¡Que partidazo! #15 Co to była za kolejka!

Yassine Bounou
Yassine Bounou PressFocus

Po poprzedniej kolejce fani La Ligi tłumnie wybrali się do ortodontów w związku ze starciem zębów w wyniku ich permanentnego zgrzytania na przestrzeni całego weekendu. Mecze były nieciekawe, nawet w kategorii pozasportowej działo się niewiele. Hiszpańska ekstraklasa w ostatni weekend zrobiła jednak wszystko, by nie tylko zatrzeć to fatalne wrażenie, ale też sprawić, że przerwa reprezentacyjna będzie się ciągnąć, jak powrót Odyseusza do domu.

Bramkarze w światłach reflektorów

Same popisy bramkarskie 28. kolejki sprawiłyby, ze na tę serię gier patrzyłoby się z przyjemnością. W spotkaniu zamykającym sobotnie mecze bohaterem spotkania postanowił zostać Yassine Bounou. Golkiper Sevilli, który swoimi interwencjami już nieraz ratował Los Nervionenses w obecnej kampanii, tym razem najlepiej odnalazł się w zamieszaniu i w ostatniej minucie doliczonego czasu gry zdobył bramkę na wagę remisu z Realem Valladolid. Było to pierwsze ligowe trafienie bramkarza w historii klubu z Andaluzji. Niesamowita historia i ogromne emocje.

Już w niedzielę w meczu Getafe z Elche, Edgar Badia obronił rzut karny w 84. minucie, właściwie zapewniając swojej drużynie niezwykle ważny punkt w kontekście walki o utrzymanie, a później na wysokości zadania stanął Jan Oblak. Słoweniec, którego niejako obarcza się winą za utratę pierwszej bramki w spotkaniu z Chelsea, już kilka dni później ponownie stanął przed sytuacją typu “wóz albo przewóz”. Jego Atletico niemiłosiernie męczyło się z Deportivo Alaves, a w 86. minucie przy stanie 1:0 dla Los Colchoneros, arbiter podyktował jedenastkę. Oblak zdołał jednak wyjąć uderzenie Joselu, nie pozwalając tym samym Barcelonie zbliżyć się na niebezpiecznie bliski dystans dwóch oczek.

Nie ma tytułów bez napastników

Choć sir Alex Ferguson zwykł mawiać, że solidna defensywa prowadzi do pucharów, to oczywiste jest, że zespół aspirujący do tytułów potrzebuje prawdziwego goleadora, zdolnego do przełamania defensywy rywala w zaciętym meczu. I w tej kolejce napastnicy dali prawdziwy popis. Każdy z trzech gigantów może powiedzieć, że w tej kolejce nie obyliby się bez swoich strzelców.

Jasne, skórę Atletico uratował Jan Oblak, ale wcześniej gola na wagę trzech punktów zdobył w swoim stylu Luis Suarez.

W starciu Realu Madryt z Celtą Vigo (3:1), Karim Benzema dwukrotnie zapisał się na liście strzelców zanim do tego dorobku dołożył jeszcze asystę przy zamykającym mecz trafieniu Marco Asensio.

Barcelona zmiotła Real Sociedad z powierzchni Ziemi, ale długo szukała wytrychu do bramki strzeżonej przez Alexa Remiro. Dopiero pod koniec pierwszej połowy Antoine Griezmann, dzięki swojemu ustawieniu, wyprowadził Dumę Katalonii na prowadzenie. Później dzieła zniszczenia dopełnili w głównej mierze Sergino Dest – autor dubletu – i inni napastnicy Blaugrany, Leo Messi i Ousmane Dembele. Do tego spotkania jeszcze jednak wrócimy.

28. kolejka La Ligi przypomniała czasy, gdy to na hiszpańskich boiskach zbierały się największe piłkarskie gwiazdozbiory. Jeszcze kilka lat temu tak kiepskie serie gier, jak poprzednia obecnego sezonu, były nie do pomyślenia. Ale nawet wtedy wyczyny, ostatnich dni wyróżniałyby się na tle i tak wysokiego poziomu.

Partidazo kolejki

Barcelona na Estadio Anoeta nawiązała do swoich najlepszych lat, gdy pod wodzą Pepa Guardioli demolowała rywali, niezależnie od jego klasy i miejsca rozgrywania spotkania. Katalończycy strzelili Realowi Sociedad aż sześć bramek. Drużynie nie przydarzyło się to w meczu wyjazdowym od ponad czterech lat. Ponadto, co to były za gole! Piękne kombinacje, solowy rajd Dembele czy kliniczne wykończenie prawego obrońcy – do wyboru, do koloru. Duma Katalonii grająca w ten sposób na terenie jednego z najlepszych zespołów w lidze to w tej chwili najsilniejsza drużyna hiszpańskiej ekstraklasy.

Evento kolejki

Nieczęsto jesteśmy świadkami trafień bramkarzy, a jeszcze rzadziej w kontekście Sevilli. Co prawda legenda klubu, Andres Palop, w sezonie 2006/07 strzelił gola Szachtarowi Donieck w 1/8 finału Pucharu UEFA, ale w lidze nie udało się to jeszcze żadnemu golkiperowi Andaluzyjczyków. Bounou dorzucił kolejną cegiełkę do budowy swego wizerunku w tym sezonie. Dzięki tej bramce zrobiło się o nim głośno w światowej prasie. I bardzo dobrze, bo Marokańczyk to jeden z najlepszych fachowców w obecnej kampanii.

Jugador kolejki

Kandydatów było sporo. Jan Oblak za uratowanie skóry Atletico? Karim Benzema podający tlen Królewskim? A może Gerard Moreno po raz kolejny udowadniający, że jest w tym momencie najlepszym hiszpańskim napastnikiem? Nie sposób jednak nie docenić występu Sergino Desta. Dwa trafienia Amerykanina miały swoją wagę. Po pierwsze, był osiemnastym graczem Barcelony, który zdobył gola w meczu ligowym – żaden klub z czołowych lig nie może popisać się tak dobrym rezultatem. Poza tym Dest został trzecim graczem ze Stanów Zjednoczonych, który strzelił bramkę w La Lidze i pierwszym z dubletem. Ano tak – i jest obrońcą. Przynajmniej w teorii, bo w nowej taktyce Ronalda Koemana nastolatek hasa niemal po skrzydle. Mimo tego w spotkaniu z Realem Sociedad zrobił ogromne wrażenie. Udane dryblingi, pewność siebie, a przy tym kliniczne wykończenie. Jeśli jakiś piłkarz mógł aspirować do bycia następcą Daniego Alvesa w Barcelonie, to jest nim młodziutki Amerykanin.

Golazo kolejki

I tu znowu – kłopot bogactwa. Piękne rajdy spuentowali trafieniami Nabil Fekir i Ousmane Dembele, a i trafienia Leo Messiego były niczego sobie. Należy jednak docenić fantastyczny strzał Yuriego Berchiche w derbowym spotkaniu Athleticu z Eibarem. Lewy obrońca już na początku meczu huknął z powietrza, nie dając szans Marko Dmitroviciowi. Gol robi tym większe wrażenie, gdy dowiemy się, że była to pierwsza bramka 31-latka od ponad roku. Trafienie Baska znajduje się na samym początku poniższego wideo.

Komentarze

Na temat “¡Que partidazo! #15 Co to była za kolejka!