Powrót do ligowej codzienności

Thomas Lemar
Thomas Lemar PressFocus

Po tygodniu zarezerwowanym na rozgrywki pucharowe, LaLiga wraca z podwójną siłą. W ciągu siedmiu dni zostaną rozegrane dwie kolejki. Pierwsza rozpocznie się już we wtorek.

Bez gigantów

Uczestnicy Superpucharu Hiszpanii swoje spotkania w ramach 19. kolejki rozegrali ponad miesiąc temu. W ich wyniku Real Madryt pokonał Athletic Bilbao (3:1), a Barcelona poradziła sobie z Realem Sociedad (2:1). Wszystkie cztery zespoły w tym tygodniu rozgrywać będą zaległe mecze 1/16 finału Pucharu Króla.

Ligowy debiut Abelardo

Nie oznacza to jednak, że w 19. serii gier zabraknie emocji. Otwarciem kolejki będzie pojedynek dwóch ekip środka tabeli, preferujących odmienne style gry. Cadiz podejmować u siebie będzie Levante. Obie drużyny mają za sobą ciężki tydzień. Beniaminek odpadł z Pucharu Króla z drugoligową Gironą (0:2), a zespół z Walencji dopiero po serii rzutów karnych wyeliminował Fuenlabradę.

Paco Lopez, trener gości wie, że jego podopieczni w ciągu siedmiu dni rozegrają dwa kluczowe spotkania. Zapewnił, że przeciwko Cadizowi i Realowi Valladolid “postarają się zrobić duży krok do przodu, zarówno w tabeli, jak i pod kątem emocjonalnym”. Ewentualne sięgnięcie po sześć punktów nie tylko pozwoliłoby Levante uzyskać większy spokój, ale i przybliżyłoby do drużyn znajdujących się w strefie europejskich pucharów. Jednakże, pojedynek z Cadizem będzie skomplikowany. Podopieczni Cervery oddadzą rywalom piłkę, a sami zabarykadują się za podwójną gardą. Jose Morales czy Roger Marti będą musieli się mocno napocić, by wywalczyć trzy punkty w spotkaniu z beniaminkiem.

W tym samym czasie odbędzie się też spotkanie kluczowe dla dolnej strefy tabeli. 17. Real Valladolid podejmie u siebie 18. Elche. Zarówno tabela, jak i ostatnie wyniki przemawiają delikatnie za gospodarzami, ale ekipa z Alicante zrobi wszystko, by wydostać się ze strefy spadkowej przed weekendowym starciem z Barceloną.

Najciekawiej zapowiada się jednak wieczorne starcie Deportivo Alaves. Będzie to ponowny debiut ligowy na ławce trenerskiej baskijskiej ekipy w wykonaniu Abelardo. Na dzień dobry 50-latek dostał pięć bramek od Almerii w Pucharze Króla i zrobi wszystko, by w LaLiga przywitać się w lepszym stylu. Rywal? Jeden z najgorszych. Sevilla, która po ewentualnym zwycięstwie przeskoczy w tabeli Real Sociedad. Andaluzyjczycy w ciągu tygodnia także mocno wyeksploatowali się, dopiero po dogrywce eliminując Leganes i jest to jedyna – obok nieobecności Diego Carlosa – okoliczność łagodząca nadchodzący dla Deportivo wyrok. Zwłaszcza, że Julen Lopetegui podchodzi do spotkania bardzo poważnie.

Wiem, że Abelardo to trener, który zna Deportivo Alaves od podszewki. Są agresywną drużyną, chcącą wykorzystać swoje mocne strony. Spodziewamy się trudnego wyzwania – powiedział Lopetegui.

W ekipie Sevilli zabraknie Diego Carlosa, którego strata na środku obrony może być widoczna.

Zawodnik został zdiagnozowany pozytywnie na obecność koronawirusa, ale czuje się dobrze. Jako drużyna musimy zaakceptować trudności, których nie możemy kontrolować. W wyniku testów wybraliśmy się do Vitorii o dzień później, niż zakładaliśmy, ale nic nie mogliśmy na to poradzić. Jesteśmy gotowi na trudne spotkanie – zapowiedział były selekcjoner reprezentacji Hiszpanii.

Wrócić do rytmu

Kolejne dni przyniosą kilka interesujących pojedynków. W środę, odmienione przez transfery Kubo i Aleni, Getafe, podejmie u siebie Hueskę. W zespole beniaminka zadebiutuje na ławce trenerskiej, znany z prowadzenia Korony Kielce, Pacheta. Następnie, w pojedynku, w którym spodziewam się wielu bramek, Real Betis zmierzy się z Celtą Vigo. Oba zespoły powalczą o zmianę tendencji. W Galicji opadł już pierwszy entuzjazm po przybyciu trenera Coudeta, a Celta przegrała dwa ostatnie spotkania. Inna sprawa, że polec przeciwko Realowi Madryt i Villarrealowi to żaden wstyd. Betis pokonał co prawda Hueskę – za co Michel zapłacił głową – ale wcześniej uzbierał zaledwie punkt w dwóch spotkaniach. Obie ekipy strzelają całkiem sporo goli i, co ważniejsze, wiele ich tracą. Minimalny plus stawiam przy ekipie gospodarzy, jako że w Celcie zabraknie najlepszego zawodnika grudnia w LaLiga, czyli Iago Aspasa.

Ponadto Villarreal podejmie u siebie Granadę, więc otrzymamy pojedynek dwóch uczestników fazy pucharowej Ligi Europy. Żółta Łódź Podwodna jest obecnie w naprawdę dobrym momencie, ale goście potrafią uprzykrzyć życie każdej drużynie. Zapowiada się widowisko dla koneserów taktyki, z której górą wyjść powinni gospodarze, mający ostatnio na rozkładzie Levante i Celtę Vigo w lidze, a także Teneryfę w Pucharze Króla. Zwłaszcza, że w fenomenalnej formie znajduje się nowy lider Żółtej Łodzi Podwodnej, Fer Nino.

Skoro w tej kolejce zabraknie Realu Madryt i Barcelony, kibiców najbardziej interesować będzie postawa Atletico. To, że Diego Simeone poradził sobie pod kątem psychologicznym z odpadnięciem z Pucharu Króla, widzieliśmy już, gdy Los Colchoneros wypunktowali tydzień temu Sevillę. Andaluzyjczycy częściej byli przy piłce i kreowali sobie więcej szans, ale elastyczne taktycznie Atletico i tak dopisało sobie do konta kolejne trzy oczka. Teraz, liderzy LaLiga, po tygodniu rzetelnych treningów, skonfrontują się z rywalem ze znacznie niższej półki. Zakończenie 19. kolejki przyniesie nam bowiem pojedynek na El Sadar, gdzie Eibar postara się powstrzymać kroczących od zwycięstwa do zwycięstwa liderów.

Thomas Lemar, odbierając nagrodę dla gracza miesiąca w Atletico, zapewniał, że “zespół jest przygotowany na pojedynek z silnym i zwartym przeciwnikiem”. Swoją drogą, kto przed sezonem pomyślałby, że Francuz zostanie zawodnikiem miesiąca choćby w jedzeniu hot-dogów na czas? Odrestaurowanie byłej gwiazdy Monaco to kolejny element laurki, jaką wypada – póki co – wystawiać Diego Simeone za przebieg aktualnego sezonu.

Komentarze