Popis Canalesa na wagę trzech punktów dla Betisu

Sergio Canales
Sergio Canales PressFocus

W środę, poza Pucharem Króla, rozgrywano trzy spotkania w ramach LaLiga. Getafe pokonało Hueskę (1:0), Betis okazał się lepszy od Celty Vigo (2:1), a Villarreal podzielił się punktami z Granadą (2:2).

Getafe CF – SD Huesca 1:0

Były trener Korony Kielce nie okazał się królem Midasem dla Hueski. W swoim debiucie musiał uznać wyższość Getafe, czyli zespołu, z którym czerwona latarnia ligi powinna gryźć murawę w walce o punkty. Zespół z przedmieść Madrytu w tym sezonie bowiem zawodzi i potrafił gubić już punkty z niżej notowanymi rywalami.

I rzeczywiście, na Estadio Coliseum Alfonso Perez obserwowaliśmy wyrównane spotkanie, w którym to Huesca potrafiła stworzyć sobie kilka groźnych sytuacji. Nieskuteczność była jedną z największych bolączek ery trenera Michela w LaLiga i okazało się, że nie jest to coś, co można zmienić w ciągu kilku dni. Najlepszą okazję gości zmarnował Daniel Escriche, ale golkiper Hueski miał znacznie więcej pracy. Raz Alvaro Fernandez dobrze interweniował po uderzeniu z wolnego Takefusy Kubo, a jeszcze przed przerwą uchronił go słupek po strzale Mauro Arambarriego. Po zmianie stron Urugwajczyk znalazł już drogę do siatki. Wykorzystał podanie Carlesa Alenii i i pewnym uderzeniem pomiędzy nogami bramkarza i zdobył gola na wagę trzech punktów.

Huesca pozostaje zatem na ostatnim miejscu w tabeli, a Getafe spokojnie rozsiada się w jej środku.

Real Betis – Celta Vigo 2:1

W środę też mierzyć się miały dwa zespoły potrafiące grać efektownie, ale i zarazem popełniające mnóstwo błędów w obronie.

Ta teza znalazła potwierdzenie na boisku, zwłaszcza w pierwszej połowie. Jeszcze przed upływem kwadransa Santi Mina wykorzystał zamieszanie po rzucie rożnym i z bliska wpakował piłkę do siatki, a kolejnym w tym sezonie błędem popisał się Mandi. O ile jednak w ekipie Celty brakowało kontuzjowanego Iago Aspasa, tak w Realu Betis grał tego wieczoru jego lider. W 25. minucie Sergio Canales w pięknym stylu wykończył składną akcję kolegów. Diego Lainez wygrał pojedynek z prawej strony, wystawił piłkę do Nabila Fekira, a ten przekazał ją Canalesowi. Pomocnik nie przyjmował, tylko uderzył bez przyjęcia, czym zaskoczył Rubena Blanco. Jeszcze przed przerwą lider Betisu zdążył wyprowadzić swój zespół na prowadzenie.

Denis Suarez po raz kolejny w tym sezonie dał sobie zabrać piłkę Fekirowi. Francuz pociągnął akcję do przodu i w dobrym momencie podał do Canalesa, a Hiszpan z łatwością dopisał do swojego konta drugiego gola.

Po przerwie podopieczni trenera Coudeta wzięli się ostro do pracy i zamknęli Betis na swojej połowie, ale nie zdołali sforsować bramki Joela Roblesa. Dla Andaluzyjczyków było to drugie ligowe zwycięstwo z rzędu, a takie serie to dla podopiecznych Pellegriniego rzadkość. Celta natomiast, po dobrym początku pod wodzą nowego szkoleniowca, notuje trzecią kolejną porażkę. Potwierdza się, że Iago Aspas stanowi o co najmniej połowie jakości zespołu z Vigo. Pod jego nieobecność koledzy mają wielki problem w kreowaniu i – co ważniejsze – wykorzystywaniu okazji.

Villarreal CF – Granada CF 2:2

Granada po raz kolejny udowodniła, że dzięki zdolnościom adaptacyjnym, potrafił wsypać piach w tryby najlepiej funkcjonującej maszyny. Podopieczni trenera Martineza w 21. minucie wyszli na prowadzenie za sprawą fenomenalnej samotnej akcji Roberto Soldado. 35-letni napastnik z łatwością wygrał pojedynek biegowy z Raulem Albiolem i uderzeniem z ostrego kąta zmusił Sergio Asenjo do kapitulacji. Świetna akcja byłego zawodnika Villarrealu, ale i bramkarz gospodarzy mógł zachować się lepiej. Goście niedługo nacieszyli się z prowadzenia. Kilka minut później Etienne Capoue przejął długie wybicie Rui Silvy i zapoczątkował kontrę. Ostatecznie piłka trafiła do Rubena Peni. Pomocnik Villarrealu dwukrotnie nawinął Carlosa Nevę, po czym uderzył po dalszym słupku.

Po zmianie stron obie ekipy znowu zdołały zdobyć po jednej bramce. W 65. minucie po faulu Dimitriego Foulquiera szansę z rzutu karnego dostał Moi Gomez. Pomocnik Żółtej Łodzi Podwodnej uderzył w środek bramki, ale na jego szczęście Silva postanowił rzucić się w bok. Na kwadrans przed końcem obejrzeliśmy za to kandydata do tytułu gola kolejki. Kenedy urwał się prawym skrzydłem, położył na ziemi Daniego Parejo i Manu Triguerosa, po czym huknął zza pola karnego, nie dając szans Asenjo.

Doliczony czas gry okazał się bardzo szczęśliwy dla Granady. Choć musieli radzić sobie bez Yana Brice’a, a ponadto Villarreal otrzymał rzut karny, to Rui Silva obronił strzał Paco Alcacera i utrzymał status quo.

Komentarze