Wyścig dwóch koni zawieszony na półtora miesiąca

Raphinha
Raphinha PressFocus

Na początku sezonu mogliśmy się łudzić, że nie tylko Real i Barcelona powalczą o mistrzostwo. Teraz wiemy już, że w tym wyścigu rywalizują tylko dwa konie, które wrócą na tor dopiero na przełomie grudnia i stycznia.

  • FC Barcelona i Real Madryt wymęczyły zwycięstwa w swych ostatnich meczach przed mundialem
  • Dystans między gigantami wynosi zaledwie dwa punkty
  • Z kolei Królewskich od Realu Sociedad dzieli już aż dziewięć oczek i trudno przewidywać, by do walki o mistrzostwo mógł dołączyć trzeci gracz

Ancelotti cieszy się z przerwy na mundial…

Przerwa przychodzi w dobrym momencie. Mieliśmy dobry początek sezonu, ale w ostatnich meczach graliśmy trochę zbyt bardzo na styku. Wypełniliśmy jednak zadania. Mamy dużo punktów, aż 35, a w wielu meczach nie mieliśmy zdobywcy Złotej Piłki, czyli napastnika, który w poprzednim sezonie strzelił 50 bramek – powiedział Carlo Ancelotti. Gdyby Włoch był postacią z kreskówek, wręcz ujrzelibyśmy, jak nad jego głową pojawia się wielka chmura powstała z wydychanego powietrza pod wpływem uczucia ulgi.

Bo i rzeczywiście, Real Madryt od czasu El Clasico zdecydowanie spuścił z tonu. Powodów było mnóstwo. Media przekonywały, że podstawowym problemem są nadchodzące Mistrzostwa Świata w Katarze. Lwia część graczy Królewskich już otrzymała (bądź zaraz otrzyma) powołania na turniej. Żaden z nich nie chciał pozwolić sobie na ominięcie największej piłkarskiej imprezy. Przez to rzadko szukali pojedynków w obronie, grali mniej intensywnie lub… wcale. Casus Karima Benzemy z pewnością będzie ciągnął się za nim długo. Zwłaszcza, jeśli nie wróci w grudniu z Pucharem Świata, a później nie pomoże Los Blancos w walce o najważniejsze trofea. Dużo mówiło się, że zdobywca Złotej Piłki fizycznie nie mógłby tak długo leczyć przeciążenia mięśniowego. Mimo tego w sześciu ostatnich meczach przed przerwą reprezentacyjną rozegrał 28 minut starcia z Celtikiem. Podczas tej serii Królewscy dwukrotnie stracili punkty w lidze i przegrali w Lidze Mistrzów. Otoczenie Benzemy gniewnie reaguje na sugerowanie, że piłkarz oszczędza się na mundial, ale z drugiej strony… jak niby inaczej miałoby zareagować?

W spotkaniu z Cadizem również zabrakło francuskiej gwiazdy, a jego koledzy niemiłosiernie męczyli się z rywalem. Ostatecznie zadecydowała fantastyczna forma Toniego Kroosa i trzy punkty zostały na Santiago Bernabeu. Ale to nie takich Królewskich chcą oglądać fani od nowego roku.

…a Xavi niekoniecznie

Z kolei Barcelona znajduje się w jednym z najlepszych momentów sezonu. Pomijając sam start, gdzie ekipa była niesiona na fali entuzjazmu płynącej z okienka transferowego, Xavi dopiero teraz zdaje się mieć klarowny pomysł na grę zespołu i hierarchię piłkarzy. Fakty są takie, że od przegranego Klasyku Duma Katalonii wygrała pięć kolejnych starć w La Lidze. Podczas tej serii mierzyła się z naprawdę poważnymi ekipami, takimi jak Villarreal czy Athletic. Dlatego też należy docenić bilans bramkowy: 12 goli strzelonych i tylko jeden stracony. W dodatku mowa o trafieniu Osasuny z ostatniej kolejki, który nie powinien zostać uznany. Pomimo ciągnących się absencji w obronie, Xavi stworzył defensywny kolektyw, dowodzony przez fantastycznego Marca-Andre ter Stegena. W ataku, zaś, drużynę stać na zwycięstwo na El Sadar po tym, jak przy stanie 0:1 Robert Lewandowski wylatuje z czerwoną kartką. Trener udanie odczytał boiskowe wydarzenia, pozostawił Ferrana Torresa w roli jedynego napastnika i ostatecznie Blaugrana wygrała po efektownym przełamaniu Raphinhi.

Duma Katalonii to jeszcze nie zespół kompletny, ale z pewnością najrówniejszy w tym sezonie La Ligi. I jeśli mundial nie przyniesie jej kolejnych kontuzji, wszystko wskazuje na to, że w nowym roku ujrzymy ją jeszcze silniejszą.

Brak trzeciego kandydata

To, że Real i Barca walczyć będą o tytuł, było dość klarowne. Wszyscy po cichu liczyliśmy jednak, że znajdzie się trzeci chętny do walki o najwyższą stawkę. Na początku tej roli najbliżej był Villarreal, ale bez Unaia Emery’ego ekipa posypała się, jak domek z kart. Obecnie nie znajduje się nawet w strefie europejskich pucharów. Atletico wpadło w tak potworną zapaść, że w pięciu ostatnich kolejkach wygrało tylko raz. Regularności brakuje też, jakby nie patrzeć, rewelacjom pierwszej części sezonu, takim jak Real Sociedad i Athletic. Po 14 kolejkach wiemy już, że w maju mistrzowskie trofeum znajdzie się w gablocie jednego z dwóch gigantów. Nieco bardziej zacięta zapowiada się za to walka o europejskie puchary.

Partidazo kolejki

Gennaro Gattuso zbawcą Valencii? Wszystko na to wskazuje. Oczywiście, kibice marzyliby o powrocie do walki o czołową czwórkę, ale na ten moment są to myśli utopijne. Ale Nietoperze demolujące w pół godziny jeden z najlepszych zespołów w La Lidze, strzelając pięknego gola z rzutu wolnego i tłamsząc Betis na własnej połowie – to imponujące. Valencia to zdecydowanie jeden z najciekawszych projektów tego sezonu hiszpańskiej ekstraklasy.

Poniższe wideo odtworzyć można w osobnej karcie przeglądarki.

Evento kolejki

Wydarzeniem fokusującym uwagę, nie tylko w naszym kraju, ale (może nawet bardziej) w Hiszpanii, była czerwona kartka dla Roberta Lewandowskiego. Pierwsza żółć dla Polaka była nieco naciągana, ale nic nie tłumaczy gracza, który mając na koncie ostrzeżenie z takim impetem atakuje rywala, w dodatku używając łokcia. Na jego szczęście zespół sięgnął po komplet punktów i bez niego, ale jeśli komitet rozgrywek uzna, że 34-latek ma pauzować przez dodatkowe dwa czy trzy spotkania, Barcelona będzie miała ogromny problem. Po Espanyolu, z którym Lewy na pewno nie wystąpi, czekają ją bowiem pojedynki z Atletico, Realem Betis i Getafe.

Jugador kolejki

Toni Kroos w topowej formie to gamechanger, nie ma co do tego wątpliwości. Niemiec wyciągnął Real Madryt za uszy w starciu z Cadizem. Najpierw popisał się fantastyczną asystą (zagrać tak precyzyjnie bez przyjęcia!), a na koniec odpalił bombę, zapewniając Królewskim triumf. Z takim generałem reprezentacja Niemiec może być na mundialu groźniejsza, niż przypuszczamy.

Poniższe wideo odtworzyć można w osobnej karcie przeglądarki.

Golazo kolejki

Real Sociedad może i nie walczy o tytuł, ale i tak niezmiennie imponuje. Na stadionie Sevilli Baskowie wyczekali grającego w podwójnym osłabieniu rywala, ale jeszcze przed czerwonymi kartkami fenomenalną akcją spuentowaną golem popisali się Mikel Merino i Alexander Sorloth.

Komentarze