¡Que partidazo! #24 Cóż za kolejka za nami!

Luis Suarez
Luis Suarez PressFocus

La Liga w tym sezonie często nie “dowoziła” pod względem poziomu sportowego, ale emocji dostaliśmy co nie miara. Przedostania kolejka, rozgrywana w jednym czasie, była tego najlepszym przykładem.

Barcelona oficjalnie wypisuje się z walki

Na takie emocje liczyliśmy! Przed 37. kolejką nadal mieliśmy – przynajmniej teoretycznie – trzech kandydatów do mistrzostwa. Każdy z nich rywalizował z zespołami bez większych celów do osiągnięcia w końcówce rozgrywek, więc kluczowa wydawała się siła mentalna, “dźwignięcie” presji. I po raz kolejny okazało się, że podopieczni Ronalda Koemana mają w tym aspekcie spore deficyty.

Duma Katalonii rozpoczęła starcie z Celtą Vigo z wysokiego C. Szukała swoich okazji i relatywnie szybko drogę do siatki – głową, dodajmy – odnalazł Leo Messi, strzelając jednocześnie swoją 30. bramkę w tym sezonie ligowym. Później jednak było już coraz gorzej. Karykaturalne błędy puentujące nijaką dyspozycję Marca-Andre Ter Stegena w ostatnich miesiącach, a także głupia czerwona kartka dla Clementa Lengleta, idealnie zamknęły klamrą kończące się rozgrywki w wykonaniu Dumy Katalonii. Dublet Santiego Miny zakończył jakiekolwiek marzenia drużyny choćby na wywalczenie drugiego miejsca, a Ronald Koeman, w swoim stylu, bez ogródek ocenił swoich graczy.

Mistrz zostanie wybrany sprawiedliwie. My nie zrobiliśmy wystarczająco wiele, by aspirować do tego tytułu – powiedział Holender. I nie sposób się z nim nie zgodzić.

Madrycki rollercoaster

Niezwykłą siłę mentalną pokazali za to zawodnicy Atletico. Gracze “Cholo” nie radzili sobie dobrze w starciu z Osasuną. Widać było, że chcieliby jak najszybciej otworzyć wynik i skupić się na kontrolowaniu boiskowych wydarzeń, ale ekipa z Pampeluny potrafiła radzić sobie z zapędami Luisa Suareza i spółki. Wszystko jednak zmieniło się w ostatnich 30 minutach. Do graczy Diego Simeone doszła informacja o trafieniu Nacho w meczu z Athletikiem, co przy remisie Atletico oznaczałoby, że to Królewscy podejdą do ostatniej kolejki z pozycji lidera. Sytuacja stała się dla Rojiblancos jeszcze gorsza. Na kwadrans przed końcem Ante Budimir, którego zmianę już szykował Jagoba Arrasate, głową wyprowadził Osasunę na prowadzenie uderzeniem głową.

Wydawało się, że to może być koniec marzeń o tytule, ale wówczas cholismo ujawniło się w pełnej krasie. Najpierw kontrę bombowym strzałem wykończył, zawodzący na przestrzeni ostatnich tygodni, Renan Lodi, a w końcówce klinicznym uderzeniem trzy punkty zapewnił nie kto inny, a sprzedany z Barcelony Luis Suarez. Los Colchoneros zaprezentowali niezwykłą wolę walki i tylko oni sami są w stanie przegrać tytuł. W ostatniej kolejce zmierzą się, co prawda, z walczącym o życie Realem Valladolid, ale biorąc pod uwagę, co z defensywą Puceli zrobił Real Sociedad, trudno spodziewać się kolejnego cudu w następną niedzielę.

Partidazo kolejki

A skoro już przy tym jesteśmy. Tym razem najciekawszym spotkaniem był pojedynek gołego tyłka z pasem, ale to widowisko oglądało się fenomenalnie. Real Sociedad dziurawił obronę Realu Valladolid przy każdej akcji zaczepnej. Alexander Isak oddał dwa strzały w ciągu kwadransa i zdobył dwa – przepiękne zresztą – gole. Warto też wyróżnić fantastyczny występ Davida Silvy, spuentowany asystą i efektownym trafieniem. Hiszpanowi pozostaje życzyć zdrowia, bo w formie jest ozdobą całej ligi.

Evento kolejki

Kontrowersji nie będzie. Żenujący popis Barcelony z Celtą Vigo pokazał, jak wiele dzieli ją od europejskiej czołówki. W ekipie Dumy Katalonii znajduje się mnóstwo perspektywicznych zawodników, ale w takich sytuacjach ciężar odpowiedzialności muszą brać na siebie weterani. Tymczasem Clement Lenglet po raz kolejny wyleciał z boiska, kuriozalne błędy zanotował Marc-Andre Ter Stegen, a Gerard Pique nie nadążał za Santim Miną i spółką. Uważam, że Ronald Koeman wykonał ogrom istotnej pracy, ale z drugiej strony trudno dziwić się doniesieniom o jego nieuchronnym zwolnieniu. To pierwszy raz od trzynastu lat, gdy Barcelona wypadła z czołowej dwójki na koniec sezonu. I w kluczowych spotkaniach widać, jak na dłoni, gdzie leży problem.

Jugador kolejki

Carlos Bacca w tym sezonie jest dla Villarrealu głównie rezerwowym, ale niedzielne spotkanie z Sevillą należało w pełni do Kolumbijczyka. 34-latek zanotował efektowny hat-trick, najpierw pokonując bramkarza główką, następnie go mijając i strzelając do pustej bramki, aż wreszcie trafiając z dystansu. Biorąc pod uwagę, że we wcześniejszych 21 spotkaniach ligowych weteran zaledwie dwukrotnie odnalazł drogę do siatki, niezwykły wyczyn w starciu z rewelacją rozgrywek musi zostać doceniony.

Golazo kolejki

Choć nadal nie znamy żadnego spadkowicza, przedostatnia kolejka pozwoliła dwóm ekipom zapewnić sobie utrzymanie. Jedną z nich było Getafe, którym zwycięstwo nad Levante zapewnili zawodnicy sprowadzeni zimą z wielkich klubów. Dotychczas pobyt Carlesa Alenii i Take Kubo na Coliseum Alfonso Perez nie był zbyt udany, ale tego dnia mieli prawo świętować. Zwłaszcza, że Japończyk zapewnił swej drużynie trzy punkty niezwykle efektowną bramką.

Komentarze