¡Que partidazo! #23 Wszystkie drogi prowadzą do Madrytu

Karim Benzema
Karim Benzema PressFocus

Barcelona dwukrotnie pozwoliła Levante odrobić straty, przez co praktycznie wypisała się z wyścigu po mistrzostwo. Jednogłośnie zwyciężyły za to obie ekipy z Madrytu, dla których nadchodzący tydzień to walka o uratowanie sezonu w spektakularnym stylu.

“Jesteśmy dziadami, no”

Ten legendarny cytat pasuje, jak ulał do ostatnich tygodni w wykonaniu Barcelony. Gracze Ronalda Koemana mieli nie jedną, nie dwie, a trzy szanse do przeskoczenia w tabeli Atletico, ale wszystkie zmarnowali. Pierwsza była najbardziej bolesna i zarazem spektakularna, bo ewentualne zwycięstwo z Granadą pozwoliłoby całkowicie zależeć od siebie. Porażka przyszła jednak nagle, w drugiej połowie, nie zapowiadana przez boiskowe wydarzenia. Warto też dodać, że dla Andaluzyjczyków było to jedyne zwycięstwo pośród czterech porażek w pięciu ostatnich meczach. Później przyszedł bezbramkowy remis z Atletico, a we wtorek katastrofalny podział punktów z Levante.

Duma Katalonii w tym sezonie nie potrafi rozegrać dwóch równych i dobrych połów, przez co zwyczajnie na mistrzostwo nie zasługuje. Objawiło się to we wszystkich wspomnianych spotkaniach, ale i na przestrzeni całej kampanii było to widoczne. Awanse w kolejnych rundach Pucharu Króla wyrywane w końcówce czy wielorazowe gonienie wyników w lidze. Remis z Levante pomimo prowadzenia do przerwy 2:0 spina te rozgrywki idealną klamrą. Dodając do tego jeden punkt na dwanaście możliwych w bezpośrednich starciach z ekipami z Madrytu wychodzi obraz drużyny niegotowej do walki o największe cele. A choć obecny sezon La Ligi nie jest, delikatnie mówiąc, spektakularny, mistrzostwo kraju zawsze ma ogromne znaczenie.

Bramkarze madryckich ekipy zrobili robotę

Atletico i Real Madryt wzięły się w garść i zdystansowały się od Barcelony i Sevilli. Czy można jednak powiedzieć, że były to zwycięstwa wynikające z pełnej dominacji? Nie do końca.

Królewscy wygrali wysoko i zasłużenie, ale dwa ostatnie gole zdobyli w końcówce. Przy stanie 2:0 Jorge Molina zdołał zdobyć bramkę kontaktową i w polu karnym Thibaut Courtois zrobiło się gorąco. Belg popisał się jednak kilkoma dobrymi interwencjami, co pozwoliło jego kolegom zdominować spotkanie z Granadą w końcówce.

Jeszcze lepsze zawody rozegrał bezapelacyjnie najlepszy golkiper tego sezonu La Ligi. Atletico było bliskie popełnienia tego samego błędu, co Barcelona. Rojiblancos prowadzili spokojnie 2:0, ale po zmianie stron zauważalnie zdjęli nogę z gazu. Nie jest to dobry pomysł w starciach z drużynami podobnymi do Realu Sociedad. Baskowie wykreowali sobie kilka dogodnych okazji. Dwie najlepsze miał Portu – przy pierwszej z nich Słoweniec zaliczył fenomenalną paradę, a przy drugiej napastnik Txuri-urdin trafił w słupek. Oblak jeszcze kilkukrotnie ratował swoich kolegów, a przy golu Igora Zubeldii nie miał szans. Atletico jest o dwa kroki od historycznego mistrzostwa, ale tym razem nie wygra go solidną defensywą. Jeżeli je wygra, to zrobi to świetnym atakiem i równie spektakularnym Janem Oblakiem między słupkami.

Partidazo kolejki

W teorii starcie dwóch ekip nie mających już w obecnym sezonie wiele do zyskania, powinien być nudny. Tymczasem zawodnicy Osasuny i Cadizu sprezentowali swoim kibicom fantastyczne widowisko pełne bramek. Po raz kolejny swoją klasę udowodnił Ante Budimir, nie obyło się też bez kontrowersji. W końcówce bowiem arbiter podyktował rzut karny za zagranie ręką, ale trener Cadizu – wraz ze swymi piłkarzami – nie zgadzał się z tą decyzją. Ostatecznie tę jedenastkę na gola na wagę trzech punktów wykorzystał Roberto Torres. W pierwszej chwili pomyślałem, ze być może etatowy strzelec karnych mógł oddać tę okazję Budimorowi, by ten zanotował hat-trick. Nie było jednak sensu ryzykować, zwłaszcza, że jeszcze w doliczonym czasie gry Alberto Perea złapał kontakt dla Cadizu.

Evento kolejki

Walka o utrzymanie jest obecnie równie ciekawa, jak ta o mistrzostwo. Deportivo Alaves, dzięki pewnemu zwycięstwu nad Elche, jest już o krok od pozostania w elicie, a do żywych powrócił Eibar. Baskowie w trzech ostatnich kolejkach zanotowali siedem punktów i wciąż mają prawo mieć nikłą, ale jednak nadzieję. Sprytny strzał Sandro Ramireza w połączeniu z błędem Unaia Simona dały bezcenne trzy oczka Huesce i na dwie kolejki przed końcem nadal sześć ekip jest zamieszanych w walkę o pozostanie w La Lidze.

Jugador kolejki

A skoro o utrzymaniu mowa, należy pochwalić Joselu. Napastnik Deportivo Alaves w ostatnich tygodniach swoimi golami zagwarantował już pięć punktów, a w starciu z Elche był nieodzowny, na równi z Luisem Rioją. Obaj panowie asystowali sobie wzajemnie przy trafieniach, dzięki czemu skazywani niedawno na pożarcie Baskowie znajdują się na najlepszej drodze do kolejnego utrzymania w Primera Division.

Golazo kolejki

Im bliżej Euro, tym trudniej wejść na stronę internetową jakiegokolwiek francuskiego dziennika i nie natknąć się na artykuł apelujący o ponowne powołanie Karima Benzemy do reprezentacji Les Bleus. Nie sposób się temu dziwić. Napastnik Realu Madryt rozgrywa kolejny spektakularny sezon, a jego trafienie z czwartku tylko to potwierdza. 33-latek wykorzystał błędnie wyliczone wyjście bramkarza Granady i posłał piłkę lobem do pustej bramki. Szybkość myślenia, technika i wykończenie – top. Wspomniana akcja bramkowa rozpoczyna się na poniższym wideo w 1:25.

Komentarze