¡Que partidazo! #10 Jednogłośne zwycięstwa na szczycie La Ligi

Toni Kroos (z prawej)
Toni Kroos (z prawej) PressFocus

W przededniu powrotu europejskich pucharów, w Hiszpanii stała się rzecz niesłychana: każda z pięciu czołowych drużyn odniosła – mniej lub bardziej – przekonujące zwycięstwo, pokazując gotowość do godnego reprezentowania rozgrywek w pucharach pod egidą UEFA.

Jedni nie pozostawili złudzeń…

Weekendowe spotkania Barcelony, Realu Madryt i Realu Sociedad powinny nastroić kibiców pozytywnie przed niezwykle skomplikowanymi dwumeczami, jakie czekają ich w fazie pucharowej europejskich pucharów.

Co prawda Królewscy w tym tygodniu Ligę Mistrzów oglądać będą jeszcze z perspektywy kanapy – swój mecz z Atalantą rozegrają dopiero w następną środę – ale podopieczni Zidane’a dali prawdziwy popis przeciwko Valencii, co wcale nie było takie oczywiste. Real wziął srogi rewanż na Nietoperzach za kompromitującą porażkę (1:4) z jesieni. Choć Los Che to najbardziej nieobliczalna drużyna w La Lidze, mistrzowie Hiszpanii pokazali jej miejsce w szeregu. 2:0 do przerwy po pięknych trafieniach Karima Benzemy i Toniego Kroosa, kompaktowa gra w obronie – Valencia nie oddała w pierwszej połowie ani jednego celnego strzału! – i dojrzałość każe wierzyć, że Królewscy wracają na odpowiednie tory.

A skoro o powrotach mowa, to wreszcie możemy zobaczyć na boisku Davida Silvę. Efekt? Real Sociedad wygrał dwa kolejne starcia ligowe. Taką serię Txuri-urdin zanotowali ostatnio w listopadzie. Mecz Basków z Getafe nie był tak efektowny, jak wcześniejsze rozjechanie walcem Cadizu (4:1), ale trzeba powiedzieć, że podopieczni trenera Alguacila mieli niedzielne spotkanie pod całkowitą kontrolą. Byli skuteczniejsi i mieli znacznie więcej okazji bramkowych niż wskazuje na to rezultat końcowy (1:0). Co najważniejsze – nie pozwolili Getafe oddać ani jednego strzału na bramkę Alexa Remiro. A wcale nie było tak, że rywale nie próbowali; wszystkie próby Marca Cucurelli szybko pacyfikowała jednak defensywa Realu. Konsolidacja rozchwianej w ostatnich miesiącach defensywy to najlepszy – obok powrotu Silvy – prezent, jaki Baskowie mogli sobie sprawić przed arcytrudnym dwumeczem z Manchesterem United.

Inny zespół z Kraju Basków nie miał tyle szczęścia (i umiejętności). Barcelona rozniosła na boisku Deportivo Alaves. Do tego spotkania jednak jeszcze wrócimy.

…inni zwycięstwo wydarli

Atletico Madryt i Sevilla nie zagrały tak przekonująco, ale ich zwycięstwa po raz kolejny udowodniły, że te dwie drużyny są prawdopodobnie najlepiej uporządkowanymi taktycznie zespołami w La Lidze.

Los Colchoneros rywala miał z wysokiej półki. Rywal ten, dodatkowo, również w czwartek powróci do gry w europejskich pucharach. Granada potrafiła uprzykrzyć życie Barcelonie czy Villarrealowi i nie inaczej wyglądało to w trakcie sobotniego starcia z liderem tabeli. Atletico mozolnie kreowało kolejne szanse, a i Luisa Suareza dopadł wreszcie słabszy dzień. W myśl zasady, że szczęściu trzeba pomóc, madrytczycy oddawali sporo strzałów; dwa z nich, po odbiciu od rywali, zatrzepotało w siatce. To nie był wybitny ani nawet dobry mecz Atletico. A mimo tego podopieczni Simeone odnieśli zwycięstwo i dobudowali kolejne metry autostrady wiodącej prosto do mistrzostwa. W środę będą mieli ku temu kolejną okazję – czeka ich bowiem zaległe spotkanie z Levante.

W ten sam dzień Sevilla będzie już mierzyć się z Borussią Dortmund. Co możemy powiedzieć o Los Nervionenses przed tak trudnym dwumeczem? Że mecz z Hueską był w ich wykonaniu kiepski, brakowało im kreatywności z przodu i zdolności zamknięcia spotkania. W zespole Julena Lopeteguiego wszystko musi jednak chodzić, jak w zegarku i z kolejnych prób dośrodkowań jedno trafiło do, rezerwowego na co dzień, Munira, który zapewnił Sevilli trzy punkty. A to one były najważniejsze w spotkaniu, do którego podchodzi się na trzy dni po pokonaniu Barcelony w Pucharze Króla i na cztery dni przed prestiżowym starciem z BVB. Przy zawirowaniach, do jakich dochodzi teraz w Dortmundzie nie boję się stwierdzić, że to Andaluzyjczycy są dla mnie faworytem w batalii o awans do ćwierćfinału Ligi Mistrzów.

Partidazo kolejki

Jak obiecałem, wracamy do spotkania Barcelony z Deportivo Alaves. Obawiałem się, że w obliczu napiętego terminarza, wciśnięty pomiędzy trudne starcia z Sevillą i PSG, mecz z Baskami może okazać się dla podopiecznych Koemana pułapką. Nic z tych rzeczy. Holender namieszał w składzie, ale pozostawił w nim Leo Messiego, a ten dał prawdziwy pokaz siły. Dwa piękne trafienia zza pola karnego, jeden gol nieuznany, wypracowanie pierwszej i asystowanie przy drugiej bramce Trincao. Przed najważniejszym, póki co, meczem sezonu, Barcelona rozegrała jedno z najlepszych spotkań pod wodzą Koemana. Prawdziwa weryfikacja Blaugrany 2020/2021 nastąpi jednak właśnie w dwumeczu z paryżanami.

Evento kolejki

Cóż to byłaby za kolejka La Ligi bez kontrowersji sędziowskiej? Jest doliczony czas gry spotkania Realu Betis z Villarrealem, gospodarze prowadzą 2:1. Żółta Łódź Podwodna konstruuje jeden z ostatnich ataków. Ruben Pena walczy o piłkę z Juanem Mirandą i choć obrońca Betisu go sfaulował, futbolówka trafiła pod nogi Raby. Napastnik uderzył bez namysłu, trafił w Sidneia, a po odbiciu od pleców Brazylijczyka piłka wpadła do siatki. Decyzja sędziego – gol nieuznany i podyktowanie rzutu wolnego. Skąd taki pomysł narodził się w głowie arbitra Manzano, trudno przewidzieć. Faktem jest jednak, że kosztował on Villarreal niezwykle istotny punkt, bo z podyktowanego rzutu wolnego nie udało się już gościom stworzyć zagrożenia.

Jugador kolejki

Mówiąc wprost, zarówno ten tytuł, jak i “statuetka” za najładniejsze trafienie kolejki, powinny trafić do Leo Messiego. Jednakże, jako że o Argentyńczyku napisałem już sporo, warto wyróżnić bohatera Athleticu Bilbao. Los Leones rozgromili Cadiz w spotkaniu zamykającym 23. kolejkę, a dwa trafienia niebanalnej urody zanotował Alejando Berenguer. Przy pierwszym golu założył siatkę Pedro Alcali, a przy trafieniu na 3:0 pięknie podciął piłkę nad golkiperem. Podopieczni Marcelino rozkręcają się coraz mocniej, za to sen beniaminka z Kadyksu zdaje się kończyć. Przy takiej postawie, jaką prezentują podopieczni trenera Cervery w ostatnich tygodniach, wyrastają w moich oczach na jednego z kandydatów do spadku.

Golazo kolejki

23. seria gier hiszpańskiej ekstraklasy obfitowała w piękne uderzenia. Na pierwszy plan wybijają się oba gole zdobyte przez Messiego, ale warto odnotować świetnie wykonany rzut wolny w wykonaniu Unaia Lopeza czy drybling Nabila Fekira, który poprzedził gola otwierającego pojedynek Betisu z Villarrealem. Stawiam jednak na gola Karima Benzemy, pokazującego wszystkie atuty francuskiego napastnika. Fantastyczną technikę strzału, pewność siebie i inteligencję – zawodnik Królewskich doskonale widział, że golkiper Valencii jest zasłonięty i nie będzie miał szans na dobrą interwencję. Karim w takiej formie, jak z niedzielnego meczu, to bez wątpienia jeden z najlepszych napastników na świecie. Akcja zakończona trafieniem Francuza rozpoczyna się na poniższym wideo w 14. sekundzie.

Komentarze