Popis nieskuteczności w San Sebastian

Mikel Oyarzabal
Mikel Oyarzabal Pressfocus

Real Sociedad był faworytem meczu z Levante i wypełnił zadanie, chociaż do ostatniego gwizdka arbitra nie wiedzieliśmy, czy się uda. Baskowie stworzyli mnóstwo okazji strzeleckich, ale wykorzystali tylko jedną i wygrali 1:0.

Wygrać i zmniejszyć stratę do czwartej Sevilli – taki cel mieli piłkarze Realu Sociedad przed niedzielnym spotkaniem z Levante na własnym stadionie.

Oblężenie pola karnego

Gospodarze wyszli na to spotkanie bardzo zmotywowani, co widać było gołym okiem. Baskowie objęli prowadzenie już w dziesiątej minucie. Mikel Oyarzabal podał do Mikela Merino, który trafił do siatki z bliskiej odległości. W 22. minucie asystent przy pierwszym trafieniu mógł wpisać się na listę strzelców po tym, jak sędzia wskazał na wapno. 23-latek uderzył jednak fatalnie i piłka przeleciała daleko obok lewego słupka Real Sociedad zdominował Levante, które w tej część meczu oddało ledwie jeden celny strzał.

Powtórka w rozgrywki

Drugiej 45 minut wyglądało niemal identycznie. Gospodarze robili na murawie to, co chcieli przy braku oporu bezradnego Levante, które z niecierpliwością wyczekiwało końcowego gwizdka arbitra. Baskowie szturmowali szesnastkę oponenta, ale byli nieprecyzyjni, o czym najlepiej świadczy statystyka strzałów. Real Sociedad oddal na bramkę gości 11 strzałów, ale Dani Cardenas interweniował tylko trzy razy. Finalnie wynik z pierwszej połowy nie zmienił się i gospodarze triumfowali 1:0.

Komentarze