¡Que partidazo! #22 Nikt nie chce wygrać, nikt nie chce spaść

Eder Militao w meczu z Sevillą
Eder Militao w meczu z Sevillą PressFocus

Wydawało się, że remis na Camp Nou otworzy autostradę do mistrzostwa Realowi Madryt. Cóż, daliśmy się oszukać nie po raz pierwszy w tym sezonie. Królewscy zremisowali, a w tabeli pozostał zachowany status quo. W dolnej części tabeli, zaś, co kolejkę inna – skazana wcześniej na pożarcie – ekipa wraca do formy, trzymając się hiszpańskiej ekstraklasy, jak tonący brzytwy.

Wyścig ślimaków trwa

Pisałem, że po tej kolejce ktoś powinien wysunąć się na prowadzenie w wyścigu po mistrzostwo. La Liga po raz kolejny mnie jednak zaskoczyła. Po tej kolejce jedyne, co możemy stwierdzić z dużą dozą pewności, jest fakt, iż Sevilla odłączyła się już od wyścigu. W grze nadal jednak pozostają trzej najwięksi faworyci.

Bezbramkowy remis na Camp Nou w meczu, w którym obie ekipy miały swoje dogodne szanse, zawiódł. Blaugrana po raz kolejny udowodniła, że w obecnym sezonie nie radzi sobie z najsilniejszymi rywalami. Pokazał to rewanżowy mecz z Juventusem, a także dwumecz z Paris Saint-Germain, czy wszelkie starcia ligowe z rywalami ze stolicy. Na szczęście dla nich, Real Madryt postanowił solidarnie podzielić się punktami z Sevillą. Na ten moment w najgorszej sytuacji jest Barcelona, która przy takiej samej liczbie punktów znajdzie się zarówno poniżej Atletico, jak i Realu. Podopieczni Koemana mają jednak teoretycznie najłatwiejszy terminarz, więc wydaje się, że wyścig o mistrzostwo może trwać do końca kolejki.

Rosyjska ruletka

Zespoły dolnej połowy tabeli zdają się bawić ze sobą w rosyjską ruletkę. Zawsze, bowiem, gdy jedną z nich spiszemy już na straty, ta nagle zaczyna seryjnie zdobywać punkty, w przeciwieństwie do bezpośrednich rywali. Gdy tylko nadrobi dystans, formę złapie inna drużyna, również walcząca o życie. I tak w kółko. Późną zimą nie wierzyliśmy, by Huesca wykaraskała się z ostatniej lokaty. Trener Pacheta i Rafa Mir wydźwignęli ją jednak nawet na 17. lokatę. Po tym zdarzeniu beniaminek przegrał trzy kolejne spotkania. W tym samym momencie zmartwychwstanie pod wodzą trenera Callejy przeżywał także Deportivo Alaves. Na dnie tabeli zakopał się zaś Eibar i zdawało się, że formuła Mendilibara się wyczerpała. Wtem Baskowie wygrali dwa ostatnie mecze i zachowali dystans dwóch punktów do bezpiecznego miejsca.

Walka jest zacięta i nie sposób przewidzieć, kto wyjdzie z niej z tarczą, a kto na tarczy. Wydaje się jednak, że Elche i Deportivo Alaves mają znacznie łatwiejsze terminarze niż, przykładowo Real Valladolid czy Eibar. Przy tak niewielkiej różnicy punktowej może to mieć istotne znaczenie.

Partidazo kolejki

Zadziwiająco często w tej kategorii pojawia się drużyna Celty Vigo i tak jest i tym razem. Ta regularność jest symptomatyczna. Podobnie, jak to, że zwykle Galisyjczycy są w wybranych przeze mnie meczach stroną przegraną. Tym razem było inaczej.

Ich starcie z Villarrealem zasobem emocji mogłoby rozdzielić dwa inne spotkania. Obserwowaliśmy niebezpieczny pojedynek główkowy Sergio Asenjo z Hugo Mallo, kontrowersyjnie uznaną pierwszą bramkę, wyrzucenie z boiska Nestora Araujo, a także przywrócenie go na boisko. Oglądaliśmy również trzy czerwone kartki i rzut karny zamieniony na kolejną bramkę Gerarda Moreno. Po pasjonującym widowisku trzy punkty wywieźli piłkarze trenera Coudeta, a Żółta Łódź Podwodna coraz wyraźniej stawia na triumf w finale Ligi Europy. Bo kolejna utrata punktów niebezpiecznie zbliża ich do wypadnięcia w tabeli ze strefy pucharowej.

Evento kolejki

Sevilla ma w ostatnich kolejkach niezłe perypetie z arbitrami. A to pan Bengoetxea omyłkowo zakończył mecz minutę wcześniej, a to do palpitacji serca doprowadził Los Nervionenses sędzia Munuera. Tym razem, jednak, kuriozalna sytuacja wyszła im na korzyść. Sędzia pierwotnie nie odgwizdał zagrania ręką Edera Militao, po którym Real Madryt ruszył z kontrą. W polu karnym Sevilli Karima Benzemę sfaulował Yassine Bono, za co arbiter podyktował jedenastkę. Francuski napastnik już ustawiał sobie piłkę, gdy pan Munuera zauważył oczywistą rękę Militao, a futbolówka została ustawiona na jedenastym metrze – tyle, że od bramki Thibaut Courtois. Sytuacja dość zabawna, ale i osąd prawidłowy.

Jugador kolejki

Stawiam na Carlosa Solera. Nie tylko za mecz z Realem Valladolid, który w wykonaniu pomocnika Valencii był świetny i do tego okraszony asystą. Jako że Hiszpan po raz pierwszy otrzymał tytuł “zawodnika kolejki redakcji Goal.pl”, warto docenić pomocnika Nietoperzy za cały sezon. To z pewnością jeden z najrówniejszych zawodników Los Che, gwarantujący bramki (9) i asysty (7), a do tego zabezpieczający tyły. To dla kibiców Valencii smutne, ale zwyczajnie szkoda, by zawodnik takiego pokroju marnował się w obecnej drużynie Nietoperzy. Podobnie, jak Jose Gaya.

Golazo kolejki

Rafa Mir to jest pan piłkarz i koniec, kropka. Nie wiem, gdzie znajduje się sufit napastnika wypożyczonego z Wolverhampton. Ostatecznie może okazać się zbyt krnąbrny lub mało elastyczny taktycznie, ale w rundzie wiosennej 23-latek robi piorunujące wrażenie. A gol z Cadizem to kolejna perełka w jego kolekcji. Akcja bramkowa Mira zaczyna się w 48. sekundzie.

Komentarze