REKLAMA
REKLAMA

Profil użytkownika

emblemat
NoName88
obserwuj
utworzony : 06 października 2014 13:18
ostatnie logowanie : 04 października 2020 21:33  |  Status: offline
imię i nazwisko :
email :ukryty
miasto :
rok urodzenia :brak danych
ulubiona drużyna :
ulubiony zawodnik :
ulubione rozgrywki :

Aktywność osób obserwowanych

nikogo nie obserwuje



Ostatnie 20 komentarzy użytkownika

artykuł: Czerwone Diabły na łopatkach. Pogrom na Old Trafford
04.10.2020 21:35
Skandalem, z  pewnością większym, było nie pokazanie wyjścia do szatni Shawowi a wcześniej Bailyemu, który z premedytacją nadepnął nogę Sona (komentatorzy przysnęli i tego nie widzieli) po tym jak go wcześniej sfaulował.
artykuł: Guardiola: Kluczowym momentem była czerwona kartka
03.02.2020 19:26
Panie Pep: kluczowym dla przebiegu meczu to był raczej brak czerwonej kartki. Można by teraz gdybać jakby się to potoczyło, gdyby City musiało grać w 9-tkę.
artykuł: Zaniolo może trafić do Tottenhamu
14.05.2019 08:19
Gamoniem do potęgi to jesteś Ty. Mój uczęszczający do przedszkola syn wyliczyłby, że lepszy stosunek bramek (choćby z Evertonem było 0:4) miałby/ma Tottenham. Nie uważasz na lekcjach matematyki, ale przez strajk w oświacie ominęło Cię dodawanie i odejmowanie.
artykuł: Tottenham wyszarpał zwycięstwo
31.01.2019 00:09
"no i w moim komentarzu właśnie była malutka ironia :)"

Nie kompromituj się. Meczu nie oglądałeś, zmarnowanych sytuacji przez Llorente w momencie pisania swojego komentarza również. Warto się trzymać zasady: nie mam o czymś pojęcia, czegoś nie widziałem to się nie wypowiadam...
artykuł: Tottenham wyszarpał zwycięstwo
30.01.2019 23:57
"no i w moim komentarzu właśnie była malutka ironia :)"

Nie kompromituj się. Meczu nie oglądałeś, zmarnowanych sytuacji przez Llorente w momencie pisania swojego komentarza również. Warto się trzymać zasady: nie mam o czymś pojęcia, czegoś nie widziałem to się nie wypowiadam...
artykuł: Tottenham wyszarpał zwycięstwo
30.01.2019 23:28
"Llorente jest naprawdę wielkim napastnikiem"

Tylko ślepy napisałby po dzisiejszym meczu, że Llorente jest wielkim napastnikiem. Jednym z najgorszych na pewno. Oddać dwa strzały z odległości ok. 1,5-2 metra ponad bramką to tylko najwybitniejsi potrafią.
artykuł: Danny Rose może trafić do Schalke
09.08.2018 20:12
Ci niektórzy pojęcia nie mają o czym piszą - to nie Tottenham chciał się pozbywać Rose'a. To Rose chciał opuścić Tottenham. We łbie mu się poprzewracało od kasy, którą "już" mu miał płacić MU. Zapomniał, że kontrakt na kilka lat podpisywał. To dlatego zesłany został. I dobrze. Żaden zawodnik nie może być ponad klub. Gość miał zapewniony rozwój w Spurs, tylko co z tego jak mu mamona ogłupiła umysł. I w ten sposób wyląduje w najlepszym wypadku w PSG, w najgorszym gdzieś na wypożyczeniu w Schalke gdzie zginie mentalnie ze swoją depresją. I piszę to wszystko w sytuacji gdy Rose, po odejściu Sandro, był moim ulubionym piłkarzem Tottenhamu.
artykuł: Tottenham nie sprzeda gwiazd
26.04.2017 17:43
Zawodnicy potrzebują w pierwszej kolejności KASY. W drugiej pewnego miejsca w składzie. Na trzecim stawiałbym co najwyżej trofea.
artykuł: Schalke wykupi Bentaleba
04.11.2016 21:27
@figarro: nie przesadzaj z tym Carollem. Grać gorzej niż on to naprawdę wyczyn. Bentalebowi zaszkodził przede wszystkim konflikt z Pochem a nie słabsza dyspozycja. Do tego kontuzja. Zawsze byłem zwolennikiem Algierczyka, ale chyba żaden zawodnik nie może stawiać się ponad menadżerem. Zwłaszcza ktoś kto nie jest gwiazdą a co najwyżej ma tylko zadatki na solidnego piłkarza.
Bentalebowi bardzo zaszkodził jeden mecz i poważny błąd, aczkolwiek Walker w środę zrobił podobnych w jednym meczu więcej niż Benta przez cały sezon.
artykuł: Kane na celowniku gigantów
20.04.2016 22:52
Oczywiście, że drewniany. Ktoś kto ocenia go tylko przez pryzmat strzelanych bramek to może tego nie zauważa. Inna bajka, że te braki nadrabia innymi walorami. Np. w grze defensywnej w całej lidze chyba nie ma równie dobrego napastnika (i tu widać rękę Pochettino, który wręcz wymusił na każdym zawodnikom pełne zaangażowanie w grę obronną).
artykuł: Puchar Anglii: Remis w Londynie, gol Wasilewskiego
10.01.2016 22:40
A co by tu napastnik pomógł? Przy takim tłoku w polu karnym typowy, wystawiony na szpicy, napastnik, jest praktycznie odcięty od podań i nie ważne czy to będzie Son, Kane czy Lewandowski.
artykuł: Sky Sports: WBA chce pozyskać Townsenda
28.12.2015 16:57
Przekaz jest jasny: Berahino zamiast Townsenda i "paru" funtów.
artykuł: Jovetić: W Premier League gra się łatwiej, niż w Serie A
17.12.2015 11:14
@Zebry: a czasów Bońka i Platiniego wspominał nie będziesz? W latach 90-tych miejsce ligi włoskiej (względem angielskiej) było diametralnie inne niż obecnie.
artykuł: Guardiola ściągnie Messiego do City?
27.11.2015 20:14
Zawodnicy pokroju Shawcrossa szybko by sprowadzili Messiego na ziemię. W Anglii futbol wygląda inaczej niż ten codzienny w lidze hiszpańskiej.
artykuł: Fazio blisko WBA
21.08.2015 09:45
Co poszło nie tak? Jego "świetne warunki fizyczne" (autor tego tekstu zapomniał chyba, że piłka nożna to nie siatkówka czy koszykówka gdzie wzrost ma pierwszorzędne znaczenie) są głównym źródłem jego problemów w grze. O ile, z powodzeniem, wykorzystywał je w pojedynkach w powietrzu, o tyle na ziemi miał "zwrotność tankowca" (jak to kiedyś ujął jeden z kibiców Spurs).
artykuł: Koguty lepsze od Tygrysów
17.05.2015 21:55
Akurat Lamela  to asyst w lidze spośród graczy Tottenhamu to ma najwięcej...
artykuł: Koguty poległy na Britannia
09.05.2015 19:15
Tottenham w rozsypce
czyli klęska na Britannia Stadium

Dzisiejsze spotkanie było w mojej ocenie zbiorem błędów w sztuce trenerskiej naszego menadżera. Nim się jeszcze mecz nie zaczął, można było je dostrzec. Na boisko miała wybiec 11-stka, której skład był w większości do przewidzenia. Nie było miejsca na boisku dla Dembele, Chadli miał grać (choć to chyba za mocne słowo) na lewej stronie, w środku „straszyć” rywala miał Ryan Mason. To, że ich ostatnie spotkania były słabe lub bardzo słabe dla naszego menadżera chyba nie miało znaczenia. Nasz żelazny szkielet drużyny, straszący od miesięcy Premier League, jest nie do ruszenia. Szokiem dla mnie było wystawienie czterech nominalnych środkowych obrońców. Kontuzje Walkera i Daviesa to nie tajemnica, urazu w ostatniej chwili musiał się nabawić Rose skoro nie pojawił się na boisku. Tylko po jakiego ch... w takim razie siada na ławce rezerwowych? Skoro jest niezdolny do gry to jego miejsce powinno być na trybunach. W tej sytuacji na prawej stronie obrony miał grać Vertonghen, który spisywał się na tym miejscu do tej pory przyzwoicie, jeśli był już zmuszony grać na boku. Jednak postawienie na elektrycznego Chirichesa to było już dla mnie za wiele. Być może inaczej bym oceniał jego miejsce w 11-stce, gdyby z boku grał Rose, który swoją szybkością nie pozwalałby na rajdy zawodnikom rywali. Danny'ego jednak nie było. W takiej sytuacji aż prosiło się o wystawienie Yedlina. Kiedy jak nie teraz ma nabywać niezbędne doświadczenie? Poza tym przynajmniej na jednym boku mielibyśmy zwrotnego gracza, zdolnego do szybkiego przemieszczania się po boisku. Inna opcją było postawienie na Townsenda, który mógłby grać na skrzydle i robić to, do czego nie są zdolni nasi wahadłowi obrońcy.
Po 5 minutach meczu można było wróżyć klęskę. Tottenham nie umiał wyjść z własnej połowy, był kompletnie pogubiony. Druga linia wręcz nie istniała i to zarówno jej część defensywna jak i ofensywna. W pierwszej połowie słabiutko Bentaleb, co do niego wręcz niepodobne. Próba stworzenia jakiejkolwiek akcji ofensywnej wydawała się marzeniem. Poza walczącym Lamelą wszyscy w odwrocie. Pressingu w dniu dzisiejszym to nasi gracze nawet nie próbowali pozorować. Stoke grało z nami jakby to był sparing z ekipą z czwartej ligi. Bynajmniej nie włożyli w spotkanie maksimum zaangażowania, a i tak byli bez porównywalnie lepsi. Oczywiście mecz ustawiła nam nasza defensywa. Verts grał jakby z przymusu i chyba myślami już jest w nowym klubie (jego odejście uważam za nieuniknione), bo zaangażowanie miał dzisiaj na poziomie minimalnym. Chirichesa podsumowują trzy sytuacje: pierwsza, gdy faulował i ujrzał kartkę, potem wyprzedzony na boku przez rywala, który dośrodkowuje i Stoke zdobywa bramkę, wreszcie zaplątał się w swoich myślach i „wyrwał” drugą żółtą i w efekcie czerwoną kartkę (choć akurat w mojej ocenie w tym przypadku na nią nie zasłużył).  Tyle było Rumuna w tym meczu i strategi gry czwórką środowych obrońców. Tylko Kaboula od początku mi brakowało, choć nie wiem gdzie by się na boisku pomieścił. Niezły mecz Fazio, który wydawał się być najpewniejszym punktem naszej słabej defensywy. Dier z kolei znowu zagubiony, zbyt mało zwrotny, niewidoczny w grze ofensywnej. Spotkanie w wykonaniu Chadliego najlepiej pominąć milczeniem. Niewiele pożytecznego zrobił też Eriksen, choć akurat był widoczny i „coś tam” (cokolwiek by to nie było) próbował. Najlepszy mecz w ostatni czasie rozegrał chyba Mason. Co z tego jak dalej jest to stanowczo za słabo. W drugiej połowie słabo Lamela. Nieporozumieniem, uważam wejście na boisko Soldado. Nie wiem co trener chciał osiągnąć wprowadzeniem drugiego napastnika w sytuacji, gdy się gra w dziesiątkę i bynajmniej nie walczy o zwycięstwo. Bo Hiszpan nie potrafi grać na skrzydle (a ktoś przecież w miejscu zwolnionym przez Chadliego biegać musiał), nie potrafi kreować gry, o dyspozycji strzeleckiej nawet nie wspominam. I zamiast wpuścić Townsenda, który przynajmniej biegałby wzdłuż i wszerz, trzymając piłkę przy nodze (choć i tak pewnie bez większego pożytku) to mieliśmy na placu gry dwóch napastników i trzech środkowych obrońców.
Do tej pory w dwóch tekstach na swoim blogu (Tekst nr 1 i Tekst nr 2) w ostatnich tygodniach zastanawiałem się głośno nad tym co wyprawia Pochettino. Czekam do ostatniej kolejki, gdy oficjalnie zawnioskuję o jego odejście. Nie tyle z uwagi na wyniki (wiadomo, że nie on biega po boisku, nie on popełnia błędy), ale na to co zrobił z drużyną. Tak naprawdę to jej nie mamy. Większość zawodników jest coraz słabsza, nie ma niemal najmniejszej konkurencji, zawodnicy (ani ci z 11-stki ani ci z rezerw) nie mają motywacji do pracy. Ci ze składu wiedzą, że i tak wyjdą na boisko, ci rezerwowi z kolei mają świadomość, że i tak usiądą na ławce lub na trybunach. Połowa z pierwszego składu jest kompletnie bez formy, z kolei ci z ławki formy nie mają tym bardziej, no bo gdzie ją złapać skoro od tygodni lub miesięcy nie biegają po ligowych boiskach. Takie koło zamknięte, za które odpowiada nikt inny, jak tylko trener. Powtarzam – trener. Nie Daniel Levy obarczany o każde zło w klubie. Nawet zawodnicy są mniej winni. No bo czemu Mason czy Chadli mają się żalić, że wybiegają na boisko? Co ma zrobić Stambouli czy Yedlin żeby zagrać choćby przez 45 minut? Co w głowie ma Paulinho mający bardzo dobre wejście w meczu z ManCity a potem nie siedzący nawet na ławce? O Capoue to już chyba nawet każdy zapomniał. Jakby nie patrzeć Tottenham jest w totalnej rozsypce i w największej mierze obarczam tym Pochettino. Bo jego rolą jest trenowanie i przygotowanie zawodników do meczów. Tych graczy, którymi dysponuje a nie tymi, których chciałby kupić. Najwidoczniej to zadanie go przerasta a dzisiejsze spotkanie jest tylko tego najlepszym potwierdzeniem. Dziwnym w tym wszystkim tylko to, że tydzień temu zagraliśmy naprawdę fajny mecz, pokazaliśmy wolę walkę i pełnię zaangażowania. Dzisiaj niemal wszyscy przeszli obok meczu.

Źródło: www.dziennik-koguta.pl (subiektywno-obiektywny blog kibica Tottenhamu Hotspur)
artykuł: City wygrywa w Londynie
03.05.2015 20:25
DETERMINACJA NIE WYSTARCZYŁA, czyli dobry mecz z kiepskim rezultatem

Przebieg dzisiejszego spotkania nie był dla mnie zaskoczeniem. Koguty, nie po raz pierwszy w tym sezonie, pokazały, że umieją się sprężyć i nawet w sytuacji, gdy kilku graczy jest już wyraźnie zmęczonych sezonem, wzniosły się ponad te problemy i zagrały dobry mecz. Nie brakło tego co miało być podstawą do osiągnięcia dobrego wyniku – determinacji. Walczyli wszyscy, widać było, że drużynie zależy na wyniku. A na nim zaważył indywidualny błąd krycia przez Ryana Masona. Po raz kolejny nasz Angol udowodnił, że gra defensywna niespecjalnie mu służy. Jeśli do tego dodamy zmarnowaną znakomitą okazję do strzelenia bramki mamy obraz gracza jednego z najsłabszych na boisku. Nie po raz pierwszy i mam obawy, że nie po raz ostatni – jeśli tylko pojawi się w którymś z ostatnich trzech meczów w pierwszym składzie. Na drugim horyzoncie mamy Erika Lamelę, który był dzisiaj bardzo aktywny w grze destrukcyjnej i bardzo pożyteczny w konstruowaniu ataków. Nie wiem na ile mi się to tylko wydaje, a na ile tak było w rzeczywistości, ale gdy Argentyńczyk odkleja się od linii bocznej i częściej operuje piłką bliżej środka to jest z niego więcej pożytku i stanowi tym samym większe zagrożenie dla drużyny rywali. Za dzisiejszy mecz w każdym razie duży plus. Zresztą ostatnie 5-8 spotkań w naszej drużynie to mocno widoczny progres. A, że Erik potrafi zagrać dobrą piłkę, pokazują choćby wykonywane przez niego stałe fragmenty gry. Poważny regres jest za to udziałem Eriksena i Kane'a. Duńczyk, jeśli się już wyróżniał to właśnie zaangażowaniem w grę obronną. W kreowaniu okazji niewiele pokazywał. Zresztą jest to już standard od wielu spotkań (pisałem o tym wielokrotnie). Harry z kolei z meczu na mecz coraz częściej zapomina o pracy dla drużyny. Wyścig po koronę króla strzelców chyba na tyle przesłonił mu obraz, że zbyt często zapomina, że nie jest sam na boisku a jedynie częścią większej machiny. Nie można mu jednak odmówić woli walki, aczkolwiek napastnika ocenia się nie za nią a za strzelane bramki.
Całkiem przyzwoicie zaprezentowała się nasza defensywa. Rozkojarzony wydawał mi się Hugo Lloris, który od czasu zderzenia z Walkerem jest chyba mniej pewny (zwłaszcza w grze powietrzu) a jego błąd i poślizg jest tylko tego potwierdzeniem. Eric Dier pokazał po raz kolejny, że w krytycznej sytuacji może być zmiennikiem Walkera. Daleko mu do ofensywnych szarży wzdłuż linii, ale jego dośrodkowania wyglądały momentami bardzo fajnie a i w grze obronnej nie popełniał większych błędów. Po przeciwnej stronie kolejny dobry występ Danny'ego Rose'a, który wyrasta na jednego z najlepszych piłkarzy naszej drużyny w tym sezonie. Na swoim poziomie zagrał Bentaleb, który mecz za meczem udowadnia, że miejsce w składzie mu się należy jak najbardziej. Tylko niewiele ponad kwadrans dobrej gry pokazał Chadli, potem w większości niewidoczny i bezproduktywny. Bardzo dobre wejście na boisko było udziałem Paulinho i gdyby bardziej sprzyjało mu szczęście to on sam mógł być strzelcem dwóch goli. Różnica między nim a Masonem była widoczna gołym okiem i szkoda tylko, że Anglik nie został w szatni w przerwie. Soldado i Adebayor niewiele wnieśli swoim wejściem na boisko, czyli standard.
Z dzisiejszego meczu w naszym wykonaniu jest zadowolony. Gdyby nie końcowy rezultat to mógłbym napisać, że nawet bardzo. To nasze najlepsze spotkanie w ciągu ostatnich dwóch miesięcy. Pokazało, że drużyna ma rezerwy i ma możliwości. Szkoda tylko, że są tak rzadko uruchamiane.
Oceny angielskich dziennikarzy (z pięciu portali) bezpośrednio na moim blogu > www.dziennik-koguta.pl
artykuł: Tottenham vs Manchester City
03.05.2015 11:48
Determinacja będzie kluczem, czyli zapowiedź pojedynku z Manchesterem City

Dzisiaj o godzinie 17:00 na White Hart Lane Koguty rozpoczną pojedynek z ekipą Obywateli z Manchesteru. Ciężko cokolwiek wyrokować, gdyż obie drużyny znajdują się w kryzysie. Nie wiem, gdzie jest on większy. O ekipie City i jej problemach pisałem już kilka tygodni temu. Ten sezon wydaje się być dla nich stracony. Wiedzą o tym zawodnicy, ma z pewnością świadomość tego ich menadżer. Odejście Pellegriniego wydaje się nieuniknione, podobnie ma się rzecz z kilkoma zawodnikami. W kontekście opuszczenia drużyny finansowanej przez szejków przewija się kilka nazwisk. Z tego też powodu forma i zaangażowanie ekipy Citizens jest dalekie od ich prawdziwych możliwości. Wcale nie lepiej wygląda sytuacja w naszej drużynie. Jest o tyle gorzej, że gramy praktycznie bez ławki rezerwowych, a paru z tych, którzy wybiegają na boisko w pierwszym składzie także wydają się być bez formy.
W związku z powyższym próba przewidzenia prawdopodobnego wyniku to jak wróżenie z fusów. Czy to 4:0, remis, czy 0:4 to rezultat każdy z możliwych i żaden z nich mnie osobiście nie zdziwi. Tottenham pokazał już w tym sezonie, że na White Hart Lane są zdolni do wszystkiego. I do porażki z Aston Villą, ale również do strzelenia pięciu goli przyszłemu mistrzowi Anglii. Jak będzie dzisiaj? Kluczem będzie tytułowa determinacja. Jeśli zawodnicy odetną grubą kreską swoją postawę z ostatnich tygodni, wyjdą na boisko ze świeżymi umysłami to jest szansa na sukces. Tyle tylko czy to możliwe? Czy są w stanie zaangażować się w grę na poziomie 110%? Derbowe pojedynki z Chelsea i Arsenalem, zakończone nasza wiktorią, były bardziej specyficzne. To nie były tylko spotkania z najsilniejszymi rywalami w lidze. Oba miały swój podtekst i dawały naszym piłkarzom dodatkowa motywację. Mecz z Manchesterem City nie wydaje się być tym samym. Przynajmniej z punktu widzenia polskiego kibica w kapciach tak to wygląda. Mało kto chyba czeka na ten mecz z wielką niecierpliwością, analizuje możliwe rozwiązania i boiskowe zachowania. Nasz team jest w odwrocie i jest to podstawowa przyczyna takiego stanu rzeczy. Starając się podążać bardziej za rozumem niż sercem powinienem napisać, że remis w tym pojedynku wydaje się być najbardziej prawdopodobny, że to chyba szczyt naszej możliwości w tą niedzielę. Trzeba mieć jednak na uwadze, że drużyna Manchesteru ostatnie z czterech ligowych wyjazdów przegrała. O ile porażki z derbowymi rywalami czy Liverpoolem były wkalkulowane, o tyle klęski (bo chyba nawet tak można o nich mówić) z Crystal Palace czy Burnley już takie nie były. Skoro tacy rywale wygrywali w ostatnim okresie z Obywatelami to czemu nie mielibyśmy zrobić tego my? Tylko dlatego, że jesteśmy Tottenhamem? Ekipą zdolną do pokonania każdego, ale i porażki z każdym? Bo taka jest właśnie prawda o drużynie Kogutów. Ale skoro mamy możliwość to ja zasiądę dzisiaj przed telewizorem z myślą, ze zwycięstwo jest w zasięgu ręki. Tradycyjnie podejdę do spotkania nastawiony lekko pozytywnie, niemniej nie będę pomstował na lewo i prawo, jeśli po końcowym gwizdku okaże się, że wszystkie punkty odjechały do Manchesteru. Ewentualną porażkę przyjmę na spokojnie i z godnością, bo pokaże ona tylko co najwyżej nasze prawdziwe i sprawiedliwe miejsce w szeregu drużyn w Premier League. A co się stanie jeśli wygramy? Tak naprawdę zacząłem się nad tym zastanawiać wczoraj, gdy sędzia odgwizdał koniec spotkania na Old Trafford. ManUtd. przegrali 0:1 z ekipą WBA. Przy teoretycznym założeniu naszej dzisiejszej wygranej dystans między „Diabłami” a nami zmniejszy się do 4 punktów. United mają przed sobą ciężki wyjazd na Selhurst Park, potem starcie na własnym boisku z Arsenalem a na koniec wyjazd do Hull, gdzie wielce prawdopodobne, że gospodarze stoczą pojedynek na wagę utrzymania w lidze. Sporo punktów ma do stracenia ekipa prowadzona przez van Gaala. A tam gdzie jeden może stracić, tam drugi zyskać. Oczywiście bardzo mało realnym (przy założeniu potknięć MU) wydają się nasze zwycięstwa w potyczkach ze Stoke, Hull i Evertonem. Nie dlatego, że rywale są poza naszym zasięgiem (Stoke i Everton teoretycznie już o nic nie grają), ale dlatego, że serie kilku zwycięstw zdarzają się nam bardzo rzadko.
Niemniej przy tym wszystkim chcę by dzisiaj Tottenham pokazał swoją wyższość nad Manchesterem City. By dał dodatkowy bodziec do kibicowania mu w końcowej części bieżącego sezonu. Jedyne czego tak naprawdę wymagam to to, żeby zawodnicy w każdym z czterech ostatnich spotkań dali z siebie wszystko, pokazali determinację przez duże D. Jeśli coś fajnego się urodzi to cieszył się będę jeszcze bardziej. Jeśli nie, to płakał nie będę, bo mam świadomość, że finansowo jesteśmy daleko za paroma ekipami. Piłkarsko i punktowo za to już dużo bliżej.
Nie ma się co spodziewać dzisiaj kadrowych rewolucji. W bramce Hugo Lloris, w obronie Eric Dier na prawej, Fazio i Vertonghen na środku, Rose na lewej flance. Przed nimi Bentaleb i Mason (w jego przypadku stawiam niewielki znak zapytania – może Pochettino dostrzeże, że dużo bardziej nadawałby się tutaj ktoś inny). W drugiej linii Chadli, Eriksen i Lamela (choć przy Argentyńczyku kolejny „znaczek” zapytania: wprawdzie ostatnio rozegrał jak na siebie niezłe zawody, ale możliwe, że trener uzna, iż taktycznie do układu pasował będzie bardziej Townsend). Z przodu pewne jak w banku, że zagra Harry Kane walczący o koronę króla strzelców.    
Teraz byle tylko doczekać godziny 17:00. COYS!

Źródło: www.dziennik-koguta.pl
artykuł: Tottenham lepszy od Sunderlandu (video)
17.01.2015 20:28
Pomeczowe refleksje na moim blogu DZIENNIK KOGUTA:
www.dziennik-koguta.pl
https://www.facebook.com/dziennik koguta
https://twitter.com/dziennikkogut a

Obserwuje użytkowników

lp Użytkownik Data dodania
Lista jest pusta

Obserwują użytkownika

lp Użytkownik Data
Obecnie nikt cię nie obserwuję.