti kombinuje ze składem linii defensywnej. Dość powiedzieć, że ostatnio regularnie grali nawet Lucas Vazquez i Nacho. Swoje problemy ma też pomoc. O urazie Modricia już wspomniałem, ale wyraźnie pod formą znajdują się też Eduardo Camavinga i Aurelien Tchouameni. W ataku Vinicius wciąż strzela gole, ale też nie jest tak przebojowy, jak na wiosnę ubiegłego roku, z kolei Benzema częściej przebywa u lekarzy, niż na boisku. A gdy już jest na murawie, też nie pokazuje dyspozycji godnej tytułu Pichichi.

Trwający sezon jest dziwny. Nie zamierzam wyciągać długofalowych wniosków przed zakończeniem mundialu. Ale zanim turniej się zacznie, Królewskich czekają jeszcze trzy ważne spotkania. I Ancelotti – który ligowe mecze obejrzy najprawdopodobniej z trybun – musi natychmiast znaleźć rozwiązania palących problemów. I powinien szukać ich we własnym otoczeniu, a nie wśród sędziów.

Bardzo, ale to bardzo ważne zwycięstwo Barcelony

O meczu Valencii z Barceloną nie ma sensu się rozwodzić. Nietoperze zagrały z Blaugraną z otwartą przyłbicą i były blisko otrzymania nagrody za odwagę. W ostatniej akcji Robert Lewandowski udowodnił jednak, dlaczego jest jednym z najlepszych snajperów na świecie. Poza strzałem w poprzeczkę z pierwszej połowy, Polaka niemal nie oglądaliśmy przy budowaniu akcji. W kluczowym momencie pokazał jednak Raphinhi, jakie chce podanie, a później wykorzystał je z zimną krwią. Jeżeli jest niezakłamana definicja wytartego sloganu o “meczach, którymi zdobywa się mistrzostwo”, to ten na Mestalla byłby najbliżej znalezienia się w takim wyimaginowanym słowniku. Tym bardziej, że Barcelona w tym sezonie nie zdołała jeszcze przechylić szali zwycięstwa w końcówce.

Partidazo kolejki

Tak szalonego starcia, jak Cadiz z Atletico, nie pamiętam. A przynajmniej końcówki. Spadkowicz prowadził już 2:0, co w sumie nie może dziwić – od powrotu do La Ligi ekipa z Kadyksu potrafiła zaleźć za skórę faworytom. Później impuls Rojiblancos dał… Joao Felix, całkowicie zamrożony przez “Cholo” w ostatnich tygodniach. Portugalczyk strzelił piękne dwa gole, tylko po to, by… Sobrino zapewnił Cadizowi zwycięstwo w niemal setnej minucie! Prawdziwy rollercoaster, ale i znak, że trudno traktować Atletico jako realnego kandydata do tytułu.

Poniższe wideo odtworzyć można w osobnej karcie przeglądarki.

Evento kolejki

Toni Kroos aż do minionego weekendu rozegrał 739 meczów w seniorskim futbolu, licząc zarówno te w klubie, jak i reprezentacji Niemiec. Błyszczał bramkami i asystami, ale na pewno nie brutalnością, choć nieraz pełnił funkcję cofniętego rozgrywającego. Wreszcie, seria spotkań bez czerwonej kartki, została przerwana. Niemiec musiał w doliczonym czasie gry z Gironą sfaulować rywala, za co arbiter pokazał mu drugi żółty kartonik. To też niejako symbolizuje bezradność Królewskich w starciu z beniaminkiem.

Jugador kolejki

Tym razem żaden z piłkarzy nie zanotował tak olśniewającego występu, by zostać niekwestionowaną gwiazdą kolejki. Warto jednak zwrócić uwagę na transformację Inakiego Williamsa. Facet, który głównie znany był ze swej szybkości, końskiego zdrowia i zmiany reprezentacji na Ghanę, wreszcie, w wieku 28 lat, wygląda na snajpera. W meczu z Villarrealem popisał się pewnym wykończeniem. Zapewnił Athleticowi komplet punktów w starciu z bezpośrednim, silnym rywalem, a do tego zdobył już piątą ligową bramkę w trwającym sezonie. Biorąc pod uwagę, że w latach 2020-2021 dwukrotnie kończył rozgrywki z sześcioma trafieniami, a jego rekordem jest 13 goli w sezonie 2018/2019, wszystko wskazuje na to, że pobije swoje dotychczasowe dokonania. A to już zasługuje na ogromny plus przy ocenie pracy Pana Trenera Ernesto Valverde.

Poniższe wideo odtworzyć można w osobnej karcie przeglądarki.

Golazo kolejki

Chyba sam Jose Lazo nie miał pojęcia, jak pięknego zdobędzie gola, gdy oddawał strzał. A ktoś złośliwy mógłby powiedzieć, że nie wiedział nawet, że strzela. Ostatecznie z tego, że zapożyczę z ekstraklasowego słownika, centrostrzału, wyszedł gol kolejki. Spójrzcie sami.

Komentarze