¡Que partidazo! #25 Futbol zawsze daje okazję do rewanżu

Piłkarze Atletico świętujący tytuł
Piłkarze Atletico świętujący tytuł PressFocus

To był niezwykle długi i intensywny sezon, ale wreszcie znamy ostateczne rozstrzygnięcia. Mistrzem kraju została drużyna, która choć miała swoje problemy, na przestrzeni roku prezentowała się najrówniej. A Luis Suarez stał się prawdziwym wyrzutem sumienia dla zranionej Barcelony.

Atletico pokazało cojones

Po upływie mniej więcej godziny sobotniej multiligi z ostatniej kolejki, wiele wskazywało na to, że zdoła ona idealnie odwzorować przebieg całego sezonu. Zarówno Atletico, jak i Real Madryt przegrywały swoje spotkania, więc mistrzowski wyścig ślimaków trwał w najlepsze. Wówczas jednak gwiazdy swoich drużyn po raz kolejny uratowały kolegów. Po stronie Królewskich twarzą zwycięstwa został Karim Benzema, a u rywali zza miedzy Luis Suarez, choć to Angel Correa po świetnej akcji przywrócił rezultat remisowy przeciwko Realowi Valladolid.

I trzeba przyznać, że na przestrzeni całego roku to właśnie Rojiblancos najciężej harowali na to mistrzostwo. Królewskim regularnie brakowało koncentracji w starciach ze słabszymi rywalami, zaś Barcelona punktowała regularnie tylko pomiędzy styczniem, a kwietniem. Po stronie Atletico mamy zaś fenomenalną rundę jesienną i skuteczny finisz, zwieńczony czterema zwycięstwami i remisem na Camp Nou w pięciu ostatnich kolejkach. Będzie jeszcze czas, by wybrać największych bohaterów armii Simeone, ale jednak biorąc pod uwagę wszelkie okoliczności, jedna postać wychodzi przed szereg niemal automatycznie.

Suarez ważniejszy niż David Villa

Jeszcze przed rozpoczęciem sezonu pojawiło się porównanie dwóch snajperów, którzy zmienili Barcelonę na Atletico. Pierwszym wspominanym przykładem był David Villa. Hiszpan trafił do stolicy w lipcu 2013 roku za śmieszną kwotę 2 milionów euro. Blaugrana powtarzała wówczas, że z uwagi na wkład napastnika w sukcesy zespołu, nie chce robić mu kłopotów ze znalezieniem nowego pracodawcy, przez co zdecydowała się oddać go Atletico za jedną szóstą realnej wartości najlepszego strzelca w historii reprezentacji Hiszpanii. Duma Katalonii nie przypuszczała, że Villa wydatnie pomoże Rojiblancos w wywalczeniu tytułu, zdobywając trzynaście bramek w lidze.

Analogia jest dość oczywista. Hiszpana spisano już na straty przez brutalne złamanie nogi, po którym nigdy nie wrócił do pełnej dyspozycji. Suarezowi zarzucano to samo – stałe problemy z kolanami, nieprzydatność w defensywie i ogromną pensję. Podobnie, jak Villa, został z Barcelony wypchnięty na siłę i za kwotę odpowiadającą jednej czwartej jego realnej wartości. Jakby tego było mało, Blaugrana i tak opłacała znaczną część wysokiej pensji napastnika.

O ile jednak w sezonie 2013/14 David Villa był cennym uzupełnieniem składu, o tyle głównym napastnikiem był wówczas Diego Costa. Brazylijczyk z hiszpańskim paszportem był pierwszym wyborem dla “Cholo”, a w zamian odpłacił się 27 ligowymi bramkami. Teraz to wokół Luisa Suareza budowana była ofensywa. Simeone, zresztą, wielokrotnie podkreślał to na konferencjach. Oczywiście, posiadanie Urugwajczyka na boisku musi być odpowiednio przemyślane. Weteran niemal nie brał udziału w grze defensywnej, przez co jego pracę wykonywać musieli inni. Stąd tak wielka rola takich graczy, jak Marcos Llorente czy Koke.

Na gole Suareza trudno jednak nałożyć cenę. Dzięki trafieniu przeciwko Realowi Valladolid Urugwajczyk oficjalnie zapewnił swojej drużynie więcej punktów niż jakikolwiek inny zawodnik w rozgrywkach. Fenomenalny snajper, który po ostatnim gwizdku dał upust emocjom, na równi ciesząc się z mistrzostwa i mogąc udowodnić Barcelonie swój wielki błąd. Nie wiem, czy z Luisem Suarezem Blaugrana wygrałaby w tym roku mistrzostwo. Jestem jednak przekonany, że nie trafiłoby ono na Wanda Metropolitano.

Partidazo kolejki

Nie spodziewałem się, by mogło być inaczej. Celta Vigo i Real Betis nieraz gwarantowały nam w tym sezonie widowiska pełne bramek i nie zmieniły tego w bezpośrednim pojedynku w ostatniej kolejce. Celta nie grała już o nic, ale i tak zdołała wyjść na prowadzenie 2:0. Po zmianie stron Verdiblancos przeprowadzili jednak efektowną remontadę – co za gol Feikra! – i zagwarantowali sobie grę w Lidze Europy. To wynik o tyle świetny, że po rundzie jesiennej Betis dysponował przecież najsłabszą defensywą w lidze, a kibice bardziej zastanawiali się, czy nie będą musieli drżeć o utrzymanie. Powrót tak wielkiej firmy do europejskich pucharów cieszy, choć osobiście i Celtę chętnie zobaczyłbym w międzynarodowych pojedynkach.

Evento kolejki

Choć skupialiśmy się głównie na walce o mistrzostwo, w świetnym stylu utrzymanie zapewniła sobie drużyna Elche. Dzięki zwycięstwom w dwóch ostatnich kolejkach podopieczni Frana Escriby uciekli spod topora, choć wydawało się to niemal niemożliwe. W ostatnim meczu sezonu Elche pewnie pokonało Athletic, a pięknym trafieniem popisał się Raul Guti. Tym samym misja ratunkowa trenera Pachety nie zakończyła się powodzeniem. Nikt chyba jednak nie spodziewał się w momencie obejmowania przez niego stanowiska w Huesce, że beniaminek do ostatniej kolejki będzie w ogóle w walce o pozostanie w elicie.

Jugador kolejki

Real Madryt ma za sobą bardzo nierówny sezon, ale tego nie można powiedzieć o Karimie Benzemie. Odnoszę wrażenie, że na polu indywidualnym Francuz się jeszcze bardziej rozwinął. Tylko Leo Messi zdobył więcej bramek, a do nich napastnik Królewskich dorzucił dziewięć asyst. W jego zespole lepszym wynikiem popisać się może jedynie Toni Kroos (10). W meczu z Villarrealem strzelił piękną bramkę i asystował przy drugiej, na wagę trzech punktów. Jego powrót do kadry Les Bleus dziwić nie może. Dziwi jedynie – i budzi szacunek – że Francuzi przez tyle lat notowali spektakularne wyniki nie korzystając z usług tak fantastycznego napastnika.

Golazo kolejki

Ostatnia seria gier obrodziła w piękne trafienia. Wspomniałem już o wolnym Fekira, świetnym strzale Benzemy i sprycie Correi. Do tego efektownym wolejem popisał się Antoine Griezmann. Bramka kolejki padła jednak w jej ostatnich sekundach. Julen Lopetegui wpuścił z ławki Papu Gomeza, a były kapitan Atalanty odpłacił się w najlepszy sposób. Już w doliczonym czasie gry przymierzył ze sporego dystansu, zapewniając Sevilli skromne zwycięstwo nad Deportivo Alaves na koniec sezonu. Zresztą, sami zobaczcie.

Komentarze